Niedostateczna liczba biegłych, a przez to horrendalnie długi czas oczekiwania na opinię w sprawie sądowej, to problem, który dotyczy całego polskiego wymiaru sprawiedliwości. Często to właśnie brak biegłego powoduje, że postępowanie przed sądem ciągnie się w nieskończoność.
A trzeba pamiętać, że oczekiwanie na opinię przez kilka miesięcy nie jest u nas niczym nadzwyczajnym.
Są obszary, w których problem z biegłymi jest szczególne dotkliwy. Chodzi o sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych. W wielu z nich, np. gdy chodzi o przyznanie renty z tytułu niezdolności do pracy, rozstrzygnięcie nie jest możliwe bez udziału lekarza, który zweryfikuje prawidłowość ustaleń lekarzy orzeczników dokonanych na etapie postępowania przed ZUS. W tego typu sprawach niejednokrotnie na opinię biegłego czeka się już nie kilka miesięcy, a rok, a nawet dwa lata. Dlaczego tak się dzieje? Otóż dla lekarza bycie biegłym sądowym to ani fucha (bo wynagrodzenia nie zachęcają), ani też żadna przyjemność (bo są wystawieni na krytykę ich opinii).