Zdalny tryb pracy w praktyce zaciera jej sztywne ramy czasowe. Nierzadko zdarza się, że szef dzwoni do pracownika lub wysyła do niego wiadomości już po zakończeniu dniówki. Jeśli systematycznie wymaga reakcji od zatrudnionego, a kontakt po godzinach jest stosunkowo częsty i uciążliwy dla podwładnego, to musi liczyć się z ryzykiem, że cały okres takiego pozostawania w dyspozycji zostanie wliczony do czasu pracy (co oznacza nadgodziny). Ewentualne dochodzenie roszczeń pracowniczych w takich przypadkach ułatwia najnowsze orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie dyżurowania. Wynika z niego, że w konkretnych okolicznościach do dniówki należy wliczać nie tylko faktyczny czas wykonywania zadań po godzinach (czyli np. odbycie rozmowy z szefem lub odesłanie e-maila; tak stanowi k.p.), ale cały okres, przez który zatrudniony musi sprawdzać, czy nie kontaktuje się z nim przełożony.
Sztywne warunki