Niedawno objął pan funkcję szefa największej centrali związkowej w Polsce. Co będzie priorytetem pana kadencji?

Chciałbym, aby związek nie był łączony z polityką, a ze sprawami społecznymi i troską o ludzi. Chcę, żeby profesjonalnie wypełniał cel, dla którego został powołany, czyli chronił pracowników i skutecznie działał na rzecz poprawy warunków zatrudnienia oraz ich bezpieczeństwa ekonomicznego. Aby spełniać to zadanie na nowo, trzeba zbudować zasady dialogu społecznego z pracodawcami i rządem. Nie może być tak, że strona rządowa ignoruje związki zawodowe i porozumienia zawarte w Komisji Trójstronnej. Najjaskrawszym przykładem takiego działania było odrzucenie przez Radę Ministrów podwyższenia progów dochodowych w pomocy społecznej, mimo że podczas prac w Komisji Trójstronnej zgodził się na to rząd, a także sposób ustalania płacy minimalnej w 2011 r. W obu przypadkach sprawdzimy, czy rząd nie złamał prawa i czy jego decyzje są legalne. Nie wykluczam złożenia wniosków do Trybunału Konstytucyjnego w tych sprawach.

Wicepremier Pawlak zaproponował, aby wysokość płacy minimalnej była uzależniona od wzrostu PKB. Czy Solidarność poprze taki projekt?

Na razie była to tylko słowna, nieusystematyzowana propozycja premiera Pawlaka. Solidarność już od dwóch lat wnosi o ustalenie parametrycznego systemu wzrostu płacy minimalnej. Przedstawimy własny projekt zmian w ustawie o płacy minimalnej. Chcemy, aby jej wysokość była uzależniona od wskaźników rynkowych, np. PKB, a nie od decyzji polityków. Przesadne jest też twierdzenie, że z powodu podwyżki płacy minimalnej znacznie wzrastają wydatki na świadczenia powiązane z jej wysokością, tzw. podwiązki. Teraz rząd wykorzystuje ten fakt do tego, aby nie podwyższać minimalnego wynagrodzenia ze względu na zbyt duże uboczne koszty. A w rezultacie tracą na tym osoby, które zarabiają najniższe stawki, czyli najubożsi pracownicy. Nowe przepisy będą też wskazywały, w jaki sposób płaca minimalna ma osiągnąć przynajmniej połowę przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej.

Do takich zmian trzeba będzie przekonać rząd.

Od tego jest przecież Komisja Trójstronna. Chcemy rozmawiać. A demokratyczny rząd nie może takiej dyskusji nie prowadzić. Jeśli nadal będzie traktował dialog społeczny jak zło konieczne, podejmiemy inne kroki. Możemy składać skargi do Międzynarodowej Organizacji Pracy, do przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, który zawsze dbał o dobro ludzi pracy. Ponadto posiadamy prawo inicjatywy obywatelskiej, co może być skutecznym sposobem na realizację naszych propozycji, bo jesteśmy dobrze zorganizowani. Protesty będą ostatecznością. Liczymy na zdrowy rozsądek naszych partnerów.