W ciągu pięciu ostatnich lat liczba mężczyzn, którzy korzystają z urlopu ojcowskiego, wzrosła o ponad 70 proc. Ta pozytywna tendencja może jednak przyhamować w związku z koniecznymi zmianami w prawie. Kraje członkowskie Unii Europejskiej mają ok. 2,5 roku na wdrożenie dyrektywy w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów. Wpłynie ona na zasady wykorzystywania urlopów na dzieci, w tym przez ojców. Zyskają oni wyłączne prawo do co najmniej dwóch miesięcy urlopu rodzicielskiego, ale jednocześnie mogą stracić obecną swobodę co do terminu skorzystania z ojcowskiego. A to prawdopodobnie wpłynie na jego popularność.

Polskie przepisy mogą nie spełnić wymogów

Obecnie pracujący mężczyzna-rodzic ma prawo do urlopu ojcowskiego w wymiarze do dwóch tygodni. Może je wykorzystać w ciągu dwóch pierwszych lat życia dziecka. Tak ukształtowane uprawnienie rodzicielskie systematycznie zyskuje na popularności. W pierwszej połowie 2019 r. skorzystało z niego rekordowe 88,5 tys. pracowników (czyli o 24,7 tys. więcej niż w 2016 r. i aż o 37,1 tys. więcej niż w 2014 r.).

Ta znacząca swoboda co do terminu skorzystania z ojcowskiego może być jednak ograniczona. Wynika to ze wspomnianej dyrektywy 2019/1158 z 20 czerwca 2019 r. (Dz.U. L 188/79). Jej przepisy nie przesądzają tego wprost – art. 4 zobowiązuje jedynie państwa członkowskie UE do zapewnienia pracownikom prawa do urlopu ojcowskiego w wymiarze co najmniej dziesięciu dni roboczych, który przysługuje z okazji narodzin dziecka. Ale już motyw 19. dyrektywy wskazuje, że „urlop ojcowski powinien być wykorzystywany w okresie narodzin dziecka i wyraźnie wiązać się z tym wydarzeniem, a jego celem powinno być sprawowanie opieki”. Ma to nie tylko zachęcić do dzielenia się obowiązkami rodzicielskimi między kobietami i mężczyznami, ale także „umożliwić wczesne tworzenie więzi między ojcami i dziećmi”.

Takie sformułowanie sugeruje, że polskie przepisy najprawdopodobniej nie spełniają wymogu wynikającego z dyrektywy. Trudno bowiem uznać, że okres dwóch lat od przyjścia dziecka na świat to „okres jego narodzin”. Jeśli ustawodawca zdecyduje się skrócić czas na wykorzystanie ojcowskiego (np. do pół roku od narodzin), to może to wpłynąć na jego popularność. Będzie znacznie mniej czasu na jego wykorzystanie.

Trzeba uważać, by nie wylać dziecka z kąpielą

– Trudno jednoznacznie przewidzieć, w jaki sposób ewentualna zmiana przepisów wpłynie na decyzje mężczyzn o skorzystaniu z urlopu ojcowskiego. Ale trzeba liczyć się z ryzykiem zmniejszenia się liczby korzystających z takiego uprawnienia – wskazuje prof. Mirosław Grewiński, prezes Polskiego Towarzystwa Polityki Społecznej.

Podobnie uważa dr Dorota Głogosz z Zakładu Problemów Rodziny Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

– Powinniśmy starannie rozważyć tę kwestię, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Polskie przepisy dotyczące uprawnień rodzicielskich są równie korzystne, a w pewnych zakresach nawet korzystniejsze od tych unijnych. Są też dostosowane do naszego modelu rodziny – tłumaczy.

Eksperci zalecają nie tylko rozwagę, ale też szczegółowe przeanalizowanie obecnych tendencji.

– Trzeba sprawdzić, w jakich okresach – na przestrzeni dopuszczalnych dwóch lat – mężczyźni korzystają obecnie z ojcowskiego. Moim zdaniem nie powinniśmy obecnie zmieniać przepisów, które regulują jego udzielanie. Dłuższy okres na wybranie urlopu zachęca do skorzystania z niego – wyjaśnia prof. Irena Kotowska z Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Dwa miesiące na opiekę, ale czy płatne?

Ewentualną rekompensatą dla mężczyzn (jeśli skróciłby się czas na wybranie ojcowskiego) może być to, że zyskają oni większe gwarancje w zakresie urlopu rodzicielskiego. Dyrektywa wskazuje, że państwa członkowskie mają zapewnić rodzicom prawo do co najmniej czterech miesięcy takiej płatnej opieki nad dzieckiem, z których dwa nie mogą być przeniesione na drugiego z opiekunów (czyli np. ojciec nie może zrzec się ich na rzecz matki).

Taka zmiana nie oznacza jednak, że mężczyźni automatycznie zaczną częściej korzystać z rodzicielskiego. Zapewne będą brać pod uwagę wiele czynników, w tym te finansowe. Wspomniany urlop jest płatny w 60 proc. lub 80 proc. (w zależności od początkowej deklaracji rodziców; urlop ojcowski jest płatny w 100 proc.). A mężczyźni przeciętnie zarabiają więcej niż kobiety.

– Czynnik finansowy ma bardzo istotne znaczenie przy podejmowaniu decyzji o wykorzystaniu urlopów na dzieci. Rodzice biorą pod uwagę, w jaki sposób wpłynie to na budżet domowy – wskazuje prof. Grewiński.

Ostatecznie to rząd będzie musiał wyważyć wszystkie tego typu argumenty (w trakcie dostosowywania polskich przepisów do dyrektywy).

– Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem jest zachowanie dobrowolności w zakresie korzystania z uprawnień przysługujących na dzieci. Rodzice powinni zachować w tym zakresie jak najszersze prawo wyboru – uważa dr Głogosz.

Zwolennicy rozwiązań zawartych w dyrektywie też przedstawiają jednak istotne argumenty.

– Zmiany, które wprowadzają przepisy unijne, przyczynią się do większej akceptacji społecznej dla dzielenia się obowiązkami rodzicielskimi – podsumowuje prof. Kotowska. 

Ojcowie mają zyskać prawo do dwóch miesięcy urlopu rodzicielskiego, ale mogą stracić obecną swobodę dotyczącą terminu skorzystania z ojcowskiego