Decyzję o proteście wywołało zwolnienie dyscyplinarne liderki związku w ZUS i zarazem głównej negocjatorki w sporze zbiorowym Ilony Garczyńskiej. W tle są również żądania płacowe niezadowolonych ze swoich pensji pracowników.

Skrócona droga do strajku…

– W ramach sporu zbiorowego zgłosiliśmy postulaty płacowe, w tym m.in. dotyczący podniesienia wynagrodzeń o 60 proc. Pracodawca odmówił jednak z nami dialogu na ten temat. Następnie przez jakiś czas w ogóle nie uznawał naszego istnienia. Kilka tygodni temu, po naszym zawiadomieniu do prokuratury, ZUS stwierdził, że jednak nas uznaje. Wówczas wróciliśmy do sporu zbiorowego z tymi samymi postulatami. Minęło trochę czasu i nasza liderka została dyscyplinarnie zwolniona – relacjonuje Piotr Szumlewicz, przewodniczący Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa.
Reklama
W konsekwencji, jak podkreśla, związek uznał, że zwolnienie osoby prowadzącej negocjacje de facto jednostronnie zamyka spór i oznacza możliwość przejścia do akcji strajkowej na podstawie art. 17 ust. 2 ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 123). W przepisie tym jest mowa o pominięciu pewnych procedur w przypadku, gdy doszło do zwolnienia działacza związkowego. Jednak nie wszystkich. Pozostaje m.in. warunek uzyskania akceptacji ze strony pracowników w toku referendum strajkowego. – Po konsultacjach z prawnikami uznaliśmy, że zgodnie z przepisami można ten etap także pominąć. Zwolnienie głównego negocjatora utrudnia mu bowiem jakiekolwiek działania na terenie zakładu, łącznie z organizacją referendum. Tym bardziej że w przypadku naszej liderki natychmiast został jej odebrany dostęp do skrzynki pocztowej – wyjaśnia Szumlewicz.
Na razie nie chce spekulować na temat potencjalnej liczby strajkujących. – Wyznaczyliśmy termin strajku na 27 czerwca, aby móc się do niego dobrze przygotować. Na forum pracowników ZUS, na którym jest ponad 18 tys. osób, poparcie dla akcji strajkowej jest wysokie i szybko rośnie. Chodzi nie tylko o naszych członków, których obecnie jest ok. 500. My oczywiście będziemy przekonywać pracowników zrzeszonych we wszystkich związkach i tych niezrzeszonych również – zapowiada.

Reklama
Zaznacza, że sytuację mogłoby zmienić przywrócenie do pracy liderki związku. Oznaczałoby ono powrót do procedury sporu zbiorowego.

…ale czy na pewno uzasadniona?

Zupełnie inaczej na tę kwestię patrzy pracodawca (czyli ZUS), który ma poważne zastrzeżenia co do legalności działań związku. – Wbrew twierdzeniom Związkowej Alternatywy sam fakt rozwiązania stosunku pracy z prowadzącym spór działaczem związkowym nie zwalnia z obowiązku przeprowadzenia referendum strajkowego przed ogłoszeniem strajku – komentuje Paweł Żebrowski, rzecznik ZUS.
Jak wskazuje, wynika to bezpośrednio z treści przepisów ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, tj. art. 17 ust. 2 oraz art. 20 ust. 1. – Analiza powyższych przepisów prowadzi do oczywistego wniosku, że do ogłoszenia strajku w zaistniałej sytuacji niezbędne jest uzyskanie stosownej zgody pracowników. Wynika to z systematyki przepisów zawartych w ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych (referendum usytuowane jest w art. 20, a więc w rozdziale 4. Strajk) oraz braku wyraźnego wyłączenia w art. 17 tej ustawy konieczności przeprowadzania referendum, jak też z tego, że bezpośrednie konsekwencje strajku w postaci utraty wynagrodzenia za czas tej akcji ponoszą pracownicy, którzy muszą mieć możliwość świadomego wyrażenia swojej woli – uzasadnia rzecznik. Tymczasem, jak wskazuje, związek nie tylko ogłosił strajk z pominięciem powyższych zasad (tj. bez przeprowadzenia referendum), lecz także wprowadza w błąd pracowników, wskazując, że w zaistniałej sytuacji referendum nie jest potrzebne, a pracodawca nie będzie miał prawa wyprowadzać wobec strajkujących pracowników żadnych konsekwencji.
– Z kolei organizowanie i przeprowadzenie referendum strajkowego w sposób umożliwiający swobodne wyrażenie woli przez głosujących pracowników stanowi istotny warunek legalności strajku – dodaje Paweł Żebrowski.
Zdaniem ZUS nielegalność akcji strajkowej wynika również z tego, że dotyczyć ma ona postulatów, które nie mogą być objęte sporem zbiorowym. Chodzi m.in. o podwyższenie wynagrodzeń zasadniczych wszystkich pracowników ZUS o 60 proc. Jak tłumaczy Paweł Żebrowski, zakład nie może prowadzić sporu zbiorowego w zakresie tego postulatu, m.in. z tego powodu, że jego realizacja w sposób oczywisty przekracza jego możliwości finansowe.
Jak na to wszystko zapatrują się pracownicy niezrzeszeni w Związkowej Alternatywie? Piotr Szumlewicz przyznaje, że największe związki w ZUS na razie zamilkły. Z nieoficjalnych informacji DGP wynika, że na razie wstrzymują się one z jakimikolwiek decyzjami w tym zakresie. ©℗