Sejm pracuje nad reformą systemu emerytalno-rentowego. Chodzi o kluczowe zmiany dotyczące świadczeń tzw. renty wdowiej. Według wstępnych obliczeń potrzebne jest 13 mld zł rocznie. Koszty reformy miałyby obciążyć Fundusz Ubezpieczeń Społecznych oraz budżet państwa. Czy będą na to pieniądze?

Na czym będzie polegała reforma systemu emerytalno-rentowego?

W Sejmie trwają prace nad obywatelskim projektem ustawy o zmianie ustawyo emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw w celu wprowadzenia renty wdowiej. Ideą tego projektu jest wprowadzenie do ustawodawstwa możliwości łączenia prawa do świadczenia emerytalno-rentowego z rentą rodzinną nabytą w związku ze śmiercią współmałżonka.

Aktualnie wdowa czy wdowiec musi wybierać czy chce otrzymywać wypracowane przez siebie świadczenie czy też rentę po zmarłym mężu czy żonie. Po zmianach żyjący małżonek oprócz własnego świadczenia otrzymywałby także połowę świadczenia, do jakiego uprawniona był zmarły partner– tłumaczy dr Patryk Kuzior, adiunkt Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej.

Ile będzie kosztować reforma systemu emerytalno-rentowego?

Zgodnie z przewidywaniami pomysłodawców zmian na przeprowadzenie takiej reformy systemu emerytalno-rentowego potrzebne będzie 13 mld zł rocznie. W uzasadnieniu do projektu ustawy czytamy, że "ostrożne szacunki pozwalają przyjąć, że całościowe skutki finansowe wejścia w życie projektowanej ustawy zamkną się w kwocie 13 mld zł rocznie przy założeniu, że obowiązuje ona przez cały rok kalendarzowy". Pomysłodawcy reformy wskazują, że poniesione koszty systemu emerytalno-rentowego zostaną zrekompensowane przez spadek wydatków na inne świadczenia, przykładowo przez oszczędności na świadczeniach z pomocy społecznej.

Tymczasem, zdaniem eksperta to nie tylko ogromna kwota, ale obciążenie stałe o tendencji wzrostowej.

Poprawa doli wdów i wdowców jest oczywiście bardzo szlachetnym pomysłem, niestety jednak kosztownym. Autorzy projektu obywatelskiego oszacowali ostrożnie skutki finansowe tej zmiany na 13 mld zł, a więc kwotę niebagatelną. Koszt ten obciąży Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, do którego trafiają składki ubezpieczonych oraz budżet państwa. Parlamentarzyści muszą wziąć pod uwagę, że mówi się tu nie o koszcie jednorazowym, ale o stałym obciążeniu, które w kolejnych latach będzie tylko rosło – zauważa dr Patryk Kuzior.

Komu przysługuje zachowek? W 2023 weszły nowe zasady dziedziczenia

Które instytucje poniosą koszty reformy?

Koszty reformy systemu emerytalno-rentowego miałyby obciążyć Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, do którego trafiają składki ubezpieczonych oraz budżet państwa. Pomysłodawcy zmian wskazują, że "przewidywany, jako skutek wejścia w życie projektowanej ustawy wzrost wydatków zostanie sfinansowany ze środków Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz z budżetu państwa z części budżetowych, w których przewidziane są wydatki na świadczenia z zaopatrzenia emerytalno-rentowego żołnierzy zawodowych i funkcjonariuszy służb mundurowych oraz na dotacje z budżetu państwa do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz do Funduszy Emerytalno-Rentowego".

Reforma systemu emerytalno-rentowego: Potrzebna jest rozwaga

Do projektu należy podejść z dużą roztropnością, ponieważ, jak zauważa ekspert, tego typu zmiany wprowadzone do rodzimego systemu emerytalno-rentowego będą podlegać ochronie z tytułu praw nabytych.

Potrzebna jest rozwaga, bo jeśli do systemu emerytalnego wprowadzi się tzw. rentę wdowią rozumianą jako możliwość łączenia świadczeń, praktycznie niemożliwe będzie wycofanie się z tego w przyszłości ze względu na ochronę praw nabytych. Należy więc postawić pytanie czy obciążenie to będzie do udźwignięcia nie tylko w perspektywie najbliższego roku czy kadencji, ale w o wiele dłuższym horyzoncie w sytuacji, gdy perspektywy dla systemu emerytalnego, choćby wynikające z sytuacji demograficznej, delikatnie mówiąc nie są najlepsze – zauważa dr Kuzior.