W tym miesiącu rząd powinien przejąć roczne, rotacyjne przewodnictwo w Radzie Dialogu Społecznego, czyli forum konsultacji z ogólnopolskimi centralami związkowymi i organizacjami pracodawców. Z nieoficjalnych wciąż informacji wynika, że funkcję tę ma objąć Jarosław Gowin, wicepremier i minister rozwoju, pracy i technologii.

Plany te może jednak pokrzyżować tarcza antykryzysowa, która zmieniła zasady funkcjonowania RDS w okresie stanu pandemii. W rezultacie nie jest jasne, czy w tym czasie dopuszczalne jest powoływanie nowych członków rady (a Jarosław Gowin obecnie nim nie jest). Spór w tej kwestii może osłabić i tak już mocno nadwyrężony prestiż RDS.

Bez refleksji

Zmiany w składzie rady są konieczne w związku z rekonstrukcją rządu. Skoro wicepremier i szef resortu rozwoju przejął nadzór nad zagadnieniami związanymi z prawem i rynkiem pracy, to powinien uczestniczyć w pracach RDS. Członków rady powołuje i odwołuje Prezydent RP na wniosek premiera (przedstawicieli rządu) lub poszczególnych związków i organizacji pracodawców (przedstawicieli partnerów społecznych). Tak wynika z art. 27 ust. 1 ustawy z 24 lipca 2015 r. o Radzie Dialogu Społecznego i innych instytucjach dialogu społecznego (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2232 ze zm.).

Problem w tym, że zasady te zmienił art. 85 ustawy nowelizującej specustawę covidową (Dz.U. z 2020 r. poz. 568 ze zm.). Zgodnie z nim w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii to premier jest uprawniony do odwoływania członków rady. Regulacja ta jednoznacznie wskazuje też, że art. 27 ust. 1 ustawy o RDS „nie stosuje się”. Przepis ten określa zasady nie tylko odwoływania, lecz także powoływania członków. Skoro jest wyłączony, to w okresie epidemii można jedynie odwoływać tych ostatnich (to uprawnienie premiera na podstawie wspomnianego art. 85), ale nikogo nie można powołać do RDS. Tak wspomniane przepisy interpretuje NSZZ „Solidarność”, o czym poinformował „Tygodnik Solidarność”. Związek powołuje się na ekspertyzę swojego zespołu prawnego.

– Ostrzegaliśmy przed umieszczaniem w tarczy antykryzysowej przepisów ingerujących w działalność kluczowej instytucji dialogu trójstronnego w Polsce, a tym bardziej podważających prerogatywy prezydenta. Dzisiaj – co jednoznacznie rozstrzyga analiza – przez cały okres obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii nie ma podstaw prawnych do powoływania nowych członków rady – wskazał Piotr Duda, przewodniczący związku.

Podkreślił, że Solidarność nie zaakceptuje powołania żadnej nowej osoby do RDS, bo będzie to niezgodne z prawem i podważy legitymację do jej formalnego działania.

– Sytuacja jest kuriozalna i grozi załamaniem instytucjonalnego dialogu społecznego – dodał.

Co zrobią rządzący

Co istotne, w grę wchodzi nie tylko wymiana członków rady w związku z rekonstrukcją rządu, lecz także wspomniane przewodnictwo w niej. Teraz trzeba czekać na ruch ze strony władzy. Teoretycznie rząd może twierdzić, że wspomniane wyłączenie art. 27 ust. 1 dotyczy jedynie kwestii odwoływania członków rady, co oznaczałoby, że Prezydent RP także w okresie stanu epidemii mógłby nadal powoływać nowe osoby w skład RDS.

Taka interpretacja nie wydaje się prawidłowa (bliższa literalnemu brzmieniu przepisów jest ta przedstawiona przez Solidarność). W praktyce trudno byłoby ją jednak skutecznie zakwestionować (przynajmniej na drodze prawnej).

DGP zadał już pytania w tej kwestii do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i Kancelarii Prezydenta RP. Zapytaliśmy o ich interpretację wspomnianego art. 85. Tę pierwszą dodatkowo poprosiliśmy o wskazanie, czy w okresie epidemii premier będzie wnioskował o powołanie nowych członków RDS, a tę drugą – czy Prezydent RP powoła w tym czasie nowe osoby. Do zamknięcia tego wydania DGP nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Potrzebna poprawa wizerunku

Trzecia strona dialogu, czyli pracodawcy, przyjmują łagodniejszą postawę w tej sprawie i czekają na ruch ze strony rządu. Mają na uwadze także to, że rząd może szybko znowelizować wspomniany art. 85, aby powołanie nowych członków nie budziło już wątpliwości (zdecydowanie lepiej od związków oceniają też możliwe objęcie przewodnictwa w radzie przez wicepremiera Gowina).

– Jeśli rząd chce odbudować powagę dialogu społecznego i samej RDS, powinien wyeliminować z tej ostatniej osoby, które współpracowały ze służbami PRL. Trzeba też zmienić kryteria reprezentatywności organizacji wchodzących w jej skład, aby miały one rzeczywisty mandat do uczestniczenia w jej pracach – podkreśla Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Przypomnijmy, że Andrzej Malinowski, obecny przewodniczący rady (prezydent Pracodawców RP), objął tę funkcję pomimo sprzeciwów ze strony ZPP i Solidarności (ze względu na to, że był tajnym współpracownikiem służb bezpieczeństwa PRL, co potwierdził IPN).

Problemy z wyłonieniem kolejnego szefa na pewno nie sprzyjają poprawie wizerunku rady. Tym razem winny jest jednak przede wszystkim rząd, który niestarannie zmienił zasady funkcjonowania RDS w okresie epidemii.