Trzydziestokrotność trzeba znieść do końca listopada

autor: Marek Chądzyński, Grzegorz Osiecki13.11.2017, 07:09; Aktualizacja: 13.11.2017, 08:10
Według szacunków autorów projektu z 30-krotności korzysta obecnie około 350 tys. pracowników na etatach.

Według szacunków autorów projektu z 30-krotności korzysta obecnie około 350 tys. pracowników na etatach.źródło: ShutterStock

Rządzący muszą się śpieszyć z uchwaleniem zmian , by ustrzec się wątpliwości konstytucyjnych.

Reklama


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Komentarze (21)

  • "bogacz"(2017-11-14 12:35) Zgłoś naruszenie 30

    zarabiam na etacie miesięcznie 11.000 zł, płacę obecnie miesięcznie ok. 2.300 zł składek ZUS, przedsiębiorca płaci ok. 1.200 zł niezależnie od tego jakie ma dochody, mogą wynosić 1 milion i też zapłaci składki ZUS 1.200 zł, a są to często osoby na podobnych stanowiskach tylko tzw. "samozatrudnione", po zniesieniu limitu dla mnie składki ZUS wzrosną jeszcze bardziej, jaka tu jest sprawiedliwość społeczna? bo ja jej nie widzę, poza tym co to za mówienie o sprawiedliwości społecznej, czy ja poświęcając czas i pieniądze na kształcenie i rozwijanie swoich umiejętności mam być karany? a ktoś inny kto w tym czasie wolał nic nie robić albo robić niewiele i teraz zarabia mniej ma być za to nagradzany? w d..ę. sobie wsadźcie taką sprawiedliwość społeczną, jeszcze trochę i trzeba będzie uciekać z tego coraz bardziej chorego kraju

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Piotr(2017-11-14 07:46) Zgłoś naruszenie 30

    Z jednej strony istnieje pokusa zniesienia limitu, bo to oznacza dodatkowe wpływy do budżetu, które rządzący już chcą rozdysponować. Ale zniesienie limitu będzie skutkowało w przyszłości koniecznością wypłaty niektórym, tym których ten problem dotyczy, bardzo wysokich świadczeń. Ale to kiedyś więc władza nie musi się teraz o to martwić, bo wtedy będzie już inna władza...

    Odpowiedz
  • goja(2017-11-13 20:26) Zgłoś naruszenie 30

    co za głupoty tu piszą i tylko o FUS a to że jest cała grupa osób niebędących w systemie FUS to już pożal się boże ekspercina nie wspomina a to jest największy problem że tylko zus jest ruszany i przy nim jest majstrowanie ale KRUS, mundurówka, sędziowie i prokuratorzy grosza nie wpłacają do tego systemu a emerytury ich wypłacane są prosto z budżetu tzn. z naszych podatków...95% dotacji do krus idzie z budżetu i nikomu to nie przeszkadza, może przydałoby się żeby fachowiec napisał porządny artykuł o tym kto płaci a kto nie płaci składek zus i jaki to jest % wszystkich aktywnych zawodowo i jak im się liczy emerytury np. taki trep" ma liczoną emeryturę z ostatniego uposażenia a ci w FUS ze średniej z 20 lat i jeszcze mu sprawdzają ile składek na płacił.... masakra to jest równe traktowanie obywateli ??? i to ma być fachowe pismo...

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • scadi(2017-11-13 17:11) Zgłoś naruszenie 31

    Pan minister finansów jest chyba mocno zdesperowany. Stoi pod ścianą ?

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Alez...(2017-11-13 16:14) Zgłoś naruszenie 60

    Alez mamy ekspertow od solidaryzmu spolecznego. Pozal sie Boze.

    Odpowiedz
  • marekaurelio(2017-11-13 13:42) Zgłoś naruszenie 251

    Nie żadne znoszenie limitów i fikcyjne obietnice wyższych emerytur od wielkich wpłat na ZUS, lecz uczciwa i racjonalna zmiana istniejącego systemu emerytalnego i finansowania służby zdrowia, będzie sposobem na dzisiejszą patologię w którą obleczony jest istniejący system. Dopóki system emerytalny oparty będzie o publicznie głoszone kłamstwa, łamiące zasady konstytucyjnej równości Polaków po przez milionowe grupy niepłacące do systemu składek, chorych przywilejów emerytalnych dla następnych setek tysięcy lepszych towarzyszy, dopóty nie będzie narzędziem zapewnienia Polakom godnych emerytur ani racjonalnego finansowania służby zdrowia. Tylko całkowita zmiana tego systemu na jeden sprawiedliwy wyrwany z łap politycznego koniunkturalizmu. Proponuję autorski program reformy ZUS dostosowany do współczesnych warunków społeczno-gospodarczych w Polsce , który może zmienić dzisiejszą patologie. Tylko Podstawowa Bazowa Emerytura dałaby szanse godnego życia nawet słabo zarabiającym. Wszyscy bez wyjątku musieliby oczywiście płacić jedną równą składkę przez okres np.40 lat. Po tym okresie składkowym nazbierałoby się prawa do emerytury obywatelskiej, równej dla wszystkich. Składka płacona przez 40 lat składkowych mogłaby wyglądać tak: - 500 zł na emeryturę + państwo dodawałoby 5% co rok za korzystanie z tych pieniędzy na emerytury aktualne - 300 zł na służbę zdrowia, która zostawała by do dyspozycji wojewódzkich samorządów dzielona za zakłady med. - 100 zł na świadczenie chorobowe, każdy może zachorować i potrzebować świadczenia w czasie choroby -- 80 zł na ubezpieczenie rentowe, każdy może ulec wypadkowi zatem dostanie rentę jak będzie niezdolny do pracy - 10 zł na aktywacje bezrobotnych, każdy może stracić pracę, trzeba mu pomóc - 10 zł na koszt administracji systemu, żeby wiadomo było ile wydają i mogą wydać na utrzymanie takiego systemu razem 1000 zł, specyficznego podatku celowego, oraz likwidacja przywilejów emerytalnych wszystkich ale wszystkich, zagwarantuje obywatelską emeryturę w wysokości ok. 2000 zł. Lub więcej w zależności od ilości wpływających środków. W tym systemie kobietom będącym na urlopie macierzyńskim i wychowawczym wliczano by ten czas do okresów składkowych. Ten system nadal pozostanie repartycyjny czyli dzisiejsi pracujący wpłacają na aktualne świadczenia emerytalne. Plus oczywiście solidna kwota wolna od podatków minimum 24 tys. w roku, jako standard cywilizowanego państwa, uzdrowi system emerytur, zatrudnienia i wysokości płac, zdejmując z pracodawców kaganiec pozapłacowych kosztów zatrudnienia oraz zmniejszając koszt utrzymania administracji i tworząc system przejrzystym.

    Odpowiedz
  • cd(2017-11-13 13:40) Zgłoś naruszenie 41

    Autor pisze o "solidaryzmie społecznym" (większe składki na emerytury płacone przez bogatych). Tak naprawdę jest akurat odwrotnie. Bogaci, owszem, będą dostawać do ręki mniejsze pieniądze teraz. Ale będą płacili na SWOJE emerytury większe składki, odprowadzając MNIEJSZE składki na OCHRONĘ ZDROWIA. Jedynymi przegranymi będą: ochrona zdrowia i przyszłe pokolenia, które będą musiały finansować OLBRZYMIE emerytury dzisiejszych posłów, urzędników wysokiego szczebla, prawników, urzędników spółek państwowych, itp. Dlatego taki pośpiech, ZUS nie musi już mieć 9 miesięcy na wprowadzenie systemu informatycznego...

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • ukulele(2017-11-13 13:20) Zgłoś naruszenie 101

    Pomysł obliczony na korzyści "tu i teraz". Wiadomo, że to co Państwo i zus zabiorą teraz będą musieli oddać za jakiś czas w postaci wyższych emerytur! Ale przecież liczy się , że kasa zacznie spływać do zusu teraz, bo brakuje więc się troche budżet podreperuje, a co będzie za 10,15 lat jak ci ludzie zaczną przechodzić na emeryturę to pisowców nie obchodzi!

    Odpowiedz
  • PPP(2017-11-13 12:32) Zgłoś naruszenie 190

    Pomysł na miarę bolszewika lub magnata (wybierz sobie) - łądnie brzmi dla maluczkich, niewiele zarabiających (bo uderza w "bogatych"), nie dotyka naprawdę bogatych (oni wiedzą jak się ustawić). Cierpi powstająca klasa średnia, bo to ona uczciwie pracuje i odprowadza podatki i składki ZUS (mimo braku wiary w ich późniejsze skonsumowanie). Ale komu zależy na silnej gospodarce (a taka opiera się o klasę średnią)? Lepiej łupić ile wlezie i paść elektorat kiełbasą wyborczą za pieniądze z budżetu, który MY OBYWATELE fundujemy.

    Odpowiedz
  • prawnik(2017-11-13 12:13) Zgłoś naruszenie 110

    Jedno pytanie mam: Czemu polskie rządy mają a tak dużą tendencję do doświadczalnego testowania, gdzie leży punkt najwyższy krzywej Laffera? I czemu tak często udaje się przetestować, co dzieje się po jego przekroczeniu.

    Odpowiedz
  • c.d.n.(2017-11-13 11:28) Zgłoś naruszenie 144

    Z budżetem coraz gorzej. Ta zmiana miała wejść w połowie 2018 lub 2019 - ciekawe ile dług roczny a ile cały krajowy będzie wynosił w 2018 r.? Na razie podatki i parapodatki rosnąć będą - chyba aż tylu bogatych w kraju nie ma, aby uratować Polskę przed szaloną gospodarką PiS.

    Odpowiedz
  • prawnik(2017-11-13 11:27) Zgłoś naruszenie 261

    Sprawa wygląda prosto. Zmiana dotyczy 350tys. podatników i stanowi skokowy wzrost obciążenia podatkowego (składkowego). W sytuacji, gdy wiara w to, że składki przełożą się na emerytury jest niewielka, a zaufanie do systemu niskie. Ponieważ zmiana opodatkowania jest znaczna i skokowa, naturalną reakcją Polaków będzie ominięcie problemu. Łatwym i dostępnym sposobem jest przejście na samozatrudnienie. I opodatkowanie podatkiem liniowym. Drugim, trudniejszym, rozwiązaniem - przeniesienie rezydencji podatkowej do Czech. W związku z tym należy zakładać, że procent samozatrudnionych płacących podatek liniowych wzrośnie, a procent osób zatrudnionych na umowę o pracę za stawki wysokie, spadnie. Dochody budżetowe liczone jako całość mogą się nawet zmniejszyć. Z pewnością kolejna grupa osób zostanie wypchnięta z zatrudnienia opartego o stosunek pracy.

    Odpowiedz
  • biedny(2017-11-13 09:49) Zgłoś naruszenie 3110

    Przepis dla BOGACZY!!!!!!Biedny był i zawsze będzie biedny!

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Inspektor Pracy(2017-11-13 09:00) Zgłoś naruszenie 2520

    PiS ma racje . Cały problem z POdnoszeniem wieku emerytalnego wziął się z tego że cwaniaki na STOLCACH w PO nie płaciły calych skłądek od swoich niebotycznych dochodów a potem wiedząc że na emeryturze dostaną grosze chcieli być do tych stołków przyklejeni dozywotnio.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane