Urlopy, świadczenia i zasiłki na opiekę nad dzieckiem mogłyby być uregulowane w odrębnym akcie. Eksperci mają jednak wątpliwości co do zasadności takiej zmiany.
Uprawnienia rodziców / Dziennik Gazeta Prawna
Niewykluczone, że w przyszłości z kodeksu pracy i poszczególnych przepisów ubezpieczeniowych znikną regulacje normujące przywileje rodzicielskie. W trakcie debaty DGP poświęconej ujednoliceniu podstaw zatrudnienia Radosław Mleczko, wiceminister pracy i polityki społecznej, podkreślał, że rozważenia wymaga stworzenie odrębnej ustawy o uprawnieniach rodziców. Obejmowałaby ona bardzo liczne rozwiązania w zakresie uprawnień rodzicielskich zarówno dla tych osób, które są zatrudnione na umowie o pracę, jak i na innych podstawach lub bezrobotnych. Taka minikonstytucja dla rodziców w sposób komplementarny określałaby zatem przywileje każdego opiekuna, bez względu na to, czy jest np. pracownikiem, samozatrudnionym, zleceniobiorcą czy studentem.
Reklama
Stopień skomplikowania

Reklama
Obecne przepisy w omawianym zakresie, zawarte w wielu różnych ustawach, są coraz bardziej skomplikowane i mało czytelne dla rodziców. Dla przykładu – tylko w ostatnich dziesięciu latach kilkakrotnie zmieniały się wymiar i rodzaj urlopów, jakie przysługują na dziecko oraz wprowadzono kilkanaście nowych rozwiązań, w tym m.in. urlop ojcowski, dodatkowy macierzyński i rodzicielski, a także becikowe, obniżanie wymiaru etatu po powrocie z urlopu do pracy lub łączenie tej ostatniej z dodatkowym macierzyńskim lub rodzicielskim. A to nie koniec zmian – od przyszłego roku specjalne świadczenie (w wysokości 1 tys. zł przez 12 miesięcy) będzie przysługiwać rodzicom, którzy nie mają prawa do zasiłku macierzyńskiego (a więc np. bezrobotnej matce). Z kolei 2 stycznia wejdzie w życie ustawa (Dz.U. z 2015 r. poz. 1268), która m.in. scali dodatkowy urlop macierzyński z rodzicielskim oraz uprawni członka rodziny (np. babcię) do wykorzystania części płatnej opieki w zastępstwie matki dziecka. Wprowadzane zmiany budzą też coraz więcej wątpliwości natury systemowej – np. ostatnia z wymienionych nowelizacji spowoduje, że kodeks będzie normował prawa do zasiłku macierzyńskiego osób, które nie są pracownikami.
– W tym przypadku pomieszano różne porządki prawne – kwestie zasiłków powinny być uregulowane w ustawie zasiłkowej, a urlopów na dziecko – w kodeksie – tłumaczy prof. Arkadiusz Sobczyk z kancelarii Sobczyk i Współpracownicy.
Podkreśla jednak, że ewentualne wyodrębnienie uprawnień rodzicielskich do oddzielnej ustawy oznacza jedynie przesunięcie problemów z jednych przepisów do innych, a nie ich rozwiązanie.
– Rząd zdaje sobie sprawę z tego, że uprawnienia rodzicielskie w coraz szerszym zakresie obejmują także osoby niebędące pracownikami. Zamiast jednak wyłączać przepisy w tym zakresie z k.p. i tworzyć nową ustawę, należy zredefiniować zakres podmiotowy samego kodeksu. Powinien on obejmować także zatrudnionych na innych podstawach niż umowa o pracę – mówi prof. Arkadiusz Sobczyk.
Wskazuje, że to właśnie tolerowanie podziału na pracowników i zatrudnionych na innych umowach prowadzi do absurdów w zakresie uprawnień rodzicielskich.
– Dla przykładu głównym celem urlopu macierzyńskiego jest zapewnienie opieki nowo narodzonemu dziecku. Pracownica ma obowiązek go wykorzystać. Za to samozatrudniona zaraz po porodzie może wrócić do wykonywania obowiązków zawodowych, choć przecież jej dziecko wymaga takiej samej opieki – dodaje profesor.
Potrzebna informacja
Usystematyzowanie uprawnień rodzicielskich w jednej ustawie – według ekspertów – byłoby jednak ułatwieniem dla rodziców. Wszystkie ich przywileje (bez względu na porządki prawne, tzn. prawnopracownicze, ubezpieczeniowe, zasiłkowe) znalazłyby się w jednym miejscu. Zatrudnieni nie musieliby ich szukać w poszczególnych aktach prawnych.
– Za to zmiana taka byłaby niekorzystna dla firm. Obecnie kwestie praw i obowiązków związane z zatrudnieniem są zawarte w k.p. Wyłączenie uprawnień rodziców do odrębnej ustawy oznaczałoby, że przedsiębiorcy musieliby stosować kolejną – zapewne dość rozbudowaną – ustawę – zauważa Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan.
– Z tych powodów lepszym rozwiązaniem wydaje się upowszechnianie wiedzy o obecnie obowiązujących przepisach dotyczących rodzicielstwa, ale raczej w formie np. łatwo dostępnego i aktualizowanego vademecum – podsumowuje prof. Bożenna Balcerzak-Paradowska z Zakładu Problemów Rodziny Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.
– Byłoby to bardziej efektywne rozwiązanie niż tworzenie kolejnej ustawy, która dla przeciętnego rodzica i tak zapewne byłaby niezbyt zrozumiała – dodaje.