Do końca tygodnia ZUS wypłaci postojowe łącznie około 500 tys. osób. Kolejna transza przelewów ma zostać wysłana w piątek i trafią na konta około 200 tys. tych, którzy ucierpieli z powodu epidemii. Do tej pory zakład wypłacił im ok. 600 mln zł.

Rząd liczy, że pomocy będzie potrzebować coraz mniej osób, bo od przyszłego tygodnia kolejny etap odmrażania gospodarki. Obejmie m.in. restauracje i branżę beauty. W kolejnych tygodniach częściowo otwierane mają być szkoły – m.in. zostanie uruchomiona opieka dla najmłodszych oraz konsultacje z nauczycielami dla starszych dzieci. W związku z pojawianiem się ogniska zachorowań na Śląsku nie jest wykluczone selektywne odmrażanie: regionami, w zależności od natężenia choroby na danym obszarze. Jak się dowiedział DGP, trwają narady, jaki wskaźnik mógłby być brany pod uwagę jako kryterium zamrażania lub odmrażania danego powiatu.

Kolejna transza przelewów ma zostać wysłana w piątek. Mają one trafić do około 200 tys. osób. Do tej pory pomoc otrzymało ok. 300 tys. osób na kwotę ok. 600 mln zł.

– Planujemy, że do końca bieżącego tygodnia łączna liczba osób, które otrzymają od nas pomoc z tytułu świadczenia postojowego, wyniesie 500 tys. To oznacza, że rozpatrzona będzie większość wniosków o to świadczenie, jakie do nas złożono. Robimy wszystko, aby pomoc z tarczy antykryzysowej mogła trafić do osób uprawnionych jak najszybciej – mówi prezes ZUS Gertruda Uścińska. Postojowe, które wypłaca ZUS, dotyczy osób samozatrudnionych lub na umowach cywilnoprawnych. Wypłacane jest w dwóch wariantach: 2080 albo 1 300 zł. O to drugie mogą ubiegać się osoby rozliczające się kartą podatkową. Z kolei wyższa kwota może być przyznana samozatrudnionym oraz osobom na umowach cywilnoprawnych.

Do tej pory do zakładu trafiło 727 tys. wniosków o postojowe od samozatrudnionych, oraz 144 tys. od zleceniobiorców. Jak wynika ze statystyk ZUS, do tej pory ogółem trafiło do niego ponad 2,5 mln wniosków w ramach pomocy z tarczy. Najwięcej, bo 1,6 mln to wnioski o zwolnienie ze składek.

– Gdyby porównać to do całej zbiorowości jednoosobowych działalności gospodarczych i samozatrudnionych na umowach innych niż o pracę, ale podlegających ubezpieczeniu, to wypłata postojowego w takiej skali objęłaby około jednej piątej całości. To dużo, tym bardziej, że przecież nie każdy samozatrudniony wypełnia kryteria, by otrzymać świadczenie – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. Zwraca uwagę, że pomoc w takiej skali pomoże osłabić uderzenie kryzysu w tych, którzy stracili źródło dochodu, albo zostało ono ograniczone. A to oznacza, że popyt konsumpcyjny z ich strony nie spadnie aż tak bardzo, jak mógłby, gdyby w ogóle zostali oni bez pieniędzy. Poza tym, uważa ekspert, postojowe to wymierna pomoc dla tych, którzy na rynku pracy byli najsłabiej chronieni. Ale z ochroną miejsc pracy raczej nie należy tego wiązać, bardziej to sposób na to, by ci ludzie nie porzucili działalności zupełnie i mogli wrócić do aktywności, gdy kryzys się skończy. – Dlatego to świadczenie, które wypłaca ZUS, jest dwa razy wyższe od zasiłku dla bezrobotnych. Ma ono stabilizować sytuację finansową samozatrudnionych, a pomoc w podtrzymaniu ich konsumpcji będzie też miała znaczenie dla odmrażającej się gospodarki – mówi Łukasz Kozłowski.

Wypłata postojowego to kolejne obciążenie kasy Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. FUS musi jeszcze wziąć na siebie koszty trzymiesięcznych umorzeń składek a ubezpieczenie społeczne, do czego mają prawo mikrofimy zatrudniające do dziewięciu pracowników i przedsiębiorstwa małe (do 49 pracowników) – choć te drugie mogą wnioskować o umorzenie jedynie połowy należności. – Ciężar finansowy, jaki bierze na siebie FUS, jest ogromny. Co więcej, z dużym prawdopodobieństwem można zakładać, że kryzys zmniejszy fundusz płac w gospodarce, co też negatywnie przełoży się na wpływy FUS ze składek – mówi Łukasz Kozłowski. ©℗