W okresie szerzącej się pandemii COVID-19 wiele osób z dnia na dzień dowiaduje się, że zostały zakażone tą chorobą w miejscu świadczenia pracy (np. gdy w zakładzie pracy nagle zapada na nią większość załogi). Pojawiają się więc poglądy, że z uwagi na zewnętrzny charakter oraz nagłość tego zjawiska, mającego miejsce w środowisku pracy, jest to wypadek w pracy. Czy są one uprawnione?
W celu udzielenia odpowiedzi na powyższe pytanie należy odwołać się do stosownych regulacji prawnych i orzecznictwa Sądu Najwyższego oraz wyjaśnić kluczowe pojęcia związane z wypadkiem przy pracy, gdyż poza jednym, nie są one ustawowo definiowane. Pojęciami tymi są: „nagłość zdarzenia”, „przyczyna zewnętrzna”, „uraz lub śmierć” oraz „związek z pracą”.
Na wstępie należy zaznaczyć, że zgodnie z art. 3 ust. 1 ustawy z 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1205, dalej: ustawa wypadkowa) w celu uznania zdarzenia za wypadek przy pracy muszą zostać spełnione łącznie i nierozerwalnie cztery przesłanki. Tak więc zdarzenie musi:
1) mieć charakter nagły,
Reklama
2) zostać wywołane przyczyną zewnętrzną,
3) skutkować nastąpieniem urazu lub śmierci,

Reklama
4) nastąpić w związku z pracą.
Brak jednej z tych przesłanek skutkuje niemożnością uznania danego zdarzenia za taki wypadek przy pracy.

Nagłość

Pojęcie nagłości zdarzenia, powodującej uznanie go za wypadek przy pracy, charakteryzuje się elementem zaskoczenia pracownika czymś, co jest od niego niezależne, a tym samym dla niego nieprzewidywalne, nieoczekiwane, raptowne. Należy podkreślić, że omawiana cecha musi dotyczyć samego zdarzenia, a nie skutku, którego konsekwencją jest uraz lub śmierć. Ponadto nagłość zdarzenia, jako cecha wypadku, co jest szczególnie istotne, nie może być utożsamiana z nagłością zadziałania przyczyny wypadku. Oczywiście zdarzenie może być nagłe ze względu na przyczynę, np. uderzenie pracownika skałą w wyniku oberwania się jej od stropu w kopalni. Może to być jednak także powolne działanie czynnika zewnętrznego, który w konsekwencji powoduje uraz poprzez oddziaływanie czynników szkodliwych, np. uwalnianie się toksycznych oparów. W tym względzie istotny jest jednak czas oddziaływania czynnika zewnętrznego powodującego śmierć lub uraz. Określenie czasu, w którym dochodzi do ujawnienia się i zadziałania czynnika zewnętrznego, aby nie straciło ono cechy wypadku przy pracy, wymaga jednak wyznaczenia jego momentu początkowego i końcowego. W tym względzie już Trybunał Ubezpieczeń Społecznych w 1958 r. określił ten okres jako nieprzekraczający dniówki roboczej (wyrok TUS z 19 września 1958 r., sygn. TR III 149/58). Orzecznictwo Sądu Najwyższego także przyjmuje, że „zdarzenie będące istotnym zewnętrznym czynnikiem wywołującym negatywną reakcję organizmu i stanowiące przyczynę wypadku przy pracy, przebiega w czasie nie dłuższym niż trwanie dnia pracy” (wyrok z 30 czerwca 1999 r., sygn. II UKN 24/99). Istotne jest zatem, by czynnik zewnętrzny wyzwolił się i zadziałał na pracownika w ciągu tylko jednego dnia pracy, przez który przyjmuje się osiem godzin. Natomiast czas oddziaływania czynnika zewnętrznego, który trwał dłużej niż jeden dzień, nie liczy się, co podkreślono w wyroku SN z 18 marca 1999 r., sygn. II UKN 523/98. Uznano w nim, że „nie jest wypadkiem przy pracy zdarzenie, którego następstwa chorobowe występują po okresie znacznie przekraczającym jedną dniówkę roboczą”.

Przyczyna zewnętrzna

Ogólnie ujmując, przyczyna ta nie może pochodzić bezpośrednio i pośrednio z organizmu pracownika dotkniętego zdarzeniem wypadkowym. Ponadto przyczyna ta powinna być jednocześnie źródłem urazu lub śmierci pracownika. Ustawa wypadkowa nie wymaga jednak, aby źródłem urazu lub śmierci była tylko i wyłącznie jedna przyczyna. Czyli w grę mogą wchodzić tzw. przyczyny złożone – tj. gdy czynnik zewnętrzny pokrywa się z czynnikami już istniejącymi w organizmie pracownika. W takim przypadku decydujące znaczenie będzie mieć opinia biegłego lekarza, który powinien stwierdzić, który z tych czynników doprowadził do powstania urazu lub śmierci. Może bowiem okazać się, że decydujące znaczenie miał tu jednak bodziec tkwiący już w organizmie poszkodowanego pracownika.
Zatem przyczyną zewnętrzną wypadku może być każdy czynnik zewnętrzny, który w istniejących warunkach jest zdolny wywołać szkodliwe skutki, w tym także pogorszyć stan zdrowia pracownika dotkniętego już schorzeniem samoistnym.

Uraz

Jest to jedyna przesłanka definiowana ustawą wypadkową. Zgodnie z art. 2 pkt 13 jest to „uszkodzenie tkanek ciała lub narządów człowieka wskutek działania czynnika zewnętrznego”. Urazem będzie zatem oddziaływanie na ustrój człowieka dowolnego czynnika, tak mechanicznego, termicznego czy elektrycznego, skutkiem którego będzie powstanie uszkodzeń w obrębie komórek, tkanek i narządów. Nie należy jednak mylić urazu z obrażeniami, które są jego skutkiem. Urazowi się przeciwdziała, a skutki urazu leczy. Jak wskazał SN w wyroku z 9 czerwca 2009 r., sygn. II PK 318/08, „Stwierdzenie w konkretnej sprawie, czy u pracownika wystąpił uraz w rozumieniu art. 2 pkt 13 ustawy wypadkowej, poprzedzone musi być zatem szczegółowym ustaleniami faktycznymi. Ich dokonanie, jako wymagającej specjalistycznej wiedzy medycznej, musi zostać dokonane przez biegłych lekarzy”.

Śmierć

Z kolei ta przesłanka powinna być rozumiana jako śmierć biologiczna. Stąd nie każda postać śmierci jest tym stanem w myśl ustawy wypadkowej. Polega ona na nieodwracalnym ustaniu funkcji pnia mózgu. Tak rozumianą śmiercią nie będzie zatem np. śmierć kliniczna. Aktualny stan wiedzy medycznej pozwala bowiem na odwrócenie jej skutków i w konsekwencji przywrócenie czynności życiowych człowieka (przywrócenie do stanu, w którym możliwe jest jego samodzielne oddychanie i krążenie krwi). Niewątpliwie jednak stan taki powinien być kwalifikowany jako druga przesłanka zaistnienia wypadku przy pracy (tj. jako uraz doznany przez pracownika).

Związek z pracą

Zdarzenie związane z pracą to takie, które wystąpiło:
1) podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika zwykłych czynności lub poleceń przełożonych;
2) podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika czynności na rzecz pracodawcy, nawet bez polecenia;
3) w czasie pozostawania pracownika w dyspozycji pracodawcy w drodze między siedzibą pracodawcy a miejscem wykonywania obowiązku wynikającego ze stosunku pracy.

W świetle orzecznictwa SN

Powyższe przesłanki powodują, że problematyka zarażenia się pracownika w środowisku pracy COVID-19 i uznania tego zdarzenia za wypadek przy pracy może budzić poważne wątpliwości w orzecznictwie sądowym. Przy czym może nie budzić wątpliwości, że do zarażenia pracownika w środowisku pracy doszło w sposób nagły, tj. nastąpiło w trakcie trwania jednego dnia i w wyniku oddziaływania czynnika zewnętrznego, jakim są zakażeni pracownicy. Jeśli jednak nie wywołało ono żadnego urazu, to nie będzie można uznać go za wypadek przy pracy. Brak urazu dyskwalifikuje bowiem to zdarzenie jako z kategorii wypadku przy pracy.
Problem powstaje jednak, jeśli zarażenie pracownika COVID-19 spowoduje u niego uraz lub w konsekwencji śmierć. Takie sytuacje miały już miejsce i będą występowały. Mass media codziennie donoszą o przypadkach szybkiego i nieodwracalnego uszkodzenia organów wewnętrznych wielu osób. COVID-19 ma charakter szczególny i nieznany dotychczas, co powoduje, że wymaga on innego, specjalnego podejścia do niego – nie tylko medycznego, lecz i prawnego. Życie weryfikuje bowiem ustalone dotychczas formuły i taka weryfikacja powinna mieć miejsce wobec COVID-19. Choroba ta atakuje przede wszystkim płuca, wywołując zapalenie tego organu. Jak wskazują eksperci, już w przeciągu pierwszych pięciu dni od zakażenia u dotkniętych nim osób dochodzi do wysięku w pęcherzykach płucnych. Następnie dochodzi do reakcji w płucach polegającej na zwiększeniu objętości komórek, które wyściełają pęcherzyki płucne i pogrubieniu ich ścian, następuje też poszerzenie naczyń krwionośnych. Pojawienie się płynu w pęcherzykach płucnych powoduje wyłączenie tych obszarów z oddychania. W trakcie zapalenia płuc wywołanego COVID-19 w płucach pojawia się włóknik, co może skutkować zmianami włóknistymi. A włóknienie płuc prowadzi do uszkodzenia pęcherzyków płucnych. W tej sytuacji następuje uszkodzenie tkanek – czyli występuje uraz.
Niemniej jednak uznanie, że COVID-19 powoduje uraz, będzie w praktyce niezmiernie trudne z uwagi na stanowisko SN odwołujące się do cech „nagłości” i „urazu”. Jak wspomniano, uznaje ono, że ta ostatnia cecha musi dotyczyć samego zdarzenia, a nie skutku, którego konsekwencją jest uraz. Orzecznictwo SN przyjmuje mianowicie, że w celu uznania za wypadek przy pracy uszkodzenie ciała – doznane przy wykonywaniu zwykłych czynności należących do obowiązków pracownika – musi stanowić nieoczekiwane i krótkotrwałe zakłócenie układu fizycznego i być zdarzeniem nagłym (wyroki SN: z 21 maja 1997 r., sygn. II UKN 130/97, z 30 czerwca 1999 r. (ww.), z 16 lutego 2000 r., sygn. II UKN 425/99, z 23 sierpnia 2000 r., sygn. II UKN 671/99). Niemniej w celu uznania zdarzenia za wypadek przy pracy nie jest wymagane stwierdzenie nagłości w sensie jednoczesnego wystąpienia przyczyny i skutku. W istocie rzeczy nie jest ważne, czy skutki wypadku ujawniają się już bezpośrednio w chwili wypadku i to w sposób gwałtowny. Z doświadczenia życiowego wynika jednak, że z reguły wypadek pozostający w związku z pracą powoduje uraz natychmiastowy. Z tego też względu, jeżeli uraz lub śmierć pracownika zarażonego w środowisku pracy nastąpi w pewnej odległości czasowej, staje się konieczne wykazanie związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy zdarzeniem a konkretnym urazem lub śmiercią.
Jednak trudność udowodnienia związku przyczynowego może być spowodowana tym, że powstały z upływem pewnego czasu uraz lub śmierć pracownika może nie być skutkiem samej choroby, lecz pewnych następstw, pewnego procesu biologicznego. Wymagałoby to więc wnikliwej opinii biegłych lekarzy. Niemniej należałoby zwrócić uwagę, że ustawa wypadkowa w istocie rzeczy nie określa ram czasowych wystąpienia skutku, które limitowałyby przyjęcie, że zaistniał wypadek przy pracy. Jedynie w przypadku śmierci, art. 3 ust. 4 ogranicza sześciomiesięczne powiązanie czasu zgonu z uznaniem wypadku za śmiertelny. W literaturze z zakresu ubezpieczeń społecznych jako przykład powiązania przyczynowego między odległymi w czasie wypadkiem i jego skutkiem przywołuje się stary wyrok TUS z 7 kwietnia 1948 r. (sygn. R 153/47), w którym uznano, że wypadkiem przy pracy jest śmierć pracownika z powodu utonięcia w rzece po ucieczce ze szpitala w trakcie leczenia skutków oparzenia.
Wydaje się zatem, że orzecznictwo sądowe winno w sposób wnikliwy rozważyć pewne przypadki pod kątem ewentualnego uznania choroby COVID-19 za wypadek przy pracy. Zdaje się jednak, że mogłoby to dotyczyć jedynie – co wymaga szczególnego podkreślenia – absolutnie wyjątkowych, incydentalnych i szczególnych przypadków, np. gdy początek uszkodzenia narządów miał miejsce już w kilka dni po zakażeniu lub gdy śmierć następuje po zakażeniu w bardzo krótkim czasie. W świetle bowiem orzecznictwa SN na ocenę zdarzenia jako wypadku przy pracy nie wpływa to, że jego skutek następuje po dniu pracy, a nawet z upływem pewnego czasu (wyroki SN: z 16 kwietnia 1999 r., sygn. II UKN 573/98; z 4 października 2006 r., sygn. II UK 40/06; oraz ww.: z 21 maja 1997 r. i 23 sierpnia 2000 r.). Przy interpretacji przepisów ustawy wypadkowej sądownictwo powinno zastosować „postawę wykrywczą”. Oznacza to, że dla stwierdzenia czy też dla przyjęcia innej interpretacji nie zachodzą ważne racje natury nie tylko prawnej, lecz także społecznej czy ogólno moralnej, niezbędna jest weryfikacja wyników wykładni językowej pod kątem rezultatów osiągniętych przy zastosowaniu innych metod (t.j. wykładni historycznej, systemowej, funkcjonalnej). ©℗
WAŻNE Uznanie, że COVID-19 powoduje uraz, będzie w praktyce niezmiernie trudne z uwagi na stanowisko SN, który przy tego typu sprawach odwołuje się do cech „nagłości” i „urazu”.