Na wcześniejsze świadczenia emerytalne będą mogły liczyć kobiety po 35 latach pracy, a mężczyźni po 40 latach, o ile spełnią dodatkowe warunki. Tak wynika z projektu nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw, który został wniesiony do Sejmu przez posłów Lewicy. Listę poparcia dla projektu podpisała również posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, minister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Dziś w systemie ubezpieczeń społecznych nie istnieje generalna możliwość nabycia prawa do emerytury bez osiągnięcia wieku emerytalnego, czyli w przypadku kobiet po ukończeniu 60 lat, a mężczyzn – 65. Wyjątki od tej reguły, pozwalające na uzyskanie wcześniejszych świadczeń po osiągnięciu stażu ubezpieczeniowego, są ściśle limitowane.

Przedłożony projekt Lewicy zakłada, że prawo do emerytury uzyskają kobiety po przepracowaniu co najmniej 35 lat, a mężczyźni po 40 latach pracy. Taką możliwość nabędą ubezpieczeni urodzeni po 31 grudnia 1948 r., których szacowana emerytura będzie równa lub wyższa emeryturze minimalnej. Ponadto zgodnie z projektem świadczenie będzie przysługiwało pod warunkiem nieprzystąpienia do OFE lub złożenia wniosku o przekazanie pieniędzy zgromadzonych na rachunku w OFE na dochody budżetu państwa.

Rolnicy również będą mogli skorzystać z emerytury stażowej. Prawo to zyskają osoby, które podlegały ubezpieczeniu emerytalno-rentowemu przez 35 lat w przypadku kobiet lub 40 odnośnie do mężczyzn.

Posłowie przyznają, że projektowana nowelizacja spowoduje wzrost wydatków po stronie Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) oraz Funduszu Emerytalno-Rentowego Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS) przy jednoczesnym spadku wpływów do nich, które pochodzą ze składek.

„Można ostrożnie szacować, że wejście w życie ustawy spowoduje zwiększenie kosztów po stronie FUS o ok. 13 mld zł rocznie, a po stronie KRUS o ok. 1,5 mld zł. W przypadku obu funduszy wejście w życie ustawy może wiązać się z koniecznością zwiększenia przekazywanej im dotacji z budżetu państwa. Należy jednak podkreślić, że koszty mogą być niższe od szacowanych” – czytamy w uzasadnieniu projektu.

Proponowane przez posłów rozwiązanie miałoby wejść w życie 1 lipca 2024 r. ©℗