Bank może przyznać preferencyjny kredyt studencki maksymalnie na sześć lat. Jest on wypłacany przez dziesięć miesięcy w roku w wysokości od 400 do 600 zł.

W momencie składania wniosku należy podjąć decyzję o wysokości transzy.

– Jeśli ktoś ma problemy z zabezpieczeniem kredytu, powinien wybrać niższą kwotę – radzi Jakub Bis z portalu www.kredytstudecnki.com.pl.

Wiarygodny poręczyciel

Banki wymagają m.in. poręczenia osób trzecich. Z doświadczeń studentów z ubiegłego roku wynika, że poręczyciele powinni zarabiać łącznie około 3 tys. zł brutto. Można też skorzystać z poręczenia Banku Gospodarstwa Krajowego, do 70 proc. wysokości kredytu.

– We wniosku należy zaznaczyć, że chce się z takiego poręczenia skorzystać. Po jego złożeniu nie można już tego zrobić – podkreśla Jakub Bis.

W tym roku 15 listopada wypada w niedzielę. Dlatego banki będą przyjmować wnioski jeszcze w poniedziałek. Minister nauki i szkolnictwa wyższego dopiero w grudniu opublikuje maksymalną wysokość dochodu na osobę w rodzinie, uprawniającą do ubiegania się o kredyt. W ubiegłym roku było to 2,5 tys. zł.

Wybór banku należy do kredytobiorcy. W tym roku wnioski przyjmują: PKO BP, Pekao, Bank Polskiej Spółdzielczości, Gospodarczy Bank Wielkopolski oraz Mazowiecki Bank Regionalny.

Coraz mniej chętnych

Z roku na rok jednak coraz mniej studentów składa wnioski o kredyt. Dwa lata temu starało się niego 21 tys. osób, a rok temu tylko 16 tys.

Dlatego resort nauki zapowiada zmiany przepisów.

– Chcemy uprościć zasady przyznawania kredytów – mówi Bartosz Loba, rzecznik MNiSW. Status studenta ma potwierdzać legitymacja, a nie zaświadczenie z uczelni. Ma też zmienić się system poręczeń. Studenci, którzy obecnie nie mają szans na kredyt ze względu na brak odpowiednich poręczycieli, łatwiej uzyskają poręczenie z BGK. Najbiedniejsi – nawet 100 proc. Resort chce, aby nowe rozporządzenie weszło w życie na początku przyszłego roku. Wówczas proponowane zmiany obejmą również wnioski złożone w tym roku.