zaloguj się do e-DGP
statystyki

"Naukowcy muszą zacząć zarabiać na prowadzonych badaniach"

skomentuj

LEON GRADOŃ - Rozwój badań naukowych jest możliwy tylko pod warunkiem, że będą one przynosiły większe zyski, a naukowcy zaczną na nich zarabiać.

Jakie zyski przynoszą polskie badania naukowe?

W porównaniu do innych krajów niewielkie. Rocznie wszystkie polskie uczelnie na sprzedaży efektów swoich prac badawczo-rozwojowych zarabiają dziś około 100 mln dolarów – to mniej niż przychód jednego amerykańskiego uniwersytetu.

W czym jest problem?

W tym, że przemysł nie sięga po rodzime wynalazki. Obecnie jest tak, że nowe polskie firmy chętniej kupują technologie za granicą. Również firmy zagraniczne, które rozwijają się w Polsce, przyjeżdżają do nas z gotowymi rozwiązaniami. Wolą korzystać z nich niż z rozwiązań wynalezionych przez polskich badaczy. Ale z drugiej strony polscy naukowcy, którzy wyjeżdżają za granicę, bardzo dobrze odnajdują się w tamtych warunkach, stwarzających im możliwości działalności innowacyjnych. Tu, w innym otoczeniu często jest to niemożliwe, a dodatkowo zniechęcają naukowców działania biurokratyczno-prawne.

Jak to zmienić?

Trzeba przyzwyczajać rynek, że z jednej strony warto współpracować z polskimi naukowcami, a z drugiej przebudować mentalność pracowników naukowych.

W jaki sposób?

Wdrożenie nowego rozwiązania wymaga poprawy relacji między stroną wdrażającą i stroną dającą rozwiązania innowacyjne, interesujące dla rynku. W naszym systemie obydwie strony są słabe.

Co powinno się zmienić?

Jedyną szansę wzrostu aktywności widzę w rozwoju małej i średniej przedsiębiorczości, w której prywatny kapitał może zaryzykować działalność innowacyjną w swoich przedsięwzięciach. Tego typu przedsiębiorstwa, dla których stworzone zostaną korzystne warunki rozwoju (np. ulgi podatkowe, przejrzyste prawo, łatwe kredyty na rozwinięcie działalności, itp.), chętnie będą sięgały po nowe rozwiązania, dające im dobrą pozycję rynkową. Pracownicy naukowi muszą też poczuć potrzebę gry rynkowej i rywalizacji. Tego jednak nie ma.

Jakie błędy popełniają naukowcy?

Polscy naukowcy często nie mają motywacji do tego, aby starać się o wdrażanie badań. Wymaga to ciężkiej pracy ze strony zespołu badawczego, a trudno przewidzieć efekt z doprowadzenia do wdrożenia. Przecież nie każdy wynalazek jest wykorzystywany przez rynek. A dla profesora, który prowadzi taki projekt, to kilka lat wyjętych z życiorysu. W tym czasie zaniedbuje on inne badania, wyniki których według istniejącego systemu oceny naukowców pozwalają uzyskać dobrą pozycję naukową na podstawie publikacji.

Co trzeba zmienić, aby zyski z badań były wyższe?

Brakuje dobrych zabezpieczeń własności intelektualnej. Łatwiej jest to osiągnąć np. piosenkarce niż twórcy sposobu działania zapisu na płycie CD. Często nie wystarcza na to naukowcom pieniędzy. Zdarza się tak, że polscy badacze, którzy byli autorami wynalazków, tracili do nich prawo. Bez takiego zabezpieczenia zespoły badawcze z zagranicy wykorzystywały wyniki prac polskich uczonych. Trzeba stworzyć skuteczniejsze rozwiązania pozwalające uniknąć takich sytuacji.

Komentarze: 3

  • 1: Wolfram z IP: 145.237.115.* (2011-01-25 08:00)

    Przemysł nie sięga po rodzime wynalazki bo do czorta sam nie jest rodzimy. Za nieboszczki Polski Ludowej było pełno zakładów to i się nauka rozwijała. Może i były przestarzałe ale mogły stanowić bardzo dobry fundament do dalszego rozwoju. A tak wszystko polikwidowali to kto ma korzystać z badań. Te parę zakładów co robią grzybki, kafelki i ramy do okien albo gadżety reklamowe?

  • 2: Adas z IP: 194.154.219.* (2011-01-25 12:03)

    a jak mysliś, Wolfram, dlaczego polikwidowali ten świetny polaki przemysł (np. fabrykę traktorów Ursus, Hute Warszawa itp.). Czy nei aby dlatego, że ich produkty przegrywały z konkurencją?

  • 3: prof.dr hab. Józef Beton z IP: 79.191.73.* (2011-01-26 19:38)

    Wypisujące tu swoje opinie xenofobowie i nacjonaliści winni znać moje nauczanie z zakresu filozofii i teologii systemu nauki w Polsce, a mówi ono, że nasz wspaniały system nauki jest oparty na solidnych podwalinach którymi są: habilitacja, zatrudnieniowa polityka prorodzinna, rodzinne dziedziczenie katedr, wielo-etatowość samodzielnych pracowników nauki oraz zdolność sprawowania stanowisk kierowniczych przez samodzielnych pracowników nauki do momentu dobrowolnego położenia się na katafalk oraz transparentne przyznawanie grantów. A najważniejsza jest habilitacja bo ona spaja system. A zgodnie z moim nauczaniem szkoły wyższe, są nie po to by zaspokajać rynek potrzeb edukacyjnych studenta na wiedzę lub potrzeby przemysłu, tylko są po to by zaspokoić rynek pracy samodzielnych pracowników naukowych posiadających stopień doktora habilitowanego nauki w Polsce. Czy wy myślicie nienawistni xenofobowie, że nasi rozliczni nobliści zechcą tak intensywnie pracować, jak ci imperialiści z Zachodu, nie po to robili habilitacje by się przepracowywać. Pogięło was , ta mowa nienawiści sugerująca że nasi nobliści będą pracować nad wynalazkami jest niepotrzebna. Wasz prof. Józef Beton

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter