Trybunał Konstytucyjny odpowie na pytanie, czy pozbawienie rekompensat za tzw. pracę szczególną na część etatu jest zgodne z ustawą zasadniczą.

Do Trybunału trafiła skarga konstytucyjna (sygn. akt SK 43/23) o zbadanie zgodności z konstytucją przepisów, z których wynika, że pracy w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze (dalej: praca szczególna) wykonywanej w niepełnym wymiarze czasu pracy w ogóle nie wlicza się do okresu takiej pracy szczególnej, uprawniającego do nabycia rekompensaty z ustawy o emeryturach pomostowych (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 164).

Prace szczególne to np. prace pod ziemią w górnictwie, niektóre prace w budownictwie, ale też niekiedy zatrudnienie w ochronie zdrowia. Z kolei rekompensata, o którą chodzi w skardze, to w istocie odszkodowanie za utratę możliwości uzyskania wcześniejszej emerytury z tytułu pracy szczególnej. Jest ono przeznaczone dla osób, które także nie nabędą prawa do emerytury pomostowej (bo np. nie spełniają wszystkich przesłanek ustawowych). Co istotne, nie jest to samodzielne świadczenie, ale dodatek do kapitału początkowego (przykład podany na stronie ZUS pokazuje, że może go zwiększyć aż o 30 proc.), który łącznie z nim podlega waloryzacjom. W efekcie prawo do tego dodatku przekłada się na wyższą emeryturę.

Aby jednak uzyskać rekompensatę, trzeba wykazać co najmniej 15-letni okres pracy szczególnej.

– Problem jednak polega na tym, że do tego okresu wlicza się tylko pracę w pełnym etacie – zauważa Łukasz Chruściel, radca prawny, partner w kancelarii PCS Paruch Chruściel Schiffter Stępień Kanclerz | Littler.

Kogo dotyczy

Zainteresowani rozstrzygnięciem TK będą oczywiście ci, którzy wykonywali pracę szczególną na cząstkę etatu.

– Liczba takich osób jest trudna do oszacowania. Rozstrzygnięcie TK może jednak dotyczyć sporej grupy osób – mówi dr Tomasz Lasocki, adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Jak wskazuje, w sprawach osób, które nie wykonywały pracy szczególnej w pełnym wymiarze i z tego powodu odmawiano im prawa do rekompensaty, zapadły już setki wyroków sądowych. – Gdyby więc TK orzekł na ich korzyść, byłaby to prawdziwa rewolucja. W efekcie również te osoby mogłyby wystąpić o podwyższenie im emerytury – zauważa.

Również Łukasz Kuczkowski, radca prawny, partner w kancelarii Raczkowski, uważa, że jeżeli wyrok będzie po myśli wnioskodawcy, to może on dotyczyć wielu (byłych) pracowników. – A to mogłoby prowadzić do rekwalifikacji ich okresu zatrudnienia w warunkach pracy szczególnej i uzasadnić rekompensaty czy odszkodowania od państwa – wskazuje.

Z kolei Łukasz Chruściel zauważa, że rozstrzygnięcie trybunału co prawda dotyczy rekompensaty, ale być może TK na tej kanwie poczyni uwagi dotyczące liczenia 15-letniego okresu pracy szczególnej w kontekście przesłanek nabycia prawa do wcześniejszej emerytury. – To byłaby jednak ogromna zmiana. Co więcej, dotknęłaby osób, które zostały pozbawione takich emerytur w przeszłości – zaznacza.

Istota sprawy

– Skarga zmierza do zakwestionowania zgodności z konstytucją przepisów, które wymagają, aby praca szczególna była wykonywana stale i w pełnym wymiarze czasu pracy obowiązującym na danym stanowisku. Zdaniem skarżącego praca na niepełny etat powinna być zaliczana na poczet okresu pracy szczególnej – wyjaśnia Łukasz Kuczkowski.

Co zatem orzeknie TK?

– To raczy wiedzieć tylko sam trybunał – stwierdza dr Tomasz Lasocki.

Zdaniem ekspertów, aby orzec w tej sprawie, TK powinien jednak odpowiedzieć na kilka ważnych pytań.

– Przede wszystkim TK będzie musiał rozstrzygnąć, czy ustawodawca mógł uregulować tę kwestię na zasadzie zero-jedynkowej, czyli albo pełen etat i rekompensata, albo niepełny wymiar czasu pracy i jej brak – zauważa dr Lasocki.

Dwa plus dwa (nie) równa się cztery

Wymóg pracy w pełnym wymiarze prowadzi do tego, że np. osoba, która przepracowała 30 lat w szczególnych warunkach na połowę etatu, nie ma prawa do rekompensaty, a uzyska ją już ta, która pracowała 15 lat na cały etat. Czy to słuszne rozwiązanie? Zdania wśród ekspertów są podzielone.

– Oczywiście trzeba się zgodzić z tym, że osoby wykonujące taką pracę w niepełnym wymiarze nie są narażone na szkodliwe czynniki w takim samym stopniu jak pracownicy pełnoetatowi. Jednak dla potrzeb nabycia prawa do rekompensaty trud takich pracowników nie powinien być całkowicie pomijany. Uważam, że w tym przypadku można by pokusić się o kompromisowe rozwiązanie, np. poprzez zastosowanie proporcjonalnego przelicznika – uwzględniającego staż pracy szczególnej w rzeczywistym jego wymiarze w odniesieniu do pełnego etatu – mówi Łukasz Chruściel. Dodaje, że w praktyce co prawda nadal nie zmieniałoby to sytuacji osób, które pracowały np. na jedną czwartą etatu – wówczas dla spełnienia kryterium 15-letniego stażu pracy w takich warunkach musiałyby one przepracować 60 lat. Natomiast już w przypadku osoby pracującej np. na siedem ósmych etatu 15-letni okres, uprawniający do rekompensaty, wydłużałby się nieznacznie.

Przykładowe prace szczególne*

■ pod ziemią w górnictwie

■ górnicza

■ na kolei

■ w szczególnych warunkach w hutnictwie i przemyśle metalowym, przy spiekaniu rud i wielkich piecach

■ przy wytwarzaniu i przesyłaniu energii elektrycznej i cieplnej

■ w budownictwie i przemyśle materiałów budowlanych (niektóre)

■ ciężkie załadunki i wyładunki oraz przeładunki materiałów sypkich, pylistych, toksycznych, żrących lub parzących w transporcie

■ kierowców samochodów ciężarowych o dopuszczalnym ciężarze całkowitym powyżej 3,5 t

■ niektóre w ochronie zdrowia (m.in. na oddziałach: intensywnej opieki medycznej, psychiatrycznych i odwykowych, onkologicznych)

■ wykonywanie działalności twórczej lub artystycznej

* na potrzeby przyznania rekompensaty

Z kolei zdaniem Łukasza Kuczkowskiego skarga nie powinna zostać uwzględniona. Zwraca on uwagę, że ustawodawca wprowadził specyficzne regulacje pracy szczególnej. Przyjął bowiem, że taka praca może być szkodliwa dla zdrowia pracownika lub niezwykle uciążliwa, jeżeli trwa przez określony czas.

– Ten czas został ustalony na co najmniej 15 lat, przy założeniu, że praca szczególna będzie wykonywana w sposób stały i w pełnym wymiarze czasu pracy. W ocenie ustawodawcy tylko taki poziom szkodliwości czy uciążliwości pracy uzasadnia szczególne traktowanie. Uznanie skargi za zasadną zburzyłoby to założenie – stwierdza. Ekspert wskazuje, że nawet gdy pracownik przez co najmniej 15 lat był zatrudniony przy pracach szczególnych, ale wykonywał je jedynie przez część etatu, to trudno uznać, że były one tak samo szkodliwe czy uciążliwe jak w przypadku pełnoetatowca. – Trudno tak samo traktować te dwa przypadki. Tym bardziej że liczy się też poziom uciążliwości czy szkodliwości. Inny jest, gdy pracujmy jeden dzień przez osiem godzin, a inny, gdy pracujemy przez dwa dni po cztery godziny – zauważa.

Na ten problem zwraca też uwagę dr Lasocki. Jego zdaniem TK powinien więc de facto odpowiedzieć na pytanie o to, czy można porównywać narażenie na szkodliwe warunki pracy w sytuacji, gdy np. jedna osoba pracuje w nich przez rok pracy na cały etat, a druga przez dwa lata na pół etatu. Problem w tym, że nie jest to pytanie dotyczące stricte prawa, ale z zakresu medycyny pracy.

– Czasami, gdy skracamy liczbę godzin pracy w ciągu dnia, ta uciążliwość pracy jest mniejsza. Ale czy można twierdzić, że te czynniki w ogóle nie szkodzą osobie, która pracuje w nich na pół etatu? Niestety brakuje badań i pogłębionych analiz na ten temat – zauważa dr Lasocki.

40-letnie rozporządzenie

Dodatkowego kolorytu sprawie nadaje to, że dotyczy ona przepisu rozporządzenia z… 1983 r. To z niego pochodzi warunek, że liczy się tu tylko praca wykonywana stale i na pełen etat na danym stanowisku pracy. Część ekspertów uważa więc, że TK może stwierdzić niezgodność z konstytucją, bo to ograniczenie pochodzi z poprzedniego komunistycznego ustroju. Równie dobrze jednak ta data może zadziałać na niekorzyść świadczeniobiorców.

– Trybunał może uznać, że nie ma tu niezgodności z ustawą zasadniczą, bo ustawodawca ma dużą swobodę działania, a kwestionowane reguły są znane obywatelom od 1983 r. Z drugiej strony TK może spojrzeć na problem np. przez pryzmat nierównego traktowania i uznać, że okresy pracy szczególnej należy sumować i zaliczać proporcjonalnie dla potrzeb przyznania prawa do rekompensaty – rozważa dr Lasocki.

Urlop wychowawczy

Problem niepełnoetatowców to tylko część skargi skierowanej do TK. Druga to pytanie o zgodność z konstytucją tego, że okres pozostawania na urlopie wychowawczym w trakcie zatrudnienia przy pracy szczególnej nie liczy się na potrzeby nabycia rekompensaty. Tu jednak prawnicy jednomyślnie uznają, że wyłączenie tego okresu z prawa do rekompensaty jest zasadne.

– Istotą jest tutaj praca w szkodliwych albo uciążliwych warunkach. Takie okoliczności nie zachodzą w okresie niewykonywania pracy – zauważa Łukasz Kuczkowski. ©℗

opinia

To, co słusznie się należy

dr hab. Janusz Żołyński / Materiały prasowe
PROFESOR UCZELNI JANA WYŻYKOWSKIEGO W POLKOWICACH, RADCA PRAWNY, EKSPERT W ZAKRESIE PROBLEMATYKI SPORÓW ZBIOROWYCH

W mojej ocenie świadczenie pracy w szczególnych warunkach i w szczególnym charakterze nie jest do końca normatywnie, ujmując to holistycznie, prawidłowo uregulowane. Przepisy te naruszają konstytucyjną:

1. Zasadę godności człowieka (art. 30 konstytucji). Godność jest tutaj wyraźnie relatywizowana – na pracowników lepszych, bo więcej pracują w danych warunkach i mają dodatkowe świadczenia, oraz tych gorszych, bo w takich warunkach pracują mniej, a tym samym są pozbawieni określonych świadczeń.

2. Zasadę proporcjonalności (art. 31 ust. 3 konstytucji). Powinna ona tutaj być rozumiana jako konieczność zachowania odpowiedniej proporcji pomiędzy dobrem chronionym, jakim jest zdrowie, a nawet życie zatrudnionego, a środkiem, jakim jest ograniczenie danego prawa lub określony cel, który zamierzamy osiągnąć. Zostaje ona naruszona, bo bezpodstawnie ograniczone jest prawo do ewentualnych świadczeń z ubezpieczenia społecznego tylko i wyłącznie z tego powodu, że zatrudniony nie świadczył pracy w tzw. warunkach niebezpiecznych stale i w pełnym zakresie. Przecież powodem przyznania dodatkowych uprawnień społecznych powinien być sam fakt pracy w takich warunkach z uwagi na uciążliwość i jej zagrożenie dla zdrowia pracownika. Osoba, która świadczy taką pracę w niepełnym wymiarze, np. codziennie przez trzy godziny, podlega przecież uciążliwości tej pracy i ryzyku pogorszenia swojego ogólnego stanu zdrowia. Zarówno osoba świadcząca pracę w pełnym wymiarze i zakresie, jak i osoba świadcząca ją nawet w pewnym ograniczonym zakresie podlegają takiemu zagrożeniu. Z tego też względu okres takiej pracy – tj. w niepełnym wymiarze – winien podlegać stosownemu, właśnie proporcjonalnemu zaliczeniu do pewnych uprawnień.

Za takim rozumowaniem przemawiają aksjologiczno-filozoficzne reguły sprawiedliwości społecznej. Otóż sprawiedliwość społeczna w tym rozumieniu oznacza, że przyznaje się człowiekowi to, co z jego wysiłku i wkładu pracy słusznie mu się należy. A pozbawienie go tego prawa musi mieć w demokratycznym państwie racjonalne, a więc jak pisał prof. Tadeusz Kotarbiński, celowe, prakseologiczne uzasadnienie. Tutaj racjonalności w pozbawieniu praw absolutnie nie da się znaleźć. Osobno przemawia za tym także to, że obecna „powszechna” ustawa emerytalna przyznaje co do zasady prawo do emerytury bez względu na lata pracy i to nawet za jeden dzień jej świadczenia i odprowadzenia stosownych składek (po ukończeniu odpowiednio 60 lub 65 lat).

Zaskarżone do TK przepisy naruszają też zasadę równouprawnienia w zatrudnieniu i są dyskryminujące. Pracownicy za taką samą pracę i w takich samych warunkach (bez względu na czas jej wykonywania) powinni bowiem uzyskiwać obecnie od pracodawcy i w przyszłości od organów ZUS takie same świadczenia. ©℗