Co prawda zaproponowana nowelizacja pozwala wezwać na kontrolę szybciej: telefonicznie, np. sms-em lub e-mailem (dziś ZUS może wysłać tylko tradycyjną przesyłkę pocztową), ale już wiadomo, że cel nie zostanie osiągnięty – a przynajmniej nie w pełni. Do pokonania jest bowiem zbyt wiele trudności.

Problem pierwszy: ZUS (ewentualnie pracodawca, jeśli to on wzywa) musi znać numer telefonu/adres poczty elektronicznej chorego. Problem drugi: ubezpieczony przebywający na zwolnieniu lekarskim musi w ogóle odebrać połączenie lub wiadomość elektroniczną. Problem trzeci: rozmowa musi być nagrywana i chory musi się na to zgodzić, w przypadku poczty elektronicznej musi zaś potwierdzić otrzymanie wezwania w tej formie.

Co istotne, zgoda i potwierdzenie muszą być wyraźne. Eksperci wskazują, że nie wystarczy tu np. dorozumiana akceptacja poprzez kontynuowanie rozmowy z pracownikiem ZUS albo automatyczne potwierdzenie odebrania e-maila wygenerowane przez serwer pocztowy. Efekt? Przepisy w zasadzie pozostaną na papierze, a ZUS sprawdzi co najwyższej tych, którzy nie znając przepisów, złapią się na haczyk.

Tygodnik 19.10.2018

Tygodnik 19.10.2018

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Wygląda więc na to, że kontrola na chorobowym wciąż będzie walką z czasem i zabawą w kotka i myszkę. Przypomnijmy: dziś zawiadomienie przesłane pocztą z reguły wyklucza możliwość weryfikacji zwolnień trwających do dwóch tygodni – a takich jest zdecydowana większość. Jeśli bowiem nie zostanie ono odebrane od razu, w grę wchodzi 14-dniowy okres awizowania, a wówczas ZUS nie ma szans odwiedzić chorego przed końcem zwolnienia. To właśnie ma się zmienić za sprawą nowych przepisów. I się zmieni, ale wygląda na to, że tylko teoretycznie.

TO TYLKO FRAGMENT ARTYKUŁU. CAŁOŚĆ PRZECZYTASZ W "TYGODNIKU GAZETY PRAWNEJ" >>>>