Zakład Ubezpieczeń Społecznych do końca marca 2016 r. miał zwrócić do budżetu państwa ponad 39,1 mld zł. pożyczek, które zaciągnął w poprzednich latach. Termin ten został przedłużony o rok – do końca marca 2017 roku. Stan finansów ZUS był przedmiotem posiedzenia sejmowej komisji.

- Wszystkie problemy sprowadzają się do poszukiwania zrównoważonego budżetu w systemie ubezpieczeń społecznych, czyli zapewnienia takie równowagi finansowej, że zaplanowane przez ustawodawcę składki mają pokryć przewidziany zakres przedmiotowy dla systemu ubezpieczeń społecznych. Taka jest idea. W praktyce jednak jest ona nie do osiągnięcia przez całe dziesięciolecia. Takich systemów, w których z tytułu składek zagwarantujemy wypłatę świadczeń bez udziału państwa praktycznie nie spotykamy – mówiła podczas posiedzenia Komisji Polityki Społecznej i Rodziny prezes ZUS. – W naszym systemie składek nie jesteśmy w stanie zapewnić wypłaty wszystkich świadczeń przewidzianych przez ustawodawcę – dodała.

Możliwość zaciągania przez ZUS kredytów i pożyczek została wprowadzona w 2009 roku. Od tego czasu rok rocznie zakład korzysta z tej możliwości, a deficyt w budżecie ZUS się powiększa. W 2016 roku ZUS dodatkowo otrzyma bezzwrotne dotacje na kwotę ok. 44 mld złotych. Do końca roku chce także zaciągnąć kolejne pożyczki na kwotę 4,9 mld zł.

Zdanie prof. Uścińskiej możliwość dotacji czy zaciągania pożyczek z budżetu państwa nie oznacza, że ZUS nie powinien przygotowywać planów zbilansowania systemu składkowego.

Reklama

Rok 2014 był dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych pewną anomalią. Wtedy doszło do przeniesienia aktywów z OFE do ZUS. Jak podkreślał wiceprezes Paweł Jaroszek ZUS nie był beneficjentem tej operacji. Pieniądze wpłynęły do budżetu państwa. Cała operacja, jak podkreślał Jaroszek, zaburzyła finansowanie ZUS.

Reklama

Zdaniem wiceprezesa ZUS o kondycji finansowej Zakładu świadczy stosunek wpłaconych składek do wypłacanych świadczeń. Ten od 2013 roku wzrósł z 63 proc. do 71,9 proc.

Prognozy zakładu zakładają, że w latach 2017-2021 na wypłaty emerytury i renty z samych składek brakować będzie każdego roku od 48,7 do 50,6 mld zł. Bardziej pesymistyczny wariant zakłada, że będzie to 65,2 mld zł w 2017 r. i w ciągu pięciu kolejnych lat powiększy się do ponad 90,5 mld zł. Jak podkreślał Jaroszek pokrycie wypłat świadczeń z wpływów do ZUS ma utrzymywać się na poziomie 74 proc. – Kluczowe będzie tutaj porównywanie tych kwot do PKB. To pokaże na ile my jako państwo jesteśmy w stanie spłacić te zobowiązania. Kwoty nominalne faktycznie robią wrażenie, ale przy takim podejściu sytuacja jest optymistyczna – mówił Paweł Jaroszek.