Co zmieniło się w urzędach od 11 maja, kiedy weszła w życie nowelizacja ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne?

Do 11 sierpnia urzędy miały czas na przekazywanie do ministerstwa wzorów dokumentów elektronicznych wraz z opisami usług możliwych do realizacji przy ich użyciu. Dopiero teraz będziemy oceniać, czy spełniają one standardy określone przez resort, i ewentualnie kierować zalecenia. Celem nowelizacji jest ujednolicenie e-usług w całej administracji. Najważniejsze jest jednak to, że nowe przepisy dają podstawę do wymuszenia zmiany zachowań urzędników. Przykładowo jeśli obywatel inicjuje kontakt z urzędem w drodze elektronicznej, to wreszcie ma on obowiązek odpowiedzieć mu w ten sam sposób, nie może już twierdzić, że dokument elektroniczny nie jest równoważny papierowemu. Urzędy muszą się przestawić nie tylko pod kątem technicznym, ale też zmienić mentalność. A tego nie dokona się ani w trzy miesiące, ani w rok.

Co ma pan na myśli?

E-usługi wymagają od urzędników interakcji – tak jak to wygląda w serwisach społecznościowych. Urzędy muszą wejść w dialog z obywatelem i odpowiadać na jego potrzeby. A to nie jest łatwe. Również dojrzałe e-usługi doprowadzą do sytuacji, w której urzędnik będzie musiał wziąć na siebie większą odpowiedzialność. Klasycznym przykładem są tutaj zeznania podatkowe. W przyszłym roku urząd skarbowy wypełni za obywatela formularz i prześle mu go, by uzupełnił go o informacje, których US nie ma, np. dotyczące korzystania z ulg.

Do wczoraj urzędy miały też czas na dostosowanie swoich elektronicznych skrzynek podawczych (ESP) do wymogów określonych przez ministerstwo i przekazanie informacji o ich adresach.

Monitorujemy ten proces, w najbliższych dniach rozpoczniemy intensywną ich weryfikację. Do 8 sierpnia informacje o adresach swoich ESP przekazało 12 tys. podmiotów publicznych, które będą udostępnione na platformie ePUAP. Będziemy badać, czy ESP odpowiadają określonym standardom i czy liczba zgłoszeń odpowiada rzeczywistej liczbie skrzynek podawczych urzędów.

Zmiana przepisów obliguje ministra do przeprowadzenia dla podmiotów publicznych konkursu na dofinansowanie projektów informatycznych. Kiedy to nastąpi i jakie inicjatywy resort chciałby wspierać?

Konkurs zostanie ogłoszony jeszcze w tym roku. Środki na realizację projektów będą jednak wypłacane najprawdopodobniej dopiero w 2015 r. Będziemy chcieli wydać pieniądze m.in. na dostosowanie stron internetowych administracji do potrzeb osób niepełnosprawnych. Wielu się wydaje, że to jakaś forma działalności filantropijnej. Tymczasem takie ułatwienia powinny być standardem. Dostosowując strony do potrzeb niepełnosprawnych, dostosowujemy je tym samym do własnych potrzeb, bo każdy z nas się kiedyś zestarzeje. W wersji dla niepełnosprawnych lepiej widać treści, które mają podany kontrast, można powiększyć litery, dzięki czemu łatwiej czytać (np. w ciemności), możliwy jest także odsłuch informacji zawartych na stronie.

Wiele zarzutów pada ostatnio wobec funkcjonowania elektronicznej Platformy Usług Administracji Publicznej. System jest nieprzejrzysty i nie wytrzymuje obciążenia, gdy korzysta z niego większa liczba użytkowników. Kiedy można liczyć na rozwiązanie tych problemów?

Zmiany na ePUAP niewątpliwie są konieczne. System został przygotowany wiele lat temu, a problemy wynikają z niedoszacowania liczebności jego ewentualnych użytkowników i udostępnianych za jego pośrednictwem usług. Z ePUAP jest trochę tak, jak z prognozami ruchu na autostradach – przewidywano, że natężenie ruchu, które zostało osiągnięte podczas tych wakacji, czeka nas dopiero za 10 lat. To trudne decyzje, czy budować więcej pasów ruchu, biorąc pod uwagę, że przydadzą się tylko przez miesiąc w roku. Podobnie jest z ePUAP. System jest niewydolny, ale tylko w momentach krytycznych, takich jak np. upływ terminu do wyboru między ZUS a OFE czy w dniach zapłaty podatków. Pracujemy nad tym, by usprawnić działanie ePUAP i zachęcić obywateli do korzystania z niej.

Na czym będzie polegać to usprawnienie?

Chcemy wprowadzić nową ergonomię systemu, uczynić go bardziej intuicyjnym i ułatwić poruszanie się po nim. Na platformie zostaną oddzielone te usługi, które można załatwić wszędzie, od tych, które są dostępne tylko w niektórych miejscach. Pracujemy teraz także nad technicznym oddzieleniem procedury weryfikacji profilu zaufanego ePUAP, aby funkcjonowała ona jako zupełnie odrębny element tego systemu. Pozwoli to na założenie i dostęp do profilu zaufanego nawet wtedy, gdyby z jakichś przyczyn ePUAP nie działał. To zagwarantuje, że weryfikacja profilu będzie w pełni bezpieczna, np. w przypadku cyberataku. Dzięki takiej weryfikacji można będzie się zalogować do określonych usług bezpośrednio na serwerach poszczególnych urzędów, np. zapłacić podatki przez stronę Ministerstwa Finansów. Mamy nadzieję, że wyodrębniona weryfikacja zacznie funkcjonować na koniec tego roku, natomiast nowy ePUAP pojawi się na początku przyszłego. Pracujemy też nad tym, by we wszystkich usługach obowiązywał jeden system weryfikacji. Nie może być tak, że każdy urząd, który uruchamia swoją e-usługę, tworzy własny system – to tak jakby wymagać od obywatela, by posługiwał się wieloma kodami PIN. Taki kod powinien być jeden – profil zaufany.

Jak ministerstwo chce zwiększyć liczbę osób korzystających z ePUAP?

Zachętą do zakładania profilu zaufanego będzie wprowadzenie atrakcyjnej oferty usług. Chcemy stworzyć koszyk podstawowych spraw, które będzie można załatwiać za pośrednictwem platformy, nie wychodząc z domu, np. składanie deklaracji podatkowych (PCC, karta podatkowa, podatek od spadków i darowizn), uzyskiwanie różnych zaświadczeń (np. o niekaralności czy dotyczących służby wojskowej), przekazywanie informacji o zmianie miejsca zamieszkania i wyjeździe za granicę, uzyskiwanie zaświadczeń wyborczych (ważne dla tych, którzy chcą głosować poza miejscem zameldowania), złożenie wniosku o uzyskanie becikowego, wyrobienie europejskiej karty ubezpieczenia zdrowotnego czy zastępującego ją certyfikatu tymczasowego.

Na początku roku rząd przyjął Program Zintegrowanej Informatyzacji Państwa (PZIP). Jakie zadania wyznacza on ministerstwu?

To bardzo szeroki program, który pokazuje m.in., jak mają wyglądać e-usługi publiczne, w jakich obszarach mogą one zaistnieć i gdzie powinno to nastąpić szybciej. Musimy bowiem z jednej strony brać pod uwagę oczekiwania obywateli, a z drugiej – oceniać racjonalność wydawania środków publicznych. Nie jest bowiem tak, że wszystkie usługi można jednocześnie przenieść do internetu. Wzorem jest dla nas portal www.gov.uk, na którym brytyjski rząd prezentuje swoje usługi. Dzieli on je na trzy kategorie – te, które można w całości załatwić przez internet (przy czym wyróżnić tu można usługi dojrzałe, gdy to urząd wypełnia formularz za obywatela, i te, gdzie obywatel robi to samodzielnie), te, które można zrealizować wirtualnie tylko częściowo (np. wykorzystując aktywny elektroniczny formularz, po wypełnieniu którego konieczna jest wizyta w urzędzie), i wreszcie takie, które trzeba w całości załatwić osobiście – przy czym wtedy portal wskazuje – krok po kroku – gdzie się udać, jakie dokumenty przygotować i ile potrwa załatwienie sprawy. Dążymy do tego, by po wprowadzeniu usprawnień na ePUAP zawierała ona też pełną informację o wszelkich sprawach, które można załatwić w administracji. PZIP jest więc mapą drogową, dzięki której informatyzacja będzie przebiegała w sposób spójny i przemyślany.