W liceum uczniowie nie będą mogli się starać o zaświadczenie potwierdzające dysleksję. Będzie ono wydawane jedynie w szkole podstawowej.
Od przyszłego roku szkolnego indywidualne problemy uczniów, np. dysleksja czy dysgrafia, będą musiały być rozpoznane już w szkole podstawowej. Zadanie takie zostanie wpisane do statutów szkół. Tak wynika z propozycji zmian w kształceniu specjalnym oraz poradnictwie i pomocy psychologiczno-pedagogicznej przygotowanych przez resort edukacji.
– Oznacza to, że odpowiednie opinie będą mogły być wydawane nie później niż do ukończenia szkoły podstawowej – mówi Katarzyna Hall, minister edukacji narodowej,
Wyjaśnia, że pozwoli to wyeliminować przypadki zgłaszania się do poradni absolwentów liceum ogólnokształcącego z prośbą o wydanie opinii potwierdzającej u nich dysleksję rozwojową, uprawniającą do przystąpienia do egzaminu maturalnego w warunkach i formie dostosowanych do indywidualnych potrzeb. Maturzyści mający odpowiednie zaświadczenie mogą mieć m.in. wydłużony czas zdawania egzaminu, wypełniać arkusze na komputerze zamiast ręcznie itp.
Katarzyna Hall dodaje, że opinie będą ważne przez cały okres edukacji szkolnej, czyli od momentu wydania do zakończenia nauki. Dzięki temu rodzice unikną wielokrotnego wnioskowania o wydanie opinii na poszczególnych etapach edukacyjnych.
1: jjk z IP: 195.182.9.* (2010-01-15 07:24)
Hm! Napewno jest to problem dla tych ludzi, ale popatrzmy z innego punktu widzenia. Zwalniamy, pozwalamy na błędy, usprawiedliwiamy, dajemy więcej czasu itp. itd., później się dziwimy że mamy debli w sejmie i rządzie. Sami stwarzamy warunki do tego żeby ograniczeni umysłowo nami rządzili.
2: K.K. z IP: 80.249.15.* (2010-01-15 08:40)
Nareszcie przestanie przybywać dysfunkcyjnych przed samą maturą. Przecież już w podstawówce można zauważyć czy dziecko ma problemy z nauką czy nie i odpowiednio reagować. Koniec szkoły średniej to chyba za późno.
3: Ewa z IP: 82.210.145.* (2010-01-15 09:48)
Kiedyś to sie nazywało lenistwo ! Trzeba było usiąść do słownika i nauczyć się pisowni bo jak przyniosłeś dwóje z ortografii to ojciec brał za pas i walił w tyłek. Do dziś nie robię błędów i nie zastanawiam sie jak się pisze, u czy ó., ż czy rz. Po prostu piszę bo mam to we krwi. To samo z czytaniem. A teraz dzieciakom i rodzicom po prostu się nie chce i wymyślaja dyslekcje i ADHD dla usprawieliwienia lenistwa i agresji. Zgadzam się z JJK, że potem debile w parlamencie i w rządzie.
4: M. z IP: 83.24.33.* (2010-01-15 09:57)
Ewo, DOKŁADNIE TAK !!!
5: zuzanna z IP: 84.38.22.* (2010-01-15 10:08)
tak.. zgadzam się z Wami, że dyslekCji nie ma, a to dlatego, że istnieje dyslekSja -> byłoby miło, gdyby autor artykułu zagłębił się trochę w temat, o którym pisze...
Dysleksja rozwojowa jest stwierdzonym naukowo i medycznie faktem, a dzieciaki z nią muszą przejść o wiele więcej niż ich rówieśnicy bez dysleksji - to nie tylko zwalnianie, ale dodatkowe obowiązki, które dzieciaki muszą wypełniać..
6: bo mi wolno z IP: 83.19.42.* (2010-01-15 10:59)
Jak wszyscy to wszyscy - a co ???
Ja też głosuję za!
Na marginesie: to chyba pierwsza mądra decyzja w tym ministerstwie od niepamiętnych czasów
7: Tępiciel z IP: 83.175.175.* (2010-01-15 11:57)
5: zuzanna z IP: 84.38.22.* (2010-01-15 10:08)
Jakieś źródła dla tej naukowej tezy?
Bo domyślam się, że naukowo z pewnością można udowodnić "wystąpienie tego zjawiska po fakcie", ale zakładając, że u jego źródła leży brak kontaktu ze słowem pisanym (m.in. lenistwo), może się okazać, że przedmówcy mieli całkowitą rację opisując przyczyny, a nie mniej lub bardziej wątpliwy skutek.
Na chwilę obecną jestem raczej obrońcą twierdzenia, że to typowa choroba cywilizacyjna. Już 3-4 letnie dzieci siedzą z konsolą w ręku na zasadzie "kiedy tylko się da", a styl życia ich rodziców jest szybki jak nigdy dotąd (generalizując). Domy wielopokoleniowe, gdzie dziadkowie opiekują się i poświęcają swój czas na wychowanie dzisiaj to rzadkość, a dzieci chowają tak po prawdzie: telewizja, rówieśnicy i szkoła, w której przeczytanie lektury to szczytowy "obciach" w tych czasach.
Przeciętny 12 latek nie odróżni dziś pisząc słowo "kolegą" od "kolegom" i obserwując "rynek dzieci" jestem skłonny uznać, że to wynik w przeważającej mierze właśnie braku kontaktu ze słowem pisanym. Fora internetowe pokazują dobitnie, że większość ludzi to przynajmniej częściowi analfabeci. 12 latek chce dziś umieć zrobić stronę internetową, nie interesuje go jakoś specjalnie umiejętność napisania zdania po polsku. Nie szuka treści w książce, ściąga filmy w torrentów i one go ją wypełniają.
To oczywiście moje zdanie i uważam, że nadejdą dla "purystów" języka jeszcze gorsze czasy. Pytanie brzmi natomiast czy nie jest to po prostu znak nowych czasów. Umiejętności informatyczne, spryt w zamian za umiejętność komunikowania się. Zresztą komputer często zastępuje dziś ludziom kontakty międzyludzkie "w naturze".
8: elwa z IP: 80.54.200.* (2010-01-15 12:59)
Oczywiście zgadzam się z Zuzanną, to nie jest wynik lenistwa. Drodzy Państwo, którzy piszecie na tym forum, tu ujawnia się wasza duża niewiedza w tym zakresie. Proponuję, nie wypowiadać się na temat zagadnień, o których nie macie żadnego pojęcia. Wasze opinie są powierzchowne i krzywdzące takie osoby - nic nie wnoszące do tematu. Jednym słowem krzywdzicie osoby z rozpoznaną dysleksją .Poza tym, chiałabym wyrażnie podkreślić że dysleskji nie stwierdza się u dzieci z ilorazem inteligencji poniżej normy lub takie które mają zaległości w nauce lub najzwyczajnie nie chce im się uczyć.To brednie. Poza tym, autor pisze i o zagadnieniu i sam robi błąd pisząc "dyslekcja" na który zwróciła Zuzanna .Może też ma dysleksję?
9: szyblucki z IP: 83.23.40.* (2010-01-15 13:32)
Do elwa:
Oczywiście,że jest to lenistwo i efekt bezstresowego wychowania. Kiedyś w ogóle nie było czegoś takiego jak dysgrafia czy dysortografia. Ortografia to nauka i błędy popełniane są w wyniku braku wiedzy.
Sam pamiętam miałem stwierdzoną dysgrafię, bo piszę koszmarnie, ale doskonale zdaję sobie sprawę z tego,że wynika to z zaniedbań z dzieciństwa,mojego niechlujstwa a dzisiaj z tego,że praktycznie piszę tylko na komputerze.
10: elwa z IP: 80.54.200.* (2010-01-15 14:37)
do szyblucki:
Proszę nie odwoływać się do "dawnych czasów" ponieważ nie były prowadzone żadne badania w tym temacie, dlatego kiedyś nikt nie słyszał o takim problemie a osoby nazywane były "nieukami" -i to było tragiczne.Proszę nie mylić nieuctwa z tym problemem. Poza tym, niektóre poradnie w sposób nieodpowiedzialny wydają tego typu zaświadczenia podciągająć wszystkie problemy ucznia pod słowo "dysleksja"ale to już jest sprawa etyki tych ludzi.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.