Przez ponad trzy miesiące rząd i partnerzy społeczni w komisji trójstronnej negocjowali wysokość płacy minimalnej. Gdy związki zawodowe i pracodawcy dogadali się w tej sprawie, rząd i tak arbitralnie przyjął kwotę, którą zaproponował jeszcze w czerwcu. I przy okazji złamał ustawowy termin jej przyjęcia. Płaca minimalna drażni i pracodawców, i pracowników. Tych pierwszych dlatego, że ktoś w Warszawie raz na rok z góry narzuca im obowiązek jej płacenia. Bez względu na średnie wynagrodzenia, bezrobocie i zamożność danych regionów i kondycję firm. Pracowników z kolei irytuje jej wysokość. Związki zawodowe podkreślają: jeśli według pracodawców około 1 tys. zł do ręki na miesiąc ma wystarczyć ich podwładnym, niech któryś z nich przeżyje za tyle cały miesiąc. I trudno się nie zgodzić i z jedną, i z drugą stroną.

Irytacja sięga jednak zenitu, jeśli na dodatek wysokość płacy minimalnej arbitralnie narzuca partnerom rząd, ignorując fakt, że związki i pracodawcy dogadali się w sprawie podwyżki. Na dodatek podejmuje taką decyzję wbrew propozycjom minister pracy (popiera bowiem stanowisko ministra finansów), po ustawowym terminie i dodatkowym okresie czasu, jaki na wydanie decyzji przyznała im sama komisja trójstronna. To nie jest już tylko ignorowanie zasad dialogu społecznego, to jawne lekceważenie związków zawodowych, pracodawców i ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę.

Czy rząd zatem stracił rozum? Nie. Postępuje wobec związków i pracodawców tak, jak oni mu na to pozwalają. Jeśli nie uważa ich za równorzędnych partnerów, komisja trójstronna staje się tylko listkiem figowym dla partii, która szczyci się tytułem obywatelskiej. Dlatego sposób, w jaki zareagują partnerzy społeczni na ostatnie wydarzenia, będzie testem ich siły. Mogą dać rządowi nauczkę i np. zaskarżyć ich decyzję do Trybunału Konstytucyjnego jako wydaną niezgodnie z przepisami. Mogą zawiesić prace w komisji trójstronnej i zlekceważyć rząd, gdy np. będzie się starał o wynegocjowanie kolejnego pakietu antykryzysowego. Przecież nie takie rządy przegrywały w Polsce z niezależnymi związkami zawodowymi.

Jeśli partnerzy społeczni nie pokażą swojej siły, mogą to za nich zrobić ich członkowie. Wystarczy, że jeden sprytny pracodawca w przyszłym roku stwierdzi: decyzję w sprawie płacy minimalnej podjęto w sposób wadliwy, więc nie muszę jej płacić. I nie obchodzą mnie komisja trójstronna, związki zawodowe, zrzeszenia pracodawców, rząd i cały ten dialog społeczny.