Trybunał Konstytucyjny zbada dziś zgodność z ustawą zasadniczą przepisów znoszących od przyszłego roku limit 30-krotności podstawy wymiaru składek na ZUS (obecnie wynoszący 133 290 zł). Wnioskował o to prezydent, wskazując na uchybienia w czasie konsultacji nad projektem.
Chodzi o ustawę z 15 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw (sygn. akt Kp 1/18). Na mocy jej przepisów osoby dobrze zarabiające miałyby płacić składki od każdej zarobionej złotówki.
W ocenie głowy państwa sposób prac nad nowelizacją naruszył konstytucyjną zasadę zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa. Dokument został bowiem skierowany do Sejmu do dalszych prac bez opinii reprezentatywnych organizacji pracodawców oraz związków zawodowych. Co więcej, z informacji Rządowego Centrum Legislacji nie wynika, do jakich podmiotów skierowano ustawę w celu wyrażenia stanowiska, tempo prac wskazuje, że było to jedynie formalnym gestem, który nie dawał realnej możliwości przedstawienia opinii.
Reklama
A te były negatywne. Związki zawodowe ostrzegały rząd, że zniesienie 30-krotności w przyszłości spowoduje powstanie „kominów emerytalnych”. Najlepiej zarabiający będą bowiem oczekiwać, że w zamian za wysokie składki na starość dostaną wysokie świadczenia. Podobnie uważali pracodawcy.
– Zniesienie limitu składek spowoduje wzrost wpływów do systemu ubezpieczeń społecznych, na krótką metę poprawiając sytuację sektora finansów publicznych. Jednak w przeciwieństwie do podatków, za płacone składki obywatelom należą się konkretne świadczenia zwrotne ze strony państwa. W efekcie następuje akumulacja dodatkowych zobowiązań państwa, z których będzie musiało się w przyszłości wywiązać – podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, ekspert Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej.
Pracodawcy PR podkreślają, że zaskarżona ustawa jest szkodliwa dla polskiej gospodarki i jej najcenniejszych pracowników. Nie tylko bowiem ogranicza konkurencyjność przedsiębiorstw, ale także zwiększa motywację do emigracji i poszukiwania alternatywnych wobec umowy o pracę sposobów zarabiania. A wobec nadchodzącego spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego podnoszenie obowiązkowych danin na rzecz państwa jest dokładną odwrotnością tego, co należałoby robić.