ZUS nie powinien kwestionować wypłaty zasiłków macierzyńskich – apelują posłowie opozycji. Resort rodziny odpowiada, że zakład działa prawidłowo, bo zapobiega wypłacie nienależnych świadczeń. Zdaniem ekspertów obecny system zniechęca do ubezpieczenia w ZUS.

W interpelacji do Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej podpisanej przez ponad 50 posłów Koalicji Obywatelskiej zapytano m.in., jakie działania są podejmowane, aby zaprzestać wstrzymywania zasiłków wynikających ze złożenia zaświadczenia o niezdolności do pracy w czasie ciąży albo przysługujących po urodzeniu dziecka na urlopie macierzyńskim.

Wiceminister rodziny Stanisław Szwed w odpowiedzi stwierdził, że: „Zakład Ubezpieczeń Społecznych jako dysponent Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i gwarant prawidłowości wydatkowania środków publicznych jest zobowiązany do zapewnienia prawidłowości wypłat świadczeń oraz zapobiegania wypłacie nienależnych świadczeń z tego Funduszu i nie może zaniechać tych działań. ZUS jednocześnie musi dochować należytej staranności przy ustalaniu uprawnień do świadczeń, w tym w szczególności stosować zasady określone obowiązującymi przepisami”.

Działalność pod lupą

– Problem jednak w tym, że przepisy, na podstawie których działa ZUS, nie przewidują jasnych kryteriów, według których są kwestionowane wypłaty zasiłków. Może się więc okazać, że w jednej sprawie ZUS będzie żądał zapłaty składek, twierdząc, że dana osoba prowadziła działalność, w innej zakwestionuje fakt prowadzenia działalności gospodarczej, by odmówić wypłaty świadczenia za czas choroby czy macierzyństwa – komentuje Andrzej Radzisław, radca prawny, partner w kancelarii GPW Legal – Goźlińska Petryk i Wspólnicy.

Przepisy, na podstawie których działa ZUS, nie przewidują jasnych kryteriów, według których są kwestionowane wypłaty zasiłków

W przypadku kobiet prowadzących mikrofirmę ZUS początkowo kwestionował wysokość wypłacanego zasiłku, liczonego od zadeklarowanej przez nie kwoty. Podwyższały one podstawę naliczenia składek, licząc na wyższy zasiłek po porodzie. Po tym, jak w 2010 r. Sąd Najwyższy (SN) stwierdził, że ZUS nie ma do tego prawa (uchwała siedmiu sędziów z 21 kwietnia 2010 r., sygn. akt II UZP 1/10), zakład zmienił taktykę i zaczął kwestionować sam fakt prowadzenia działalności gospodarczej. Kobiety muszą więc udowadniać, że poza płaceniem składek na ubezpieczenia społeczne podjęły działania biznesowe – nawiązały kontakty z kontrahentami, przedstawiły oferty, wystawiły faktury. Na czas prowadzenia takiego postępowania ZUS wstrzymuje wypłatę zasiłku. Gdy odmówi prawa do tego świadczenia kobiecie, która urodziła dziecko, nie zostaje jej nic innego, niż odwołać się do sądu i walczyć tam przez kolejne lata o wypłatę.

– Takie sprawy to echo przepisów obowiązujących jeszcze do końca 2015 r., gdy wystarczyła jedna wysoka składka tuż po założeniu działalności, która dawała prawo do wysokiego zasiłku chorobowego w okresie ciąży czy macierzyńskiego przez 12 miesięcy po urodzeniu dziecka. To dlatego od 2016 r. w ustawie z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (t.j. Dz.U. 2022 poz. 1732 ze zm., dalej: ustawa zasiłkowa) pojawił się art. 48a, który przeciwdziała uzyskiwaniu wysokich zasiłków po zapłacie jednej czy kilku wysokich składek. W orzecznictwie SN nie spotkałem się z przypadkiem zakwestionowania działalności gospodarczej, jeżeli nowy przepis miał zastosowanie – zaznacza dr Tomasz Lasocki, adiunkt w Katedrze Prawa Ubezpieczeń na Uniwersytecie Warszawskim.

Nadal jest jednak ogromny problem z przedsiębiorczyniami, których zasiłki były obliczane jeszcze na starych zasadach, oraz kobietami zatrudnionymi na etatach czy umowach zlecenia. W przypadku tych drugich brakuje też wytycznych ustawowych, jakie wynagrodzenie jest odpowiednie dla danej osoby z określonym wykształceniem i doświadczeniem zawodowym. – Praktyka orzecznicza nadała ZUS ogromną swobodę kwestionowania wysokości zarobków takich kobiet i obniżania im w ten sposób należnego zasiłku – podkreśla dr Tomasz Lasocki.

Na etacie jeszcze gorzej

– Proceder wstrzymywania zasiłków, zwłaszcza macierzyńskich, jest powszechny. Kontroli i wstrzymania zasiłku mogą się spodziewać mamy, które zostały zatrudnione w czasie ciąży, tuż przed zajściem w ciążę albo są zatrudnione przez bliską osobę – stwierdza Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy InFakt. – Takie przypadki nie są przewidziane w ustawie zasiłkowej. Zgodnie z jej przepisami wstrzymanie zasiłku następuje, gdy prawo do pobierania tego świadczenia nigdy nie istniało lub ustało. Sama wypłata zasiłku przez ZUS powinna nastąpić. W konsekwencji należy uznać, że ZUS, kierując się powyższymi przesłankami, uznaje, że mogło dojść do fikcyjnego zatrudnienia lub braku prowadzenia działalności gospodarczej. Nawet gdy pracodawca i pracownica potwierdzą rzeczywiste zatrudnienie, ZUS i tak potrafi odmówić – zauważa Juszczyk.

Często się okazuje, że wypłata następuje dopiero po roku, a co najistotniejsze, bez żadnych odsetek. – Znam przypadek, gdy ZUS odmówił wypłaty zasiłku chorobowego podczas ciąży, a następnie zasiłku macierzyńskiego. Po mniej więcej dwóch latach i wielkich bataliach w sądzie nastąpiła wypłata. Przez te dwa lata skumulowana inflacja wyniosła ponad 20 proc., a co za tym idzie, świadczenie nie oddało wartości i jeszcze mama musiała, oprócz wychowywania dziecka, walczyć z ZUS – dodaje Juszczyk.

Potrzebna gruba kreska

– Wbrew pozorom wystarczy bardzo prosta interwencja ustawodawcy i znikną niemal wszystkie problemy z kwestionowaniem przez ZUS podlegania ubezpieczeniom. Wystarczy rozszerzyć zasadę określoną w art. 48a także na umowy o pracę i zlecenia. W ten sposób wysokość zasiłku ponad podstawową stawkę rosłaby wraz z okresem ubezpieczenia, ZUS nie musiałby już sprawdzać, czy zarobki są odpowiednie dla danej osoby, i wypłacałby zasiłek na precyzyjnie ustalonych zasadach. Wraz z taką zmianą przepisów rząd powinien przeprowadzić abolicję dla pracujących matek i umorzyć wszystkie toczące się w ZUS postępowania w sprawie wypłaty zasiłku – proponuje dr Lasocki.

W jego ocenie obecna zła polityka państwa i ZUS w tym zakresie powoduje, że wiele osób, szczególnie w młodym wieku, zraża się do systemu ubezpieczeń, gdy ma kłopoty z uzyskaniem świadczenia.

– Także z tego względu w debacie publicznej pogłos zyskują politycy postulujący „zerowy ZUS” jako sposób na rozwiązanie wszystkich problemów gospodarczych i społecznych. Tymczasem przy obecnej demografii państwu powinno zależeć na tym, aby jak najwięcej osób było ubezpieczonych i decydowało się na dzieci z prawem do ochrony i świadczeń należnych w okresie macierzyństwa – uważa dr Lasocki. ©℗

Wypłaty ZUS / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe