Wczorajsza uchwała Sądu Najwyższego przesądza, że ten, kto ma 99 proc. udziałów w spółce z o.o., nie może być ubezpieczony jako jedyny udziałowiec. Podważa to używanie przez ZUS konstrukcji „wspólnika iluzorycznego” i „niemal jedynego wspólnika”, ale rodzi pytanie, na jakiej podstawie w takim razie płacić składki.

Osoba mająca niemal wszystkie udziały w spółce z o.o. nie podlega obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym jako jedyny wspólnik z tytułu prowadzenia pozarolniczej działalności. Takie jest clue wczorajszej uchwały w sprawie o sygn. akt III UZP 8/23, podjętej przez Sąd Najwyższy w składzie trzech sędziów. Uchwała stoi wbrew stanowisku ZUS, który w odniesieniu do wspólnika dominującego w spółce z o.o. niejednokrotnie uznawał, że podlega on ubezpieczeniom jak jedyny wspólnik spółki. Było tak w sytuacji, gdy udział drugiego wspólnika w spółce był tak mały, że ZUS uznawał go w istocie za iluzoryczny (tak też było w sprawie rozpatrywanej przez SN).

Orzeczenie wydaje się po myśli rzeczników małych i średnich przedsiębiorców oraz praw obywatelskich. Ci bowiem w ostatnim czasie kwestionowali takie podejście organu rentowego.

– W uchwale SN zastosował wykładnię językową i odrzucił koncepcję tzw. wspólnika iluzorycznego, wyrażaną we wcześniejszym orzecznictwie. Ma to ogromne znaczenie dla tych osób, które będąc wspólnikami, nie chciały z tego tytułu podlegać obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym. Sąd potwierdził, że ich działania – polegające na zaproszeniu do spółki drugiego wspólnika mniejszościowego – są zgodne z prawem, nawet jeżeli drugi wspólnik ma śladowy udział w spółce i brak realnego wpływu na prowadzony biznes – komentuje Katarzyna Sarek-Sadurska, radca prawny kierująca działem prawa HR w Deloitte Legal.

Ważna sprawa

Uchwała podjęta przez SN brzmi następująco: „Wspólnik dwuosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością posiadający 99 proc. udziałów nie podlega ubezpieczeniom społecznym na podstawie art. 6 ust. 1 pkt 5 w związku z art. 8 ust. 6 pkt 4 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1230)”. To odpowiedź na zagadnienie prawne przedstawione przez Sąd Apelacyjny w Lublinie. Ma ona kluczowe znaczenie w sprawie rozpatrywanej przez lubelski SA.

Chodzi w niej o to, czy taki wspólnik, jak opisany w pytaniu powyżej, będąc zatrudniony na umowie o pracę w swojej spółce, podlega ubezpieczeniom społecznym z tytułu etatu czy z tytułu działalności. W przypadku jednoosobowej spółki z o.o. przepisy przesądzają wyraźnie, że jedyny wspólnik ma obowiązek ubezpieczenia społecznego z działalności. Inaczej jest natomiast w przypadku spółek wieloosobowych. Ich wspólnicy co do zasady nie mają obowiązku podlegania ubezpieczeniom z tego tytułu, ale gdy np. wykonują pracę na rzecz spółki na podstawie stosunku pracy – płacą składki ZUS z etatu.

W omawianej sprawie ZUS uznał, że ubezpieczony mający 99 proc. udziałów nie powinien płacić składek z tytułu umowy o pracę zawartej ze spółką. Uznał, że nie może tu być mowy o stosunku pracy, bo ubezpieczony nie podlegał żadnemu kierownictwu (sam wyznaczał sobie zadania). ZUS zakwestionował podleganie z tego tytułu ubezpieczeniom za lata 2008–2010 (warto zaznaczyć, że zrobił to po 12 latach). Organ rentowy uznał, że wspólnik ten powinien być traktowany jako jedyny wspólnik, ponieważ pozostały 1 proc. stanowił w istocie udział iluzoryczny. A wobec tego podlega on ubezpieczeniom społecznym jako osoba prowadząca pozarolniczą działalność.

Sąd I instancji uznał, że odwołania wniesione od decyzji ZUS nie zasługują na uwzględnienie. Natomiast sąd II instancji, uznając, że w sprawie wyłoniło się zagadnienie prawne budzące istotne wątpliwości, skierował je do SN. W uzasadnieniu podkreślił, że zarówno w orzecznictwie tego ostatniego, jak i sądów powszechnych istnieje istotna rozbieżność co do kwestii przedstawionej w pytaniu prawnym.

Orzeczenie i jego skutki

Sędzia SN Zbigniew Korzeniowski, będący sprawozdawcą we wczorajszej sprawie, w ustnym uzasadnieniu uchwały stwierdził, że w sytuacji gdy w spółce mamy dwóch wspólników i jeden jest dominujący, bo ma prawie wszystkie udziały, nie mamy do czynienia z jednoosobową spółką z o.o.

– Trzeba się trzymać ściśle ustawy. Wszelkie inne wykładnie są contra legem – powiedział sędzia Korzeniowski. Jednocześnie w kontekście zatrudnienia w spółce na umowę o pracę (i podlegania z tego tytułu ubezpieczeniom) sędzia sprawozdawca wskazał, że wykracza to poza przedmiot pytania prawnego.

Jak wskazuje Katarzyna Sarek-Sadurska, poprzednie orzecznictwo oraz doktryna prawa wskazywały na brak możliwości podlegania ubezpieczeniem z tytułu nawiązania przez wspólnika dominującego stosunku pracy ze spółką. Oparcia tej tezy sądy szukały nie w przepisach, a w teorii prawa pracy i ubezpieczeń.

– Można jednak wyobrazić sobie sytuację, że takie zatrudnienie wypełnia znamiona stosunku pracy, a dzisiejsza uchwała tylko utwierdza w przekonaniu, że zatrudnienie pracownika do wykonania pracy na rzecz spółki z o.o., chociażby posiadał on 99 proc. udziałów, nie jest równoznaczne z zatrudnieniem go przez spółkę jednoosobową – zauważa.©℗

OPINIA

Literalne brzmienie przepisów ma priorytet

dr Katarzyna Kalata radca prawny prowadzący Kancelarię Kalata / Materiały prasowe

Jak wynika z uchwały Sądu Najwyższego, sądy ubezpieczeń społecznych powinny stosować zasadę, zgodnie z którą spółka nie może być traktowana jak jednoosobowa, jeżeli jest w niej drugi wspólnik – nawet jeśli jego udział pozostaje symboliczny. Przyjęcie tej zasady powinno jednak być każdorazowo poprzedzone dokładną analizą stanu faktycznego i jego indywidualną oceną. Natomiast znane mi są sprawy, gdy wspólnikami byli np. syn i jego matka. Syn miał 99 proc. udziałów, a matka 1 proc. Jednakże matka obejmowała stanowisko prezesa zarządu spółki i zarządzała nią, zatem nie potwierdzała się często przytaczana przez ZUS teza o iluzorycznym udziale w spółce.

W analizowanej sprawie pytanie prawne odnosiło się do tego, czy duża liczba udziałów może rodzić tytuł do ubezpieczenia, jak w przypadku osoby prowadzącej działalność. Ocena sytuacji, w której są widoczne podobieństwa pomiędzy statusem dominującego wspólnika a statusem wspólnika jednoosobowej spółki z o.o., jest problematyczna. W omawianej sprawie formalnie, w spornym okresie, wspólników było dwóch. SN przyjął, że priorytetowo należy traktować literalne brzmienie przepisów, nawet jeśli stosunek udziałów wynosi 99 proc. do 1 proc. Pozostaje jednak pytanie, czy w takim razie udziałowiec podlegał ubezpieczeniom na podstawie stosunku pracy, którego istnienie jest w tym przypadku dyskusyjne. Niestety do kwestii ważności umowy o pracę SN się nie odniósł.

orzecznictwo