Rzeczywiście, można się zastanawiać, czy przeniesienie programu wspierania rodzin wielodzietnych z rozporządzenia do ustawy jest podyktowane jakimiś szczególnymi powodami, skoro – jak okazało się po przeczytaniu projektu – zmiana ta sprowadziła się do przepisania obecnych rozwiązań z jednego aktu prawnego do drugiego. Jedyne nowości dotyczące ulg paszportowych czy na bilety kolejowe dla rodziców i tak muszą być dokonane poprzez nowelizację tych ustaw, które bezpośrednio regulują te kwestie. Również sam wykaz firm i instytucji udzielających różnego rodzaju ulg i zniżek na podstawie karty dużej rodziny nie był wskazany bezpośrednio w rozporządzeniu, co gwarantowało elastyczność w dodawaniu do niego nowych podmiotów. Ta zasada również zostanie zachowana w nowej ustawie.
Powodu tej zmiany szukam więc w uzasadnieniu do ustawy, a tam resort pracy wskazuje, że wprowadzenie uregulowań w randze ustawy zagwarantuje stabilność i spójność przewidzianych w niej rozwiązań oraz zwiększy przejrzystość przepisów prawnych.
Z kolei z wypowiedzi ministra pracy i polityki społecznej Władysława Kosiniaka-Kamysza wynika, że za taką zmianą przemawiają też względy docenienia roli rodzin wielodzietnych i ich szczególnego miejsca w polityce społecznej rządu.
Tyle tylko że dla wielu rodzin tak naprawdę nie ma znaczenia, czy z przysługujących im uprawnień będą mogły korzystać na podstawie rozporządzenia czy ustawy. Najważniejsze jest, aby te przywileje nie były obwarowane dodatkowymi warunkami, które utrudniają korzystanie z nich, tylko stanowiły realną pomoc dla rodzin. A w tym przypadku nie ma znaczenia, czy program wspierania jest realizowany na podstawie rozporządzenia czy ustawy.