Od referentów po głównych specjalistów - takich pracowników poszukuje administracja rządowa. Niemal co tydzień pojawia się ok. 800 ofert pracy. Jeszcze dekadę temu było ich 200. Urzędnicy po prostu odchodzą na emerytury lub do firm, a kandydatów do pracy nie ma. Związkowcy alarmują, że ten rok może być najgorszy od lat pod względem liczby odchodzących z pracy w służbie cywilnej i samorządach, choć wydawałoby się, że w czasie kryzysu więcej osób wolałoby stabilizację, którą daje praca w administracji.
Eksperci ostrzegają, że to poważny problem dla prawidłowego funkcjonowania państwa. Nowym pracownikom brakuje bowiem pamięci historycznej, czyli m.in. wiedzy o polityce i stanowiskach urzędu w podobnych sprawach, które są rozpatrywane.

Słabe pieniądze

Reklama
- Presja rośnie. Dyrektorzy naciskają na podwładnych, aby pracowali za tych, którzy odeszli. Wielu woli odejść do gorszej pracy, w której zarobią więcej niż 3 tys. zł jak w urzędzie. Szacuję, że do końca roku z naszego urzędu odejdzie ok. 100 osób. To dwukrotnie więcej niż w ubiegłym roku - mówi Robert Barabasz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim.
Podobnie wygląda sytuacja w innych urzędach. - Młodzi przychodzą i gdy się orientują, jak dużo jest pracy za te 3,2 tys. zł brutto, szybko szukają innej posady. Starsi urzędnicy też chcieliby odejść, ale przed emeryturą tego nie robią, bo boją się, że nikt już w tym wieku ich nie przyjmie. W administracji trzymają ich nagrody jubileuszowe i odprawy - dodaje Elżbieta Kurzępa, szefowa NSZZ „Solidarność” w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. Podkreśla, że w tym roku liczba odchodzących z pracy może być znacznie wyższa niż w ubiegłym.

Reklama

Duże miasta

Największe problemy kadrowe mają duże aglomeracje, w których zarobki urzędników nie mogą konkurować z tymi rynkowymi. Z Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w zeszłym roku z pracy odeszły 253 osoby, a w tym już 149. Brakuje kandydatów na specjalistyczne i samodzielne stanowiska w wydziale geodezji i infrastruktury oraz w biurze informatyki. Dlatego wojewoda mazowiecki prowadzi obecnie nabory na 16 stanowisk w korpusie służby cywilnej (13 na stanowiska specjalistyczne i 3 na stanowiska samodzielne) oraz na 6 stanowisk poza korpusem.
- Najtrudniej jest pozyskać pracowników na stanowiska specjalistyczne, bo są tu wysokie wymagania dotyczące doświadczenia zawodowego, specjalistycznego wykształcenia oraz posiadania dodatkowych uprawnień - potwierdza Paweł Paszko, dyrektor Biura Wojewody w Lublinie.
Dodaje, że obecnie urząd poszukuje m.in. 6 kierowników oddziałów, 23 inspektorów wojewódzkich, 18 starszych inspektorów, 2 radców prawnych, 4 operatorów numerów alarmowych, 3 dyspozytorów medycznych. - Z pewnością wzrost wynagrodzeń wpłynąłby na zwiększenie liczby osób zgłaszających się do pracy w urzędzie - dodaje.
Rekordy w liczbie wolnych wakatów bije Śląski Urząd Wojewódzki w Katowicach. Tam nieobsadzone są 83 stanowiska.

Samorządy narzekają

Z sondy DGP wynika, że z podobnymi problemami borykają się samorządy. Marta Stachowiak, rzeczniczka prasowa prezydenta Bydgoszczy, wskazuje, że w całym ubiegłym roku odeszło z pracy 75 urzędników, a w tym już 54. Z Urzędu Miasta Lublin w 2021 r. odeszło 100 osób, w tym już 74. Z urzędu miasta w Krakowie w ubiegłym roku odeszły 202 osoby. W połowie tego roku liczba ta już wynosi 134. W Poznaniu w 2021 r. odeszło 214 osób, w tym już 119.
Lokalni włodarze podkreślają, że w samorządach konieczny jest wzrost wynagrodzeń na stanowiskach urzędniczych oraz pomocniczych i obsługi, bo przestały być one konkurencyjne wobec firm prywatnych. Chcą też zwiększenia funduszy na szkolenia dla pracowników, bo ciągle zmieniające się przepisy wymuszają na osobach zatrudnionych w samorządzie konieczność śledzenia i stosowania nowych przepisów oraz podnoszenia kompetencji i kwalifikacji zawodowych, w tym w formie samokształcenia.
- Kolejne zmiany i reformy ograniczają dochody miast, co uniemożliwia skuteczne konkurowanie z prywatnym biznesem w zakresie wynagrodzeń i benefitów. Odwrócenie tego trendu pozwoliłoby podnieść płace urzędników. Przyciągnęłoby to specjalistów do urzędów i pozwoliłoby zatrzymać wysoko wykwalifikowanych pracowników - sugeruje Sandra Hajduk, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Katowicach.
- Dysproporcja wynagrodzeń między administracją publiczną a sektorem prywatnym oraz oczekiwania płacowe kandydatów to podstawowy problem w rekrutacjach na oferowane przez nas stanowiska pracy. Sama stabilność pracy w administracji publicznej nie jest dziś wystarczającym motywatorem do pozyskania pracowników i ich utrzymania. Nie bez znaczenia są także oczekiwania związane z formułą zatrudnienia, warunkami świadczenia pracy, np. uregulowanie ustawowe pracy zdalnej - mówi Barbara Dziczkaniec, zastępczyni dyrektora wydziału organizacyjnego Urzędu Miasta Poznania. ©℗
OPINIA

Reklama pracy w urzędzie powinna zwiększyć liczbę chętnych

Dobrosław Dowiat-Urbański szef służby cywilnej / Dziennik Gazeta Prawna
Szczegółowe dane na temat efektów kampanii medialnej zachęcającej do pracy w administracji rządowej poznamy na początku przyszłego roku przy okazji zbierania sprawozdań od dyrektorów generalnych i kierowników urzędów. Mam jednak nadzieję, że działania, które do tej pory podjęliśmy, oraz te, które podejmiemy w drugiej połowie roku, pozytywnie wpłyną na postrzeganie służby cywilnej i zainteresowanie pracą w urzędach. Liczę na to, że wśród kandydatów dużą grupę będą stanowiły osoby młode, które dopiero rozpoczynają karierę zawodową. Każda organizacja powinna opierać się na dwóch rodzajach pracowników - doświadczonych, którzy stanowią o sile i pamięci instytucjonalnej jednostki, oraz na młodych ludziach, którzy wnoszą do pracy pomysły, znajomość nowych technologii i nieszablonowe podejście do zastanych spraw. Dlatego od lat podejmujemy działania, aby tak właśnie było. Całkowity koszt kampanii medialnej związanej ze 100-leciem służby cywilnej wyniósł ok. 3,4 mln zł. Moi przedstawiciele regularnie biorą też udział w targach pracy i spotkaniach ze studentami. Przedstawiamy tam system służby cywilnej w Polsce, informujemy o ofertach pracy, a sami dowiadujemy się, czego młode pokolenie oczekuje od przyszłych pracodawców. Jedną ze zmian, które w najbliższym czasie chcemy wdrożyć, jest uruchomienie nowej platformy rekrutacyjnej. Jej intuicyjny wygląd oraz nowoczesne rozwiązania znacząco ułatwią i przyspieszą aplikowanie na wolne stanowiska pracy. Będzie ona naszą wizytówką, która pokaże, że - podobnie jak cała administracja - zmieniamy się, żeby spełnić oczekiwania pracowników. ©℗