Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej, pod koniec ubiegłego roku zapowiadał rozmowy z resortem zdrowia w sprawie przesunięcia terminu, w którym przyszła matka musi trafić pod opiekę lekarza lub położnej, aby potem gmina wypłaciła becikowe. Te zapowiedzi nie przerodziły się jednak w konkretne działania obu resortów. W efekcie matki, którym gminy odmówiły świadczenia z powodu braku zaświadczenia potwierdzającego opiekę od 10. tygodnia ciąży, odwołują się od ich decyzji. Ostatnie wyroki sądów potwierdzają, że warto to robić, bo przyznają rację pokrzywdzonym rodzicom.

Większe wymagania

Powrót do bardziej rygorystycznych przepisów, od których jest uzależnione przyznawanie becikowego, nastąpił od początku tego roku. O ile jeszcze w 2011 r., aby otrzymać to świadczenie, rodzic mógł mieć zaświadczenie lekarza lub położnej potwierdzające tylko jedno badanie w trakcie ciąży, wystawione na dowolnym druku, to obecnie wymagany jest dokument, który potwierdzi o objęciu opieką medyczną nie później, niż od 10. tygodnia ciąży do porodu. Co więcej, jego druk jest określony w rozporządzeniu ministra zdrowia i musi on zawierać dodatkowo daty wykonania trzech innych badań, po jednym w każdym trymestrze ciąży.

– Te przepisy dotyczą też kobiet, które zaszły w ciążę przed końcem okresu przejściowego, w trakcie którego obowiązywały łagodniejsze przepisy, ale one zgłosiły się do gminy po 1 stycznia tego roku. Decydowała bowiem data złożenia wniosku o becikowe – tłumaczy Anna Łepik, zastępca naczelnika wydziału spraw społecznych Urzędu Miasta w Gdyni.

O tym, że uzyskanie zaświadczenia lekarskiego w wymaganym terminie nie jest proste, przekonała się jedna z kobiet, której sprawa trafiła do sądu. Co prawda przedstawiła wymagany dokument o objęciu opieką, ale dopiero od 13. tygodnia ciąży. W związku z tym nie dostała becikowego. Odwołała się więc najpierw do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a następnie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Poznaniu. W swojej skardze brak właściwego zaświadczenia kobieta tłumaczyła faktem zajścia w ciążę w okresie przejściowym oraz długim okresem oczekiwania na wizytę lekarską od momentu zarejestrowania się w placówce.

WSA w wyroku z 6 września 2012 r. (sygn. akt II SA/Po 564/12) podzielił jej argumentację i uchylił decyzję gminy. Podkreślił w nim, że skoro zapis dotyczący objęcia opieką medyczną od 10. tygodnia ciąży nie obowiązywał w momencie, gdy skarżąca była w tym konkretnym tygodniu ciąży, to nałożenie na nią wymogu przedłożenia stosownego dokumentu potwierdzającego ten fakt stanowi naruszenie zasady wskazującej, że prawo nie działa wstecz. Podobne stanowisko zajął też WSA w Olsztynie (sygn. akt II SA/Ol 397/12).