Od dziś wzrosły świadczenia przysługujące zatrudnionym podczas krajowej podróży służbowej. Firmy i związki domagają się aktualizacji kwot na wyjazd zagraniczny i za używanie prywatnych aut do celów zawodowych

Dieta w podróży służbowej na terenie kraju wzrosła o 8 zł, do 38 zł na dobę. Tym samym proporcjonalnie wyższe są też inne świadczenia przysługujące w delegacji, w tym maksymalny limit rachunku za nocleg i ryczałt na korzystanie z komunikacji miejskiej (patrz: grafika). Takie zmiany wprowadza rozporządzenie ministra rodziny i polityki społecznej z 30 czerwca 2022 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej (Dz.U. poz. 1481). Dziś wchodzi ono w życie. W związku z wysoką inflacją związki zawodowe i organizacje pracodawców apelują o dokonanie przeglądu innych tego typu świadczeń, w tym przysługujących w podróży zagranicznej, oraz o podwyższenie tzw. kilometrówki.

Za mało?

Wysokość diety nie zmieniała się od ponad dziewięciu lat (poprzednia wartość, czyli 30 zł, obowiązywała od 1 marca 2013 r.). Rząd uzasadnił obecną waloryzację wysoką inflacją i na podstawie tego wskaźnika (oraz prognozy na 2022 r.) wdrożył podwyżkę o wspomniane 8 zł.
- To zbyt niska kwota, biorąc pod uwagę tak rzadką częstotliwość zmian oraz poziom inflacji. Podkreślaliśmy to w swoim stanowisku - wskazuje Katarzyna Zimmer-Drabczyk, kierownik biura eksperckiego NSZZ „Solidarność”.
Trudno nie dostrzec, że nawet po waloryzacji realna wartość świadczeń w delegacji nie jest imponująca. Dla przykładu dobowy ryczałt na korzystanie z komunikacji miejskiej wynosi 7,60 zł, co np. w Warszawie wystarczy na zakup dwóch biletów 20-minutowych lub jednego 90-minutowego (zgodnie z przepisami pracodawca może oczywiście wyrazić zgodę na pokrycie realnych, udokumentowanych kosztów takich przejazdów, ale nie ma takiego obowiązku). Te problemy dostrzega sam rząd, którego przedstawiciele zapowiedzieli na forum Rady Dialogu Społecznego (RDS), że rozważana jest kolejna podwyżka diety (od przyszłego roku do 45 zł). Co na to pracodawcy?
- Obecna podwyżka diety do 38 zł z perspektywą dalszego, ewentualnego wzrostu to dobre rozwiązanie. Korekty wysokości świadczeń w związku z inflacją należy dokonywać ostrożnie, aby nie przyczyniały się one do dalszego wzrostu cen - podkreśla prof. Jacek Męcina, przewodniczący zespołu ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych RDS, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.
Przedstawiciele rządu na forum Rady Dialogu Społecznego zapowiedzieli, że jest rozważana kolejna podwyżka diety do 45 zł od przyszłego roku
Przypomnijmy, że przedsiębiorcy też są zainteresowani omawianymi zmianami, bo diety osób prowadzących działalność gospodarczą są kosztami uzyskania przychodów, ale tylko w części nieprzekraczającej wysokości diet określonej we wspomnianym rozporządzeniu. To ostatnie teoretycznie (zgodnie z tytułem) dotyczy jedynie pracodawców publicznych. Firmy prywatne mogą ustalać dietę w układzie zbiorowym, regulaminie wynagradzania lub umowie o pracę, ale - zgodnie z art. 775 par. 4 k.p. - jej wysokość nie może być niższa od tej wskazanej w rozporządzeniu (czyli obowiązującej pracowników jednostek publicznych). Nie ma zatem przeszkód, by ustalali już teraz wyższy poziom świadczenia niż 38 zł.
- Nie zachęcają jednak do tego obowiązujące rozwiązania podatkowe i składkowe - wskazuje Piotr Wojciechowski, adwokat z Kancelarii Adwokackiej Piotr Wojciechowski.
Diety i inne należności za czas podróży służbowej są bowiem wolne od PIT i składek emerytalno-rentowych, ale tylko do wysokości określonej w rozporządzeniu dla pracowników jednostek publicznych (czyli do 38 zł).
- W praktyce tylko raz zetknąłem się z przypadkiem, gdy firma - pracodawca zagraniczny - wprowadził wyższe kwoty świadczeń z tytułu podróży służbowej, bo uznał te określone w rozporządzeniu za niewystarczające - dodaje mec. Wojciechowski.

Za wąsko?

Zarówno związkowcy, jak i pracodawcy apelują jednocześnie o dokonanie szerszego przeglądu wysokości świadczeń związanych z zarobkowaniem z uwagi na wysoką inflację.
- Postulowaliśmy m.in. zmianę wysokości diet w zagranicznej podróży służbowej - wskazuje Katarzyna Zimmer-Drabczyk.
Obecne wartości - niezmieniane od ponad dziewięciu lat - częściowo się zdezaktualizowały. Dla przykładu w przeliczeniu na złotówki dieta za delegację w Albanii jest taka sama jak za pobyt w Estonii (41 euro na dobę) i w Wielkiej Brytanii (35 funtów; oczywiście przy tego typu porównaniach trzeba brać pod uwagę różnice w poziomach inflacji i siły nabywczej pieniądza w poszczególnych krajach). Priorytetem dla partnerów społecznych jest jednak podwyżka kilometrówki, czyli zwrotu kosztów używania prywatnych pojazdów w celach służbowych (na podstawie umowy pracownika z pracodawcą). Firma pokrywa wspomniane koszty według stawek za 1 km przebiegu pojazdu, których maksymalną wysokość określa rozporządzenie ministra infrastruktury z 25 marca 2002 r. w sprawie warunków ustalania oraz sposobu dokonywania zwrotu kosztów używania do celów służbowych samochodów osobowych, motocykli i motorowerów niebędących własnością pracodawcy (Dz.U. nr 27 poz. 271 ze zm.). Wskaźniki te nie były podwyższane od 2007 r.
- To znaczący problem z uwagi na duży wzrost cen paliw. Zdarza się, że z tego powodu zatrudnieni odmawiają obecnie używania własnych pojazdów do celów służbowych. Problemy sygnalizują też firmy, których pracownicy dojeżdżają z innych miejscowości. Takie przedsiębiorstwa stosują np. systemy dopłat za dojazdy - wskazuje prof. Męcina.
Zielone światło do zmiany kilometrówki dało już Ministerstwo Finansów, ale resort infrastruktury zapowiedział, że niezbędna jest nowelizacja delegacji ustawowej do wydania samego rozporządzenia.
- Naszym zdaniem najpierw powinno zmienić się rozporządzenie. Jeśli musielibyśmy czekać na modyfikację ustawy, to znów wydłużyłby się czas oczekiwania na zmianę wysokości kilometrówki, choć zapowiedzi tej ostatniej są przedstawiane już od około roku - wskazuje Katarzyna Zimmer-Drabczyk.
O pilną zmianę - od dłuższego czasu - apelują też pracodawcy.
- Trzeba też dokonać przeglądu nie tylko świadczeń, lecz także cen regulowanych. Dobrym przykładem są stacje kontroli pojazdów - wskazuje prof. Męcina.
Stawki opłat za badania techniczne aut nie były waloryzowane od 18 lat.
- Część ze stacji jest u progu bankructwa, wiele z nich jest zamykanych, a przecież chodzi o zapewnienie ważnej usługi - podsumowuje prof. Męcina. ©℗
Świadczenia w delegacji / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe