Chodzi o decyzje w sprawie emerytur i rent, świadczeń pieniężnych i dodatków, które podlegają waloryzacji. A także te dotyczące świadczeń, które są podwyższane w terminie waloryzacji w związku ze zmianą kwoty świadczeń najniższych (np. rent socjalnych) oraz modyfikacją kwot progowych (np. w przypadku świadczenia uzupełniającego dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji). Nie trzeba będzie też wysyłać dokumentów dotyczących dodatkowego rocznego świadczenia pieniężnego (tzw. 13. emerytury).
Dziś decyzje te są doręczane pocztą wszystkim osobom uprawnionym. Nowe przepisy mają to zmienić, co autorzy projektu motywują przede wszystkim koniecznością ograniczania kosztów administracyjnych. Łączna liczba dokumentów, które ZUS musi wydrukować tylko w przypadku waloryzacji i wypłaty dodatkowego rocznego świadczenia pieniężnego, wynosi (według danych za 2020 r.) ok. 17 mln sztuk. Koszt takiej operacji to 11,7 mln zł.
Projektodawcy przekonują, że to niepotrzebny wydatek. Argumentują, że decyzja waloryzacyjna ma charakter techniczny i odzwierciedla jedynie jednolity mechanizm waloryzacji przewidziany dla danej grupy świadczeniobiorców, a w przypadku tzw. trzynastki wszystkie osoby uprawnione otrzymują ją w jednakowej wysokości.
Reklama
Rezygnacja z obligatoryjnego doręczania decyzji nie oznacza jednak, że w ogóle nie będą one wydawane. Aby je otrzymać (w dogodnej dla świadczeniobiorcy formie, także za pośrednictwem poczty), osoba uprawniona będzie musiała złożyć wniosek o to do 29 listopada każdego roku. Jeśli tego nie zrobi, decyzja zostanie uznana za doręczoną 30 listopada. Będzie to oznaczać, że w tym dniu następują skutki prawne, jakie przepisy prawa wiążą z jej doręczeniem, w tym bieg terminu na odwołanie.
– Nie dostrzegam tu poważnych zagrożeń z punktu widzenia użytkowników systemu. Decyzje waloryzacyjne nie budziły do tej pory dużego zainteresowania u świadczeniobiorców. Oczywiście chcą oni mieć informacje dotyczące wysokości świadczeń, ale mogą się w tym zorientować po wysokości przelewu. Zresztą szczególnie zainteresowani nadal będą mogli wnioskować o doręczenie decyzji – mówi Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Dane ZUS potwierdzają, że odwołania od decyzji waloryzacyjnych to margines. W latach 2015, 2016, 2017 i 2018 wniesiono po jednym odwołaniu. W latach 2019 i 2020 nie było ich w ogóle. Analogiczna sytuacja dotyczy decyzji wydawanych w sprawie dodatkowego rocznego świadczenia pieniężnego.
Zagrożenia dla świadczeniobiorców nie widzi też Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan. – O wysokości wskaźnika waloryzacji dowiadujemy się wszyscy z mediów, a także otrzymując pieniądze na konto. Dlatego nie widzę potrzeby wysyłania decyzji waloryzacyjnych w formie papierowej do wszystkich. Jestem zwolennikiem wyeliminowania tej zasady. Pochłania ona każdego roku miliony złotych. Mamy deficyt w FUS, więc obsługa administracyjna świadczeń emerytalnych i rentowych powinna kosztować jak najmniej. Co innego korespondencja w indywidualnych sprawach – ocenia ekspert.
Łukasz Kozłowski zauważa, że rozwiązanie wpisuje się w istniejące trendy. – Niedawno ograniczono także przesyłanie w formie papierowej informacji o wysokości przyszłej emerytury. To naturalna konsekwencja postępującej elektronizacji całego systemu, w tym szerszego dostępu do Platformy Usług Elektronicznych ZUS. Lepiej, by organ rentowy swoje zasoby organizacyjne i finansowe wykorzystywał do innych zadań – podkreśla. ©℗
Etap legislacyjny
Projekt skierowany do konsultacji