Sejm ma dziś przyjąć sprawozdanie z działalności Państwowej Inspekcji Pracy w ubiegłym roku. Co udało się w tym czasie osiągnąć?

Przekonaliśmy pracodawców do tego, że opłaca się przestrzegać prawa pracy. Przykładem może być budownictwo, w którym tradycyjnie od lat dochodziło do wielu wypadków przy pracy. Dane z trzech kwartałów tego roku wskazują, że po raz pierwszy od 2006 r. wyraźnie spada liczba takich zdarzeń. Na poprawę tej sytuacji wpłynęła wspólna kampania prewencyjna PIP i ZUS „Szanuj życie” oraz zawarcie przez największe firmy budowlane porozumienia w sprawie bezpieczeństwa pracy. We współpracy z inspekcją wdrażają one wspólny program, który ma ograniczyć liczbę wypadków.

Inspekcja powinna jednak współpracować przede wszystkim z pracownikami.

W ubiegłym roku przeszkoliliśmy ponad 11 tys. związkowców, blisko 8 tysięcy pracowników urzędów, służb bhp, studentów. Nasi specjaliści udzielili ponad 1,4 mln porad prawnych i technicznych. Taka współpraca odbywa się także za pośrednictwem facebooka. Wiele osób przesyła na nasze konto udokumentowane przykłady nagannego zachowania podczas prac na budowach.

Proponował pan, aby pracodawcy, którzy rażąco naruszają bhp na budowach, tracili uprawnienia budowlane. Czy udało się wprowadzić takie rozwiązanie?

Skierowałem już pierwszy wniosek do prezesa Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego o odebranie takich uprawnień pracodawcy. Przygotowujemy już kolejne wnioski w takich sprawach.

Na ostatnim posiedzeniu Rady Ochrony Pracy przedstawił pan plan działania inspekcji w przyszłym roku. Ile firm zostanie sprawdzonych?

Przeprowadzonych zostanie blisko 90 tys. kontroli. Tylko 13 proc. z nich będą stanowiły zadania koordynowane centralnie. Co najmniej 30 proc. kontroli zostanie przeprowadzonych na skutek skarg pracowników. Natomiast o tym, czego będzie dotyczyć około 1/4 kontroli, zdecydują okręgowe inspektoraty pracy. One najlepiej znają zagrożenia, jakie najczęściej występują w danym regionie.

Co najczęściej będzie sprawdzać inspekcja?

Będziemy kontynuować program kontroli i prewencji w branży budowlanej. Na pewno sprawdzane będą nadal inwestycje związane z Euro 2012. Inspektorzy zwrócą też szczególną uwagę na transport drogowy, w tym na nieprzestrzeganie przepisów o czasie pracy kierowców. Program roczny przewiduje też m.in. sprawdzenie, jak placówki służby zdrowia przestrzegają przepisów o czasie pracy oraz jak przestrzegane jest prawo pracy w firmach z branży energetycznej. Chcemy też przyjrzeć się warunkom pracy w wielkich korporacjach, bo charakteryzują się one szczególnymi zagrożeniami, w tym m.in. stresem.

W 2010 r. wyraźnie wzrosła liczba pracowników, którym firmy nie wypłaciły pensji. Jak PIP będzie z tym walczyć?

Na pewno nakładając wysokie mandaty i kierując wnioski do sądu o ukaranie pracodawcy, który już wcześniej nie wypłacał pensji. W takim przypadku firmom grozi grzywna do 30 tys. zł. Od początku tego roku inspektorzy pracy wyegzekwowali już na rzecz pracowników blisko 70 mln zł niewypłaconych im wynagrodzeń.