Kobiety, które urodziły dziecko w okresie obniżonego etatu i pensji (na podstawie ustawy antykryzysowej), otrzymają zasiłki liczone od pełnego, a nie obciętego wynagrodzenia. Do ich kieszeni trafi więcej pieniędzy.
– Przygotowaliśmy regulację, dzięki której w przypadku osób pobierających świadczenia z ubezpieczenia chorobowego, w tym kobiet w ciąży, podstawa wymiaru świadczenia z ubezpieczenia chorobowego nie będzie uwzględniała zmiany wymiaru czasu pracy – zapowiedziała Marlena Maląg, minister rodziny, pracy i polityki społecznej (w informacji dla PAP).
Podkreśliła, że zmiana będzie dotyczyć świadczeń już wypłaconych na podstawie obowiązujących zapisów ustawy antykryzysowej.
Reklama
– Ponowne przeliczenie ich podstawy następować będzie na wniosek danej osoby – dodała szefowa resortu.
Możliwość obniżania wymiaru czasu pracy w okresie stanu epidemii przewiduje art. 15g specustawy antycovidowej (Dz.U. nr 374 ze zm.). Firma zawiera porozumienie w tej sprawie ze związkami zawodowymi lub przedstawicielami pracowników i na tej podstawie zmniejsza wymiar czasu pracy i wynagrodzenie maksymalnie o 20 proc. Załóżmy, że w danej firmie takie obniżenie (o 20 proc.) ma obowiązywać wszystkich zatrudnionych przez okres trzech miesięcy i jedna z pracownic w tym czasie urodzi dziecko. W takim przypadku podstawą wymiaru zasiłku macierzyńskiego będzie wynagrodzenie ustalone dla nowego, obniżonego wymiaru czasu pracy (także w przypadku matek, które przed urodzeniem przebywały na zwolnieniu lekarskim). Taka podstawa obowiązuje przez cały okres nieprzerwanego pobierania świadczenia, nawet jeżeli w tym czasie nastąpi ponowna zmiana wymiaru czasu pracy, na pełny etat. Oznacza to, że przez cały rok urlopów na dziecko matka będzie otrzymywać mniej pieniędzy, nawet jeśli w tym czasie pozostali pracownicy wrócą już do pełnego wymiaru czasu pracy i wynagrodzenia. Obecnie obowiązujące regulacje są więc wyjątkowo niekorzystne dla rodziców.
Trudno więc dziwić się, że opiekunowie protestują. Matki, które poczuły się niesprawiedliwe potraktowane, założyły grupę na jednym z portali społecznościowych i domagają się zmian. Modyfikacje zapowiedziane przez minister Maląg zrealizują te postulaty. ©℗