Propozycje przedstawiane przez centralę związkową zakładają, że niedziela byłaby dniem wolnym od pracy w handlu. Przewidują jednak także liczne wyjątki. Czynne w tym dniu będą mogły być m.in. stacje benzynowe, piekarnie, sklepy usytuowane na dworcach kolejowych i lotniskach oraz kioski z prasą. Handlować będą mogły również małe osiedlowe sklepy, ale tylko pod warunkiem, że sprzedaż będą prowadzić osobiście ich właściciele. Projekt zakłada także ustanowienie niedziel handlowych w ciągu roku. Sklepy mają być czynne m.in. w niedziele poprzedzające Boże Narodzenie oraz Wielkanoc, a także w okresach, w których organizowane są wyprzedaże.

Polecany produkt: Czas pracy >>>

Zdaniem projektodawców zmiany te z jednej strony mają poprawić sytuację pracowników, którzy będą mogli spędzać ostatni dzień tygodnia z rodzinami, a z drugiej – małych placówek, którym na co dzień trudno konkurować z dużymi sieciami handlowymi.

– Podpisy pod projektem będą zbierane aż do momentu podpisania ustawy przez prezydenta. Chcemy pokazać rządzącym, że taką zmianę popiera nie garstka osób, lecz miliony obywateli – podkreślił Piotr Duda.

Związkowa inicjatywa stawia obecny rząd w dość kłopotliwym położeniu. Do tej pory PiS starał się nie przedstawiać jednoznacznego stanowiska w sprawie wprowadzenia zakazu (najczęściej wskazywano, że takie zmiany nie są planowane). Po złożeniu projektu do Sejmu nie będzie to już możliwe. Dodatkowo trzeba pamiętać, że wprowadzeniu zakazu zdecydowanie przeciwstawiają się organizacje pracodawców, które podkreślają, że tak znaczące ograniczenie handlu wymusi redukcje etatów w całym sektorze i pogorszy sytuację finansową nie tylko placówek handlowych, ale także wielu innych branż, które z nią współpracują (np. ochroniarskiej).