Choć polityka prorodzinna ma niewątpliwie wpływ na decyzję o posiadaniu dziecka, to nie należy oczekiwać, że szybko doprowadzi do demograficznego boomu. Nie stało się tak dotychczas w żadnym kraju.
W kategorii „wyzwania stojące przed Polską” demografia definitywnie zajmuje jedno z czołowych miejsc. Według GUS jeśli obecne trendy się utrzymają, w połowie wieku liczba ludności naszego kraju skurczy się w stosunku do 2014 r. o 3,1 mln. W 2050 r. będzie nas zatem 34,9 mln. To tak, jakby nagle wyparowali wszyscy mieszkańcy konurbacji śląskiej.
Podstawowym czynnikiem odpowiedzialnym za ten stan rzeczy jest oczywiście niska dzietność. – Coraz mniej Polek zostaje matkami. Wśród kobiet urodzonych w 1970 r. około 17 proc. nie ma dziecka, gdy wśród kobiet urodzonych w latach 1945–1955 odsetek ten wynosił 8 proc. – wyjaśnia Monika Mynarska, demograf ze Szkoły Głównej Handlowej. Polska nie jest wyjątkiem; kraje rozwinięte zmagają się ze spadającą dzietnością od lat 80. Każde państwo stosuje własny koktajl rozwiązań – od zasiłków przez urlopy wychowawcze po reformę systemu podatkowego. Można je dzięki temu pogrupować na cztery wielkie rodziny: skandynawską, kontynentalną, anglosaską oraz śródziemnomorską.