statystyki

Adres zamieszkania a umowa o pracę, czyli jak rozmawiać o RODO

autor: Prof. Arkadiusz Sobczyk29.07.2019, 20:00
Sprawa jest banalna i nie byłaby warta uwagi, gdyby nie to, że ukazuje jak w soczewce problemy polskiej dyskusji o RODO.

Sprawa jest banalna i nie byłaby warta uwagi, gdyby nie to, że ukazuje jak w soczewce problemy polskiej dyskusji o RODO.źródło: ShutterStock

Na łamach Dziennika Gazeta Prawna opublikowano ostatnio szereg wypowiedzi dotyczących prawa pracodawcy do pozyskiwania adresu zamieszkania przyszłego pracownika na potrzeby podpisania umowy. Sprawa jest banalna i nie byłaby warta uwagi, gdyby nie to, że ukazuje jak w soczewce problemy polskiej dyskusji o RODO.

Przypomnijmy więc, że Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wydało rzekomo komunikat (trudno go znaleźć), z którego wynika, że osoba, co do której podjęto pozytywną decyzję o zatrudnieniu i co do której podjęto niezbędne czynności celem zawarcia umowy o pracę, w istocie już nie jest kandydatem i na potrzeby „żądania” danych osobowych można ją już tratować jako pracownika. Jak donosi Gazeta, powyższe stanowisko spotkało się z przychylnością komentatorów, i zamieszcza stosowne wypowiedzi.

Z ogromnym szacunkiem dla prawników Ministerstwa, których niezwykle szanuję z czasów mojej pracy w Komisji Kodyfikacyjnej, muszę się do powyższego stanowiska odnieść krytycznie, zaczynając od drobnej i nieistotnej uwagi, jaką jest użycie przez resort słowa „kandydat”. Jakkolwiek czytelnik zapewne wie, o kogo chodzi, to jednak ministerstwu nie przystoi używać języka prawniczego, czyli potocznego wśród prawników, skoro tekst ustawy używa języka prawnego. A kodeks pracy nie zna słowa „kandydat”.


Pozostało jeszcze 90% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (5)

  • j.(2019-07-29 21:13) Zgłoś naruszenie 51

    Jednym z większych zwiastunów tego, że stajemy się jakimś wielkim domem wariatów jest robienie wielkiej tajemnicy z naszych adresów. Przecież gdyby ktoś chciał się dowiedzieć, gdzie mieszkamy, tym bardziej jeśli by to był jakiś złoczyńca chcący nam zrobić krzywdę, to dowiedziałby się tego w dziecinnie łatwy sposób i to także w sytuacji, kiedy nasz pracodawca, nasz bank, nasza przychodnia i wszyscy inni, którzy "przetwarzają" nasze dane osobowe stosowaliby najsurowsze nawet reguły bezpieczeństwa danych wynikające z RODO! To troche tak, jakby budować jakieś pancerne drzwi do lasy z 10 szyfrowanymi zamkami, podczas gdy do tego lasu przecież można wejść po prostu te drzwi omijając. Po co się w tym świecie, który coraz bardziej przypomina wspomniany dom wariatów, robi takie rzeczy?... Ano.... producenci takich "drzwi do lasu" też chcą zarobić, no nie?... Trochę inaczej rzecz się ma, jeśli chodzi np. o nasz PESEL, albo nr dowodu, ale tu z kolei wydaje mi się, że większy nacisk powinien być położony na uniemożliwienie nielegalnego wykorzystania takich danych. Np. czy to jest O.K., że można wziąć kredyt przez internet? Moim zdaniem nie! Jeśli chcesz dostać kredyt, musisz osobiście przyjść do banku, pokazać dowód osobisty, pokazać jeszcze jakiś inny dokument świadczący o tożsamości, pokazać... samego siebie, coś własnoręcznie podpisać itp. Wtedy nawet nielegalne posiadanie naszych danych ( nie wiem, dlaczego to się nazywa "przetwarzanie") nie stwarzałoby tak łatwo okazji, żeby nam zrobić krzywdę, bo posiadacz tych danym niewiele mógłby zrobić. No, ale teraz RODO, RODO i RODO i... coraz większe absurdy z tym związane!

    Odpowiedz
  • PG(2019-07-31 10:17) Zgłoś naruszenie 20

    Generalnie zgadzam się ze stwierdzeniem, że dodanie przepisów o ochronie danych osobowych w KP to katastrofa. Reszta wywodu pana profesora mnie nie przekonuje. Takie pokręcenie z pomieszaniem. co to np znaczy: "Jak długo człowiek decyduje lub choćby współdecyduje o celu, w jakim dane będą wykorzystane, tak długo nie mamy do czynienia z RODO"

    Odpowiedz
  • RODO Srodo(2019-07-30 21:06) Zgłoś naruszenie 10

    A co Tą Umowę o Pracę to rozwiesza się na co drugim rogu Miasta... Czy dostaje 1 Egz. Pracownik a Drugi idzie do Akt. Robią z RODO Obwoźny Cyrk. W RODO chodzi o to by dane po prostu chronić, a nie robić z Danych Świętego Grala Potem takie kwiatki, że Dowód Kolekcjonerki można dostać na Kowalskiego Kredyt. Bo nie ma mozliwości sprawdzenia prawdziwości danych.

    Odpowiedz
  • To Poważny Problem !!!!!(2019-07-30 21:10) Zgłoś naruszenie 00

    Kandydat zezwolił na przetwarzanie KANDYDATURY......Ale jak stał się WYBRANYM do Pracy - wówczas nie można absolutnie Go o tym informować pismem....Albowiem On upoważnił tylko do czynności KANDYDATA , a nie do czynności WYBRANEGO. I Wszyscy w Firmie idą za Kraty. Koniec.Kropka

    Odpowiedz
  • Zmartwiony(2019-08-06 12:47) Zgłoś naruszenie 00

    Znam ten ból! Ostatnio nawet ogłoszenie o pracę mi usunęli na jednym z portali społecznościowych, bo podobno nie spełniało przepisów RODO. Teraz planuję przeprowadzić audyt z zakresu danych osobowych, właściwie nie sam, a z pomocą firmy SEKA S.A. Z tego, co wiem, to ma on ukazać co mam do poprawienia i jakie działania są zgodne z RODO, a jakie nie. Zobaczymy.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane