Ze skarg wniesionych do Europejskiego Urzędu Doboru Kadr (EPSO) wynika, że Polacy są dyskryminowani w konkursach na eurourzędników.

Uczestnicy konkursu wskazują, że byli oddzieleni od innych narodowości i egzaminowani przez inną komisję niż pozostali kandydaci. W efekcie tylko 60 osób zdało egzaminy, choć mogło 145. Tyle miejsc na tzw. liście rezerwowej było przewidzianych dla Polaków. Inne narodowości wypełniły prawie wszystkie przyznane im miejsca. Dlatego Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich, apeluje o sprawdzenie, czy EPSO równo traktuje obywateli pochodzących z nowo przyjętych krajów członkowskich UE. Listy wysłał m.in. do Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich i Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej.

Urząd już 8 maja interweniował w sprawie Polaków do Siima Kallasa, komisarza ds. administracyjnych. Z tego, co udało nam się ustalić, komisarz wysłał pismo do szefa UKIE. Stwierdza w nim, że tym razem mniej Polaków zdało egzamin, ponieważ mniej naszych rodaków do niego przystąpiło. W liście jednak nie opiera się na twardych danych z EPSO. Biuro nie podało bowiem, ilu Polaków przystąpiło do egzaminu, ilu zdało poszczególne jego części i jakie wyniki uzyskało.