Niektórzy studenci medycyny rezygnują ze studiów, które skredytowali z rządowego programu. Teraz zostali z długiem na kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Studenci medycyny, którzy zdecydowali się zaciągnąć pożyczkę na naukę, zadłużyli się już na ponad 603 mln zł. Umowy o kredyt podpisało do tej pory ok. 3 tys. osób. Tak wynika z najnowszych danych Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) przygotowanych dla DGP. Niektórym nie udaje się przetrwać pierwszego roku medycyny i muszą spłacać dług.

Już na etapie wprowadzania preferencyjnych kredytów na studia medyczne w 2022 r. ostrzegaliśmy, że to ryzykowna pożyczka. Dziś podtrzymujemy swoje stanowisko – komentuje Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

Nie zawsze trzeba spłacać

264 tys. zł na sześć lat studiów to maksymalna kwota, jaką może otrzymać student medycyny na opłacenie czesnego. Rozwiązanie jest skierowane do przyszłych lekarzy, którzy podjęli studia płatne i szukają możliwości skredytowania kształcenia. Kryteria, które należy spełnić, aby otrzymać kredyt, nie są wygórowane. Nie ma ograniczenia ani co do wieku, ani co do obywatelstwa. Bank nawet nie ocenia zdolności kredytowej na etapie składania wniosku o pożyczkę na studia medyczne (jest ona w całości poręczana przez BGK, a więc student nie musi martwić się o to, czy dochody rodziców pozwolą na odpowiednie zabezpieczenie spłaty). Sprawdzana jest jedynie wiarygodność kredytowa – bank ocenia informacje dostępne w różnych bazach danych, np. dotychczasową historię spłat zobowiązań.

Są też inne profity związane ze skorzystaniem z preferencyjnego kredytu na studia medyczne. Zaciągniętej pożyczki nawet nie trzeba będzie spłacać. Warunki? Przepracowanie 10 lat w publicznej ochronie zdrowia w Polsce oraz uzyskanie tytułu specjalisty w dziedzinie medycyny uznanej za priorytetową (np. chirurgia, choroby zakaźne, onkologia, pediatria, psychiatria, stomatologia dziecięca). Kredyt może też zostać umorzony z innych przyczyn. Przykładowo z uwagi na szczególnie trudną sytuację życiową spowodowaną utratą pracy lub zdarzeniem losowym (takim jak choroba czy szkoda spowodowana przez pożar).

Już rezygnują

Wiele osób sięga po to rozwiązanie i większość otrzymuje pożyczkę.

– Oferta cieszy się dużym zainteresowaniem studentów. Od chwili rozpoczęcia programu, tj. od 2022 r., bank udzielił już ok. 3 tys. Nie otrzymali go jedynie nieliczni studenci, których wiarygodność kredytową oceniliśmy negatywnie na podstawie historii spłaty ich zobowiązań – informuje Paweł Jurek, rzecznik prasowy Banku Pekao, który realizuje rządowy program preferencyjnych kredytów na studia medyczne.

Okazuje się jednak, że są już tacy, którzy przerwali kształcenie i teraz muszą oddać pieniądze.

Mamy ok. 2 proc. takich umów, które są rozwiązane albo zostaną rozwiązane w najbliższym czasie. W tej grupie są przypadki rezygnacji ze studiów, skreślenia z listy studentów, przeniesienia na studia nieodpłatne oraz przypadki niedostarczenia dokumentów potwierdzających kontynuację nauki w kolejnym semestrze. W ponad połowie tych przypadków kredytobiorcy już spłacili zadłużenie – wskazuje Paweł Jurek.

Wyjaśnia, że w sytuacji, gdy kredytobiorca poinformuje o zakończeniu studiów, bank zgodnie z ustawą – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 742 ze zm.) ma wypowiedzieć umowę kredytu z zachowaniem 30-dniowego terminu. Jednocześnie bank informuje o konieczności spłaty całości zadłużenia z dniem upływu okresu wypowiedzenia.

– Jeżeli kredytobiorca w tym czasie nie spłaci zadłużenia, bank powinien przystąpić do dochodzenia swoich należności z prawnych zabezpieczeń spłaty kredytu, tj. z poręczenia BGK. Można też skorzystać z opcji umorzenia pożyczki, ale decyzję w tej kwestii podejmuje minister zdrowia – dodaje rzecznik Banku Pekao.

Podzielone zdania

Część ekspertów uważa, że kredyt na studia medyczne to dobre rozwiązanie.

– Fundusz Kredytowania Studiów Medycznych, którego operatorem jest BGK, spełnia swoją funkcję. Nie tylko pomaga w zdobyciu wykształcenia młodym osobom, których często nie stać na naukę, lecz także zwiększa liczbę studentów medycyny. Ochrona zdrowia to element naszej strategii i modelu biznesowego, poprzez który chcemy zwiększyć liczbę lekarzy w dziedzinach uznanych za priorytetowe – ocenia Emilia Niedobylska, ekspert ds. funduszy i programów rządowych BGK.

Pojawiają się też głosy krytyczne.

Zdecydowanie się na pożyczkę przekraczającą ćwierć miliona złotych to ogromne ryzyko – przestrzega Sebastian Goncerz. – Tak jak wskazywaliśmy na etapie powstawania tego rozwiązania, największym ograniczeniem jest to, że aby skorzystać z umorzenia kredytu, trzeba wybrać specjalizację priorytetową. Trudno już na starcie, w momencie rozpoczynania studiów, zadeklarować, że przyszły lekarz planuje pracować właśnie w tych wskazanych przez resort specjalizacjach. A nawet jeżeli którąś wybierze, to przecież nie ma pewności, że się na nią dostanie – uważa. Dodaje, że kolejne ryzyko wiąże się z ukończeniem medycyny. Obecnie studia medyczne prowadzą też te placówki, które nie mają nawet pozytywnej opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej.

– Co z tymi studentami, którzy nie ukończą studiów nie ze swojej winy, ale dlatego że kierunek zostanie zamknięty? W takiej sytuacji uczelnia jest zobowiązana do zapewnienia miejsca w innej szkole wyższej, ale nie ma pewności, czy takie rozwiązanie będzie odpowiadać studentowi, bo np. inna placówka będzie oddalona o kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zamieszkania. Kolejne ryzyko wynika ze zmiennego oprocentowania tego kredytu. Reasumując, jest wiele niewiadomych w momencie zaciągania pożyczki. I może się okazać, że student, który zdecyduje się na kredyt, zostanie z rachunkiem za studia medyczne na niebagatelną kwotę – mówi Sebastian Goncerz. ©℗

Wielu chętnych na kredyt / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe