Kiedy zostanie wprowadzony bon oświatowy?

- Na razie chcemy przyjrzeć się dokładnie już istniejącym, lokalnym rozwiązaniom. Kilka samorządów w Polsce dostrzegło, że szkoły powinny konkurować między sobą o uczniów, i z własnej inicjatywy wprowadziło rozwiązania zbliżone do bonu oświatowego. Od kilku lat funkcjonują m.in. w Koszalinie, Poznaniu, Kwidzynie i Świdnicy. Chcemy poznać ich wady i zalety. Wybierzemy najlepsze praktyki i będziemy je promować. Racjonalny, konkurencyjny podział pieniędzy na oświatę przynosi konkretne, pozytywne efekty. Nie można na przykład finansować w połowie pustego budynku.

Nie będzie więc jednej, realizowanej w całym kraju, koncepcji bonu oświatowego?

- Nie. Bon oświatowy to rozwiązanie, które musi mieć charakter lokalny. Jesteśmy bardzo dużym krajem, o dużym zróżnicowaniu regionalnym. Wysokość bonu, satysfakcjonująca dużą, nowoczesną szkołę, będzie za niska dla małej, zlokalizowanej w starym budynku.

Resort nie określi więc m.in., ilu uczniów powinno przypadać na jednego nauczyciela? Nie będzie krajowych standardów oświatowych?

- Wprowadzenie ogólnopolskich standardów zatrudnienia jest bardzo trudne. Standaryzacja musi być, ale lokalna. Przykrojona do realiów danej gminy czy powiatu.

A czy zostanie zlikwidowana rejonizacja? Obecnie dyrektor szkoły podstawowej musi przyjąć tylko uczniów zamieszkałych w rejonie danej szkoły. Pozostałych może, ale nie musi.

- Rejonizacja zostanie, bo odgrywa swoją rolę choćby przy kontrolowaniu przestrzegania obowiązku szkolnego.

W takim razie resort nie wprowadzi systemowych reform, ale skupi się tylko na doskonaleniu aktualnego podziału budżetowej subwencji na oświatę?

- W pewnym sensie obecny algorytm podziału subwencji oświatowej jest bonem. Pieniądze są dzielone proporcjonalnie do liczby uczniów w danym samorządzie. Samorządy otrzymują dziś od państwa swego rodzaju bon. Większość samorządów jednak nie dzieli w analogiczny sposób pieniędzy na podległe mu szkoły. Dlatego warto wprowadzić bon na poziomie samorządu. Będziemy mobilizować samorządy do podziału pieniędzy na placówki oświatowe w sposób proporcjonalny do liczby uczniów. W ten sposób doprowadzimy do racjonalizacji wydatków edukacyjnych, stworzenia optymalnej sieci szkół, poprawimy jakość kształcenia.

W gminie wiejskiej, gdzie są dwie szkoły podstawowe, nigdy nie będzie konkurencji. Rodzice i tak wyślą dzieci do tej najbliżej położonej.

- Samorządy dotują zarówno szkoły publiczne jak i prywatne. Rodzice mogą więc założyć stowarzyszenie i poprowadzić szkołę samodzielnie. Wówczas ich placówka będzie konkurowała z publiczną.

Jaka będzie przyszłość Karty Nauczyciela?

- Nie jest to mój ulubiony dokument. Wiem też, że jest bolączką wielu środowisk. Zmianami, w różny sposób, są zainteresowani nauczyciele, dyrektorzy szkół i samorządowcy. Każda ze stron ma inny interes. Samorządowcy czy dyrektorzy szkół uważają, że gdyby tego dokumentu nie było czy byłby inaczej sformułowany, to łatwiej byłoby motywować nauczycieli, zatrudniać, zwalniać. Dlatego należy dyskutować nad zmianami. Dziś jednak nie mam gotowego projektu nowelizacji.

Awans zawodowy jednak należy zmienić. Postulują o to i samorządy, i dyrektorzy.

- Zasady awansu są zapisane w Karcie. Bez jej zmiany niewiele da się zrobić. W szkołach prywatnych są jednak tworzone na przykład tzw. grupy przedmiotowe. Każdy nauczyciel, jeśli chce, może zostać jej liderem, za co otrzymuje dodatkowe wynagrodzenie. Obowiązujące przepisy uniemożliwiają jednak wprowadzenie takiego modelu w szkołach samorządowych. Warto pozwolić dyrektorom placówek publicznych swobodnie kształtować strukturę kadry kierowniczej w szkole. Wówczas będą mogli być premiowani nauczyciele aktywniejsi, którym chce się więcej pracować, dzielić swoim doświadczeniem i wiedzą. Trzeba też pamiętać, że nie każdy nauczyciel chce być liderem, co nie oznacza, że jest gorszy. Są tacy, którzy zostają z uczniami po lekcjach i pomagają im w nauce, organizują wycieczki, mobilizują klasy do uczestnictwa w różnych konkursach, za co nie pobierają wynagrodzenia. Dlatego przydałoby się rozwiązanie, które pozwoli stworzyć dodatkową pulę pieniędzy na wynagradzanie aktywnych osób, niezależne od ich stopnia awansu zawodowego.

Dziś samorządy mogą przyznawać dodatki motywacyjne, właśnie dla tych wyróżniających się pedagogów.

- Tak, ale zwykle są one pochodną wynagrodzenia zasadniczego, które zależy od stopnia awansu. Ponadto bogate samorządy stać na wysokie dodatki, biedne - na niskie. Chociaż może małą gminę także byłoby stać na podwyższenie dodatków, gdyby racjonalnie gospodarowała pieniędzmi. Dlatego ważne jest, aby wypracować bardziej elastyczne rozwiązania systemowe. Nie chcemy zabierać tego, co już jest, ale wzbogacić obecną ofertę.

Ile będzie wynosiło pensum? Samorządowcy chcą zwiększyć jego wymiar z 18 do 20 godzin tygodniowo. Związki zawodowe protestują.

- Na początek decyzja o zwiększeniu pensum powinna być dobrowolna. Dlatego też m.in. pojawił się pomysł ruchomego pensum. Jeśli ktoś chce więcej pracować i więcej zarabiać, może otrzymywać wyższe pensum.

Stażyści i nauczyciele kontraktowi zarabiają najmniej. Przez to zawsze otrzymają najniższe podwyżki.

- W tym roku będzie inaczej. Zależy mi na tym, aby młody człowiek, wybierając zawód nauczyciela, wiedział, że przez pierwsze lata pracy będzie w stanie powiązać koniec z końcem. Obecnie osoba kończąca studia nie jest dostatecznie zmotywowana do rozpoczęcia pracy w szkole. To ciężka praca. Dlatego warto patrzeć na wynagrodzenia właśnie młodych. To oni są często najbardziej zmotywowani, chce im się pracować, ale dopiero po wielu latach mają szansę na realną podwyżkę.

Ale najwyższe zarobki mają nauczyciele dyplomowani, mimo że nie zawsze najlepiej pracują.

- To prawda, że nauczyciela, który osiągnął ostatni stopień awansu, trudno zmotywować do lepszej pracy. System wynagradzania nauczycieli jest nieco archaiczny. Dlatego chcemy rozpocząć dyskusję o tym, jak go unowocześnić.

Czy gminne regulaminy wynagradzania nauczycieli zawierające m.in. zasady wypłacania dodatków: funkcyjnego i motywacyjnego, nadal będą musiały być uzgadnianie ze związkami zawodowymi?

- Obecnie ustawa o systemie oświaty stanowi wyraźnie, że regulaminy mają być uchwalane w porozumieniu ze związkami. Prawo musi być przestrzegane. Po ustaleniu rozporządzenia płacowego zaczniemy się zastanawiać nad zmianami w tym zakresie.

Kiedy zostaną wprowadzone pierwsze zmiany?

- Na pewno nie wcześniej niż w 2009 roku. Przez najbliższy rok będą obowiązywać obecne przepisy.

• KATARZYNA HALL

Ukończyła studia matematyczne na Uniwersytecie Gdańskim. Pracowała m.in. w Zespole Sportowych Szkół Ogólnokształcących w Gdańsku. Do objęcia teki ministra - wiceprezydent Gdańska. Ma 50 lat i trzech synów.