Od kilku tygodni trwają rozmowy na temat zmian w ustawie z 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 830 ze zm.; dalej: ustawa o wynagrodzeniach). Wprowadza ona minimalne stawki w tej branży, wyliczane jako iloczyn kwoty bazowej (obecnie to średnia krajowa) i wskaźnika przypisanego danej grupie zawodowej. Zgodnie z obowiązującymi regulacjami docelowe wartości mają być osiągnięte do 31 grudnia 2021 r. Wcześniej, co roku 1 lipca, podwyższa się płace, stopniowo dochodząc do ustawowego minimum. Jeśli ministerialna propozycja znajdzie odzwierciedlenie w nowelizacji, zostanie ono osiągnięte pół roku wcześniej.
W nowelizacji, nad projektem której toczą się obecnie prace, resort chce całościowo uporządkować system płac przez włączenie do jednej ustawy wszystkich porozumień zawieranych z ministrem zdrowia przez określone grupy zawodowe (dotyczy to lekarzy, pielęgniarek i ratowników). Obowiązują one do końca czerwca br. Na ich mocy pieniądze na podwyżki przekazywane są odrębnym strumieniem. Ujednolicenie zasad będzie oznaczać, że tak samo jak dla reszty pracowników, środki na płace będzie musiał znaleźć w swoim budżecie pracodawca. Ministerstwo chce przy tym zagwarantować, że nie będzie to oznaczało pogorszenia warunków pracy. Aby tak się stało, trzeba podwyższyć ustawowe wskaźniki, by wyliczone na ich podstawie stawki odzwierciadlały obecne płace z dodatkami.
– Chcielibyśmy, żeby znalazły się one w podstawie. Dodatki łatwiej zabrać – mówi Piotr Dymon, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych.
Resort przedstawił propozycje wyższych wskaźników, nie dla wszystkich jednak okazały się one satysfakcjonujące. Jak podkreśla Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, dla specjalistów oznaczają one podwyżkę o 19 zł. Obecnie bowiem na podstawie tzw. lojalek, czyli zobowiązania do nieudzielania tożsamych świadczeń w innej placówce, mogą oni liczyć na 6750 zł brutto, a ministerialna propozycja przewiduje dla nich wskaźnik 1,31, co daje kwotę 6769 zł.
W przypadku ratowników, jak przyznaje Piotr Dymon, na niektórych stanowiskach podwyżki byłyby znaczące. Podkreśla jednak, że omawiane wskaźniki są propozycjami na ten rok. Przedstawiciele pracowników chcieliby, żeby współczynniki stopniowo rosły – były waloryzowane.
Obecnie wskaźniki wynikające z ustawy to od 1,27 do 0,58. Resort proponuje (w zależności od kwalifikacji i stanowiska): 1,31, 1,20, 1,06, 0,81, 0,73, 0,59.
Kolejne spotkanie w tej sprawie zaplanowane jest w tym tygodniu, tym razem w gronie partnerów społecznych, bez gości (a taki status ma de facto większość organizacji związkowych reprezentujących zawody medyczne).