Ponad 11 mld zł trafi do kieszeni emerytów i rencistów, jeśli dojdzie do drugiej, wrześniowej waloryzacji świadczeń. Ale będzie ona przeprowadzona tylko pod warunkiem, że inflacja przekroczy 5 proc. Tak wynika z projektu nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw, który przygotowało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS).

Zgodnie z przepisami waloryzacja świadczeń emerytalno-rentowych jest przeprowadzana co roku, od 1 marca. Rząd chce to zmienić. Proponuje, aby waloryzacja odbywała się:

■ raz w roku, gdy inflacja w pierwszym półroczu nie przekroczy 5 proc. – zastosowanie będą miały dotychczasowe zasady,

■ dwa razy w roku w sytuacji wzrostu inflacji w pierwszym półroczu powyżej 5 proc. – zostanie przeprowadzona wówczas zarówno waloryzacja roczna, jak i dodatkowa.

W ramach dodatkowej waloryzacji świadczenia będą podwyższane na okres od 1 września danego roku do ostatniego dnia lutego następnego roku kalendarzowego, tj. do dnia poprzedzającego termin corocznej waloryzacji następującej od 1 marca.

„Dodatkowa waloryzacja (tzw. interwencyjna czy okresowa) ma być działaniem mającym na celu ochronę świadczeniobiorców (przede wszystkim emerytów i rencistów pobierających najniższe świadczenia) przed skutkami wysokiego wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych w trakcie roku” – uzasadnia MRPiPS.

Z wyliczeń resortu wynika, że koszt podniesienia świadczeń we wrześniu obciążyłby budżet państwa łącznie na sumę ok. 13,5 mld zł. Na konta emerytów i rencistów trafiłoby ok. 11,4 mld zł.

Wiele wskazuje jednak na to, że w tym roku nowy mechanizm nie zostanie zastosowany.

– W marcu inflacja była równa 1,9 proc. rok do roku. Trudno powiedzieć, ile wyniesie w kolejnych miesiącach. W mojej ocenie jednak w tym roku przepisy o drugiej waloryzacji nie będą zastosowane, bo nie zostanie przekroczony 5-proc. próg – uważa Marcin Wojewódka, radca prawny, założyciel kancelarii Wojewódka i Wspólnicy, wiceprezes zarządu Instytutu Emerytalnego. – Nie zmienia to faktu, że procedowane przepisy są potrzebne. To wentyl bezpieczeństwa na wypadek, gdy inflacja znowu poszybuje – dodaje. ©℗