Dziedziczenie pieniędzy z konta czy subkonta ZUS to absurd. Z punktu widzenia ekonomii systemu emerytalnego pieniędzy w systemie repartycyjnym nie da się dziedziczyć, bo ich tam nie ma. Idą na bieżące wypłaty emerytur.

Dziedziczenie jest natomiast przewidziane w systemie kapitałowym. Jednak w otwartych funduszach emerytalnych gromadzi się gotówkę. Jeśli klient OFE umrze przed osiągnięciem wieku emerytalnego, zgromadzony tam kapitał otrzymają jego spadkobiercy. OFE wypłaciły już bliskim swoich klientów prawie 1 mld zł. I taki mechanizm jest logiczny, nawet biorąc pod uwagę zastrzeżenia wobec niego. Zgłasza je na przykład sam twórca reformy emerytalnej Marek Góra w książce „System emerytalny”, zauważając, że jeśli wypłaca się pieniądze w okresie akumulacji, to jest ich mniej na świadczenia.

Kluczowe jest tu słowo „kapitał”. W OFE go gromadzimy, a w ZUS go nie ma. System repartycyjny działa jak pompa ssąco-tłocząca. Otrzymuje od aktualnie pracujących osób pieniądze ze składek, zapisuje je na wirtualnych kontach pracowników i natychmiast wypłaca obecnym emerytom. Co więc tu dziedziczyć? To dlatego minister Michał Boni mówił, że „rząd szuka zapisów prawnych dotyczących dziedziczenia”. Jeśli znajdzie, będzie to zwykłe kuglarstwo.

Powstaje pytanie, dlaczego rząd chce zachować dziedziczenie pieniędzy, które zabiera z OFE? Odpowiedź nie jest skomplikowana. To właśnie możliwość dziedziczenia pieniędzy przekonała wiele osób w średnim wieku do zapisania się w 1999 roku do OFE. Ten właśnie element systemu jest najlepszym dowodem na to, że pieniądze w funduszach nie są wirtualne, ale realne. Jeśli mogę przyjść po śmierci bliskiej osoby i otrzymać kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, to oszczędzanie w II filarze nabiera mocy. Wiem też, że system działa i jest z dala od polityków. To umowa cywilnoprawna zawarta między klientem OFE a zarządzającym funduszem powszechnym towarzystwem emerytalnym gwarantuje wypłatę pieniędzy. Gdyby PTE nie chciało tego zrobić, mogę poskarżyć się do sądu. I sprawę wygram. Rząd chce uniknąć gniewu 15 mln Polaków oszczędzających w OFE i dlatego stara się „znaleźć zapisy prawne”.

Zamieszanie związane z demontażem systemu emerytalnego spowoduje nie tylko absurdy, szkody będą dotkliwsze. Polacy z jeszcze większą niechęcią i nieufnością będą podchodzić do jakichkolwiek reformatorskich planów. No bo skoro rząd likwiduje teraz reformę emerytalną, która była wprowadzana w atmosferze konsensusu i miała dać w przyszłości oddech naszym dzieciom i wnukom, to dlaczego mamy godzić się na jakiekolwiek inne konieczne zmiany. Deficyt zaufania i podział na „my” i „oni” będzie więc tylko narastał.