Dziś rząd ma się zająć projektem nowelizacji ustawy około budżetowej na 2019 r., która zakłada podniesienie kwoty odprowadzanej za pracownika na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych (ZFŚS). Problem w tym, że nie wiadomo o ile, bo nie był on skierowany do konsultacji z partnerami społecznymi.
Co do zasady ZFŚS jest tworzony w firmach, które zatrudniają minimum 50 pracow ników, oraz w jednostkach budżetowych bez względu na liczbę zatrudnionych. Trafiają na niego pieniądze pochodzące z odpisu podstawowego naliczanego od każdego pracownika. Zgodnie z przepisami ustawy z 4 marca 1994 r. o ZFŚS (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1352) jego kwota w danym roku powinna stanowić 37,5 proc. przeciętnego wynagrodzenia z roku poprzedniego (lub jego drugiego półrocza, jeśli było ono wyższe). Tyle że od 2011 r. stosowanie tej zasady jest zawieszone, a w tym czasie kolejne rządy tylko dwa razy decydowały się na odmrożenie odpisu i to częściowo. Po raz pierwszy w odniesieniu do jego kwoty na 2017 r., a po raz drugi w przypadku należności właśnie na 2019 r. W tym roku jest on bowiem naliczany w stosunku do średniej pensji z drugiego półrocza 2013 r.
Okazuje się jednak, że będzie kolejna podwyżka odpisu i to jeszcze w tym roku. Dziś rząd ma się zająć projektem nowelizacji ustawy z 9 listopada 2018 r. o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2019 (Dz.U. poz. 2435). Przewiduje on odmrożenie kwoty odpisu od 1 sierpnia br. Przy czym, jaka będzie jego nowa wysokość, nie wiadomo, bo do tej pory Ministerstwo Finansów nie przedstawiło projektu nowelizacji ustawy i zamieściło jedynie krótką zapowiedź w tej sprawie w wykazie prac legislacyjnych rządu. Niemniej jednak taka decyzja jest wyjściem naprzeciw oczekiwaniom związków zawodowych, które od dawna sprzeciwiały się dotychczasowym praktykom braku waloryzacji odpisu. Protestowała przeciwko temu zwłaszcza NSZZ „Solidarność”, która w ramach skierowanej do rządu piątki Solidarności zawarła postulat domagający się odmrożenia odpisu w całości.
Reklama
– Cieszy nas ta zapowiedź, ale czekamy na konkrety o ile wzrośnie odpis – mówi Piotr Ostrowski, wiceprzewodniczący OPZZ.
Mniej przychylnie na informacje o planowanej podwyżce należności na fundusz zareagowali natomiast pracodawcy.

Reklama
– To przykra niespodzianka dla przedsiębiorców, która zaskakuje ich w trakcie roku rozliczeniowego. Podwyższa ona koszty prowadzenia działalności, nie dając praktycznie możliwości odpowiedniego przygotowania się na taką zmianę – podkreśla Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan.
Dodaje, że zdecydowany sprzeciw budzi sposób procedowania projektu, a w zasadzie brak normalnego procesu legislacyjnego.
– Nie znamy jego treści, w tym uzasadnienia, dlaczego dochodzi do odmrożenia odpisu, w sytuacji, gdy ten na bieżący rok został już podniesiony – podkreśla.
Podobne zastrzeżenia ma też Arkadiusz Pączka z Pracodawców RP, który wskazuje, że nad tego typu projektem powinny odbyć się konsultacje i dyskusja na forum Rady Dialogu Społecznego.
– Decyzja rządu wpisuje się w trwającą kampanię wyborczą i trudno ją oceniać inaczej niż jako gest w kierunku Solidarności, zwłaszcza że wbrew dotychczasowej praktyce do zmiany odpisu będzie dochodzić nie na początku roku, ale w jego trakcie – wskazuje.
Dodaje, że po wprowadzeniu pracowniczych planów kapitałowych oraz spodziewanym przez firmy zniesieniu limitu 30-krotności składek na ZUS będzie to kolejne działanie zwiększające koszty pracy.