Zarobkujący przez platformy typu Uber mogą z mocy prawa zyskać status pracowników. Otrzymają też informacje o zasadach działania algorytmów decydujących o warunkach ich pracy.

Tak wynika z projektu dyrektywy w sprawie poprawy warunków pracy za pośrednictwem platform internetowych, który przedstawiła Komisja Europejska. Lepsze warunki zatrudnienia mają zyskać tym samym m.in. kurierzy, kierowcy i inni zarobkujący za pośrednictwem aplikacji oferujących usługi poprzez sieć. Obecnie w całej UE jest ok. 28 mln takich osób (według danych KE).
Będzie domniemanie
Nowe przepisy zakładają, że wspomniane platformy będzie można poddawać „testowi pracodawcy”. Dyrektywa określa pięć kryteriów, które mają służyć ustaleniu, czy dany podmiot ma taki status (patrz infografika). Jeśli spełnia co najmniej dwa z nich, będzie traktowany jako pracodawca. Czyli jeśli okaże się, że np. wprowadza górne limity wynagrodzenia i nadzoruje świadczenie usług lub weryfikuje ich jakość, to zarobkujące za pośrednictwem platformy osoby zyskają uprawnienia pracownicze, w tym m.in. płatny urlop, minimalne wynagrodzenie, ograniczenie czasu pracy (objęcie normami godzin pracy i odpoczynku), świadczenia chorobowe.
Platforma internetowa będzie mogła obalić takie domniemanie przed sądem, ale to ona będzie musiała udowodnić, że w jej przypadku nie istnieje stosunek pracy. Państwa członkowskie mają wprowadzić rozwiązania, które umożliwią skuteczne wdrożenie domniemania, np. wzmocnić kontrole inspekcji pracy (zapewniając jednocześnie, aby były proporcjonalne i niedyskryminacyjne).
- Istotne znaczenie ma to, że jednym z kryteriów przemawiających za etatem ma być ograniczanie swobody zarobkującego co do organizowania swoich zadań, w tym godzin ich świadczenia, oraz przyjmowania lub odmowy ich wykonania. Pozorna samodzielność zarobkującego nie będzie już więc wykorzystywana do uzasadniania, że nie jest on pracownikiem - tłumaczy Barbara Surdykowska z biura eksperckiego NSZZ „Solidarność”.
Podkreśla, że należy też wzmocnić kompetencje Państwowej Inspekcji Pracy.
- Inspektorzy powinni móc wydawać decyzje administracyjne potwierdzające spełnienie co najmniej dwóch kryteriów, czyli istnienie stosunku pracy między platformą a zarobkującymi za jej pośrednictwem. Takie rozwiązanie powinno dotyczyć wszystkich osób wykonujących pracę zarobkową na innych podstawach niż etat, nie tylko tych pracujących w ramach platform - dodaje ekspertka Solidarności.
Pracodawcy niezadowoleni
Do propozycji KE przedsiębiorcy podchodzą sceptycznie.
- Nie uwzględniają one zróżnicowania platform, które działają na często wyraźnie różnych zasadach. Projektowane przepisy wprowadzają też wiele niejasnych pojęć i definicji, które można odmiennie interpretować. W rezultacie niektóre osoby zyskają ochronę, bo podmiot, z którym współpracują, zostanie uznany za platformę w rozumieniu dyrektywy, a inni nie - wskazuje Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan.
Jego zdaniem szczególny tryb ustalania istnienia stosunku pracy (domniemanie) powinien być uregulowany na poziomie krajów członkowskich, a nie w przepisach wspólnotowych.
- Nie można wykluczyć, że w związku z tą propozycją konieczne okaże się zmodyfikowanie sposobu ustalania etatu na ogólnych zasadach określonych w art. 22 kodeksu pracy. To nie jest właściwy moment na tego typu ujednolicanie - dodaje.
Więcej wiedzy
Istotne znaczenie będą mieć też przepisy, które umożliwią zatrudnionym pozyskanie wiedzy o sposobie funkcjonowania algorytmów, na podstawie których działają internetowe portale (łączą zleceniodawcę usługi, np. przewozu, z osobą, która ją zrealizuje, czyli kierowcą). Projekt przewiduje, że platformy mają przekazywać zatrudnionym informacje m.in. o systemach wykorzystywanych do monitorowania i oceny wyników pracy poszczególnych osób oraz do podejmowania decyzji, które wpływają na warunki ich pracy (np. na ich dostęp do zleceń oraz ograniczenie lub zawieszenie ich konta na aplikacji). Trzeba będzie o tym informować najpóźniej pierwszego dnia roboczego oraz każdorazowo w przypadku istotnych zmian lub w razie żądania pracowników (dane te mają być przedstawione w sposób zrozumiały).
- Dyrektywa zwiększa przejrzystość stosowania algorytmów oraz daje prawo do kwestionowania zautomatyzowanych decyzji - podkreśla KE w uzasadnieniu zmian.
Platformy będą też musiały oceniać ryzyko, jakie zautomatyzowane systemy monitorowania pracy wywołują dla bezpieczeństwa i zdrowia pracowników, w szczególności w zakresie wypadków przy pracy oraz zagrożeń psychospołecznych i ergonomicznych.
- Mamy nadzieję, że będzie to impuls do szerszego przeglądu przepisów i uwzględniania zagrożeń psychospołecznych także przy ocenie ryzyka innych prac, nie tylko tych wykonywanych za pośrednictwem platform - wskazuje Barbara Surdykowska.
Jest nadzór
Co istotne, platformy, które zgodnie ze wspomnianymi wcześniej kryteriami będą uznane za pracodawców, zostaną zobowiązane do zgłaszania pracy zatrudnionych osób do „właściwych organów pracy i ochrony socjalnej” oraz udostępnienia im „odpowiednich danych” zgodnie z zasadami i procedurami określonymi w prawie państw członkowskich.
- Można domyślać się, że w naszym przypadku będzie chodzić o zgłoszenie do Państwowej Inspekcji Pracy i ZUS. Pojawia się jednak pytanie, dlaczego konieczny ma być obowiązek rejestracji np. kierowców lub kurierów, ale już nie pracowników biurowych zatrudnionych na etacie. To kolejny niejasny wymóg - wskazuje Robert Lisicki.
Komisja nie rozstrzyga tego typu wątpliwości. W uzasadnieniu wskazała jedynie, że obecnie organy krajowe często mają trudności z dostępem do danych dotyczących platform i osób pracujących za ich pośrednictwem.
- Jest to jeszcze trudniejsze, gdy działają one w kilku państwach członkowskich, co sprawia, że nie jest jasne, gdzie wykonywana jest praca za ich pośrednictwem i przez kogo - dodała Komisja.
Omawiana propozycja ma więc zapewnić większą przejrzystość funkcjonowania takich podmiotów.
Domniemanie etatu / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe