W Sejmie odbyło się w środę drugie czytanie rządowego projektu ustawy o Systemie Informacji Oświatowej. Po dyskusji posłów nad jego treścią i zgłoszeniu poprawek trafił on do ponownych prac komisji: edukacji, nauki i młodzieży oraz samorządu i polityki regionalnej. W piątek planowane jest głosowanie nad projektem.

System Informacji Oświatowej (SIO) funkcjonuje od 2005 r. Tworzy go baza danych SIO i lokalne bazy danych. Gromadzi i przetwarza dane statystyczne o szkołach i placówkach oświatowych, uczniach, słuchaczach, wychowankach i absolwentach. Obejmuje też dane o nauczycielach, wychowawcach i innych pracownikach oświaty. Dane te są podstawą np. do podziału subwencji oświatowej między samorządy i ustalania wysokości wynagrodzeń nauczycieli.

Obecny system z punktu widzenia obowiązujących standardów - jak przekonywała posłów minister edukacji Katarzyna Hall - jest przestarzały. "Trudno z lęku przed nowoczesnością gromadzić stosy papierów" - mówiła Hall, podkreślając, że nowy system ma ułatwić zarządzanie oświatą. Jedną z najważniejszych zmian będzie odstąpienie od zasady gromadzenia w SIO danych zbiorczych na rzecz gromadzenia danych jednostkowych, w tym jednostkowych danych dotyczących uczniów i nauczycieli. Dane te będą gromadzone w cyfrowych bazach danych.

Podczas debaty posłowie opozycji zarzucili rządowi, że projekt nowej ustawy o SIO spowoduje, że będzie możliwa "inwigilacja uczniów" w obszarach, które są ściśle prywatne. "Zgodnie z projektem do bazy mają być wprowadzone takie jak informacje jak: określenie niepełnosprawności dziecka, zagrożenie niedostosowaniem społecznym, objęcie pomocą psychologiczną" - wyliczała posłanka PiS Maria Nowak.

Wątpliwości co do konieczności wprowadzania do systemu danych wrażliwych oraz ich zabezpieczenia zgłosili także posłowie SLD

"Klub Prawo i Sprawiedliwość zdecydowanie sprzeciwia się takiemu projektowi" - stwierdziła posłanka PiS. "Zapisy projektu są sprzeczne z Konstytucją Rzeczpospolitej Polskiej gwarantującą każdemu prawo do ochrony życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym" - mówiła.

Dodała też, że projekt, który ma kosztować 14 mln zł (pieniądze będą pochodzić z funduszy europejskich), jest nieprzemyślany pod względem finansowym. "Uznanie, że wdrożenie systemu na szczeblu samorządowym nie pociągnie żadnych dodatkowych kosztów, jest błędne" - powiedziała Nowak. Klub PiS wnioskował o odrzucenie projektu.

Wątpliwości co do konieczności wprowadzania do systemu danych wrażliwych oraz ich zabezpieczenia zgłosili także posłowie SLD. "Klub SLD uważa, że gromadzenie w SIO indywidualnych danych uczniów i absolwentów szkół, w tym tzw. danych wrażliwych, nie jest niezbędne do zarządzania oświatą i prowadzenia polityki oświatowej państwa. Istnieje natomiast wielkie niebezpieczeństwo wykorzystania ich do celów niepokrywających się, a nawet sprzecznych z tą polityką, którą chce realizować państwo" - mówił poseł SLD Artur Ostrowski.

Podobne wątpliwości mieli posłowie PJN, którzy - tak jak posłowie SLD - byli za odrzuceniem projektu w całości.

Z kolei posłowie koalicji przekonywali, że nowy system jest konieczny, jeśli Polska chce sprostać wyzwaniom nowoczesnej edukacji. "Stary system uniemożliwiał działania zgodne z dzisiejszymi standardami, stąd nowy projekt, który daje szanse na zbieranie aktualnych danych, dzięki wykorzystaniu nowoczesnych technologii internetowych" - mówiła posłanka PO Irena Tomaszak-Zesiuk. Kluby PO i PSL poparły projekt ustawy.

Dane dotyczące uczniów i nauczycieli podzielono na identyfikacyjne (imię, nazwisko, PESEL) i dziedzinowe, czyli inne dane

Ministerstwo Edukacji Narodowej zapewnia, że dane zbierane przez SIO opisujące jednostkowo konkretne osoby będą podlegały ochronie danych osobowych. "Projekt był konsultowany z Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych, z którym współpracowaliśmy przy jego zapisach dotyczących technologii zabezpieczających dane. I również zobowiązaliśmy się do ścisłej współpracy z Inspektorem już bezpośrednio przygotowując określone narzędzia technologiczne" - powiedziała podczas sejmowej dyskusji Hall.

Zgodnie z projektem, dane dotyczące uczniów i nauczycieli podzielono na identyfikacyjne (imię, nazwisko, PESEL) i dziedzinowe, czyli inne dane. W przypadku uczniów będą to m.in. takie informacje, jak np. klasa, do której uczeń uczęszcza, jakiego języka obcego się uczy, czy ma kartę rowerową, czy jest pod opieką poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Dane identyfikacyjne i dziedzinowe o dzieciach, uczniach, słuchaczach i wychowankach będą gromadzone w bazie danych SIO w postaci odrębnych zbiorów danych o uczniach. Przewidziano uzupełnianie ich przez okręgowe komisje egzaminacyjne o wyniki egzaminów zewnętrznych. Oznacza to stworzenie możliwości dokumentowania kompletnej ścieżki edukacyjnej uczniów. Z kolei dane identyfikacyjne i dziedzinowe o nauczycielach, wychowawcach i innych pracownikach pedagogicznych gromadzone będą w formie zbiorów danych o nauczycielach.

Zdaniem MEN, nowy sposób gromadzenia danych oraz ich zakres sprawi m.in., że subwencja oświatowa będzie kierowana do samorządów w precyzyjnie ustalonej wysokości. Resort edukacji chce, by oba systemy - obecne SIO i nowe SIO - przez pierwsze półtora roku po wprowadzeniu w życie ustawy funkcjonowały równolegle.