Jest przełom w negocjacjach pracodawców ze związkami zawodowymi w sprawie wprowadzenia do kodeksu pracy niektórych rozwiązań ustawy antykryzysowej.

Pracodawcy zgadzają się na ograniczenie czasu, na jaki zawiera się umowy na czas określony, ale w zamian zyskają możliwość wydłużania okresów rozliczeniowych czasu pracy do maksymalnie 12 miesięcy. Dzięki temu łatwiej mogą wydłużać pracę w razie zapotrzebowania i proporcjonalnie skracać go w miesiącach, gdy nie ma zamówień.

Takie propozycje zespołu ds. prawa pracy i układów zbiorowych mają najpierw przyjąć centrale związkowe i organizacje pracodawców, a następnie – prezydium Komisji Trójstronnej. Rząd wielokrotnie podkreślał, że jeśli partnerzy społeczni porozumieją się w sprawie rozwiązań antykryzysowych, to poprze taki kompromis i wprowadzi go w życie.

– Widzimy możliwość osiągnięcia porozumienia we wspomnianych kwestiach. Ale czekają nas jeszcze rozmowy – mówi Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.

Kompromisowe propozycje przewidują, że firmy zyskają możliwość zawierania dowolnej liczby umów na czas określony z pracownikiem, ale łączny czas zatrudnienia na tej podstawie nie będzie mógł przekraczać 18, 24, 30 lub 36 miesięcy (w zależności od tego, jaki termin zostanie ostatecznie przyjęty przez prezydium Komisji Trójstronnej).

– Wiele wskazuje na to, że najbardziej prawdopodobne jest ograniczenie tego czasu do 24 miesięcy, tak jak obecnie przewiduje ustawa antykryzysowa – mówi Witold Polkowski, ekspert Pracodawców RP.

Podkreśla, że jeśli w tym okresie wystąpi przerwa w zatrudnieniu trwająca co najmniej trzy miesiące, wspomniany termin trzeba będzie liczyć od nowa. W przeciwieństwie do ustawy antykryzysowej nowe przepisy wyraźnie będą stanowić, że po przekroczeniu maksymalnego okresu zatrudnienia terminowego umowa z pracownikiem przekształci się w kontrakt na czas nieokreślony. To korzystne rozwiązanie dla pracowników.

Nowe uprawnienia zyskają na stałe także pracodawcy. Firma będzie mogła wprowadzić 12-miesięczny okres rozliczeniowy, ale tylko w ramach układu zbiorowego pracy. Krótszy, sześciomiesięczny okres będzie można zastosować, jeżeli zgodzą się na to związki zawodowe lub przedstawiciele pracowników. Jeśli do porozumienia nie dojdzie, pracodawca i tak będzie mógł go wprowadzić, ale dopiero po poinformowaniu o tym Państwowej Inspekcji Pracy.

– Dzięki temu rozwiązaniu z dłuższych okresów rozliczeniowych czasu pracy będą mogli skorzystać także ci pracodawcy, u których nie działają związki zawodowe – mówi Witold Polkowski.

W porównaniu z obecną ustawą antykryzysową nowością będzie możliwość rozliczenia części godzin pracy dopiero w następnym okresie rozliczeniowym. Firma będzie mogła więc w nowym okresie np. oddawać pracownikom czas wolny w zamian za nadgodziny przepracowane w poprzednim.

Ułatwi to pracodawcom zarządzanie czasem pracy i dostosowanie go do potrzeb produkcji.