Uczelnie są gotowe na wejście w życie reformy - zapewnia minister nauki i szkolnictwa wyższego. Barbara Kudrycka zaprezentowała w czwartek w Sejmie informację rządu o stanie przygotowań do wdrożenia uchwalonej przez Sejm reformy uczelni.
"Trzyletni proces konsultacji zmian ustawowych doprowadził do tego, że w zasadzie większość środowiska akademickiego ma pełną świadomość zmian, jakie następują i bardzo aktywnie współuczestniczy w kreowaniu nowych aktów wykonawczych do ustaw. (...) Kierownictwo ministerstwa spotkało się z ponad 50 senatami uczelni wyższych, aby przedyskutować problemy związane z treścią rozporządzeń i te spotkania zaowocowały wieloma zmianami w koncepcjach zaproponowanych wcześniej w naszych projektach" - powiedziała Kudrycka.
Minister podkreśliła, że nie są to jedyne spotkania przedstawicieli resortu ze środowiskami akademickimi, bo organizowane są również szkolenia i warsztaty, na których uczelnie mogą otrzymać pomoc w interpretacji nowych przepisów.
W trakcie sejmowej debaty również posłowie pytali Kudrycką o interpretację ustawy prawo o szkolnictwie wyższym, która wejdzie w życie 1 października. M.in. chcieli wiedzieć, czy czas pracy na stanowisku adiunkta, według nowego prawa ograniczony do ośmiu lat, zaczyna się (dla osób już zatrudnionych) liczyć od momentu przyjęcia ich do pracy, czy od chwili wejścia w życie odpowiedniego przepisu. Kudrycka wyjaśniła, że ośmioletni okres liczy się od momentu wejścia w życie przepisu. Ponadto, jak dodała, przepis ten ma dłuższe vacatio legis niż cała ustawa i zacznie obowiązywać w 2013 r.
W trakcie debaty poruszano kwestię finansowania szkół wyższych i wynagrodzenia ich pracowników. "Jeśli chodzi o płace, mamy zagwarantowane (podwyżki - PAP) w planie finansowym rządu do 2014 r., a także w projekcie rozporządzenia, które już kończy swoje konsultacje międzyresortowe i będzie niedługo podpisane" - powiedziała Kudrycka. Jak tłumaczyła, od 2013 r. wynagrodzenia na uczelniach wzrosną. Według danych z tego rozporządzenia podwyżki pensji w 2013 r. wyniosą ok. 9 proc.
Posłowie chcieli też wiedzieć, jakie pomysły ma resort nauki na poprawienie sytuacji absolwentów uczelni na rynku pracy. "Uczelnie, szczególnie o profilach praktycznych, zawodowych, mają w tej chwili wręcz obowiązek przeprofilowywać swoje kształcenie na takie, na które jest zapotrzebowanie w otoczeniu zewnętrznym. Bardzo nam zależy na tym, aby absolwenci mieli zatrudnienie" - mówiła minister nauki. Dodała, że ma pomóc też nałożony na uczelnie przez nową ustawę obowiązek monitorowania losów absolwentów. Będą więc dane o tym, po jakich studiach łatwiej, a po jakich trudniej znaleźć pracę.
Kilka pytań dotyczyło też Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących (KNOW). To nowa, wprowadzona w ustawie, forma promocji najlepszych uczelni, zarówno publicznych, jak i prywatnych. Wydziały lub instytuty szkół wyższych, na których jest szczególnie wysoki poziom nauczania, będą mogły otrzymać na pięć lat status KNOW i w tym czasie pozyskiwać zwiększoną dotację na działalność. Ich pracownicy dostaną też dodatki do wynagrodzeń, a doktoranci - wyższe stypendia.
"Na KNOW-y mamy zabezpieczone środki finansowe"
"Na KNOW-y mamy zabezpieczone środki finansowe. Będziemy ogłaszać już niedługo konkursy, aby móc rozstrzygnąć je przed nowym rokiem 2012" - powiedziała Kudrycka.
Padały też pytania o prace nad aktami wykonawczymi do ustawy, których resort nauki musi przygotować do nowej ustawy szczególnie dużo. Posłowie wyrażali wątpliwości, czy uczelnie dostaną na czas przepisy, mające szczegółowo regulować ich działalność od 1 października - np. wytyczne dotyczące regulaminów studiów czy zasad przyznawania stypendiów.
"Musimy przygotować 50 rozporządzeń. Z tego 44 projekty rozporządzeń przygotowuje MNiSW, sześć inne resorty. Sami przygotowaliśmy już 38 rozporządzeń. Pozostałych sześć wchodzi w życie dużo później, ponieważ 1 stycznia 2012 r., a jedno z nich dopiero od stycznia 2013 r. Natomiast te wszystkie rozporządzenia, które mają wejść w życie wcześniej (...) są już w konsultacjach" - poinformowała Kudrycka.
Jak przyznała, regulaminy przyznawania stypendiów mogą być uchwalone we wrześniu i obowiązywać od października, więc pomoc materialna dla studentów powinna być na wszystkich uczelniach dostępna od początku roku akademickiego. Natomiast szkoły mogą mieć problem z regulaminami studiów, które muszą być przyjęte przez uczelnie z pięciomiesięcznym wyprzedzeniem, zanim zaczną obowiązywać. Minister podkreśliła jednak, że uczelnie mogą nadal stosować obowiązujące regulaminy, a jeśli w jakiś punktach nie spełniają one wymogów ustawowych, to szkoła może zamiast tych punktów stosować przepisy ustawy.
1: Adiunkt z IP: 87.205.53.* (2011-07-15 21:23)
Szanowni Państwo,
Pensje pracowników, zwłaszcza adiunktów, których jest najwięcej nie zostaną odniesione o 9% zgodnie z przygotowywanym rozporządzeniem. Obecnie minimalne wynagrodzenie adiunkta, nie aktualizowane od 2007 roku wynosi 2710 zł brutto. Adiunkci (czyli ogólnie mówiąc pracownicy ze stopniem doktora) zarabiają średnio 3000 tys. zł brutto. Ta pensja +13-tka musi im wystarczyć. Drugi i następne etaty są głównie domeną profesorów, jako że doktorzy w Polsce są zapchajdziurą. Minister Kudrycka podwyższa to minimalne wynagrodzenie na papierze z 2710 zł do 2935 zł brutto ale zastrzega przy tym że uczelnie muszą same znaleźć środki bo ministerstwo zwyczajnie nie ma pieniędzy . Tak czy inaczej ponieważ jednak zwykle płaci się 3000 zł, to jasne że podwyżka jest fikcją.
Zgodnie z projektowanymi dalszymi podwyżkami na lata 2013-2015 adiunkt miałby zarabiać ok. 3800 zł brutto w 2015 roku. Ta kwota mówi za siebie (zwłaszcza po uwzględnieniu inflacji). Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że od 2008 r. nieustannie spada liczba bronionych doktoratów. Obecnie broni się ich tyle co w 2002 roku, a mamy do czynienia z jeszcze większym pogorszeniem się statystyk. Co prawda doktoraty robi obecnie rekordowe 35 tys. osób (to bardzo popularne) ale według statystyk Uniwersytetu Warszawskiego broni się tylko 1 na 10. Dodatkowo część ludzi po obronie rezygnuje z zawodu nauczyciela akademickiego i albo wyjeżdża albo zwyczajnie zmienia zawód. Planowana reforma pogarsza warunki wynagrodzenia i zabiera pewność pracy w zawodzie. Wydatki na naukę w Polsce szacuje się na ok 0,64% PKB, w tym tylko ok. połowę z budżetu centralnego. Stawia to nas na poziomie państw Afryki Północnej (takich jak Egipt). Pozostaje tylko iść z pielgrzymką i liczyć na cud. Proszę wybaczyć, że nie podaję swoich personaliów ale mógłbym zostać zwolniony za to, że odważyłem się powiedzieć prawdę.
Adiunkt
2: mochowik z IP: 95.41.3.* (2011-09-11 18:04)
Jak wygląda reformowanie nauki „na dole” ? Z moich doświadczeń mogę opisać następujące wydarzenia: około 2004 roku sypnęło habilitacjami na moim wydziale. Habilitacje otrzymali pracownicy, którzy „oczekiwali” na nią nawet 26 lat ! Ale nie wszyscy ci, którzy je sobie wypracowali. Kilka z nich było dużym zaskoczeniem ze względu na znikomy dorobek w stosunku do przepracowanych lat jak i niski poziom swoich rozpraw jak również reprezentowany ogólny niski poziom naukowy – w swoich artykułach jak i podczas prowadzonych zajęć ci Beneficjenci ograniczają się do elementarnej matematyki unikając stosowania matematyki wyższej.
Wyjaśnienie tego zjawiska jest proste – do odpowiedniej sekcji Centralnej Komisji Stopni i Tytułów wszedł Dziekan Wydziału.
Niestety, gdy weszła w życie nowelizacja ustawy o nauce w 2005 r. dzieląca naukowców na tych z habilitacjami – możnych „feudałów nauki” i na tych bez habilitacji – „wolnych najmitów”, wyłoniona w ten sposób ekipa po przejęciu władzy na Uczelni już w następnych wyborach, zaczęła blokować rozwój naukowy innym naukowcom – potencjalnym konkurentom do władzy, posuwając się też do blokowania wydania habilitacji by następnie na tej podstawie wypowiadać pracę. Odmawiali przy tym otwarcia przewodu habilitacyjnego twierdząc np. że brak w wydziale specjalistów mogących ocenić rozprawę, pomimo że zagadnienie omawiane w habilitacji było jednym z podstawowych wykładanych na Wydziale zgodnie z programem nauczania !
Dla porządku dodam, że samo przejęcie władzy, pomimo trybu wyborczego opartego na demokracji pośredniej, tj. głosowania przez elektorów (głównie kierowników zakładów i katedr-oczywiście utytułowanych, wybranych pokornie przez swoich podwładnych), wzbudziło emocje, gdyż po II-giej turze wygranej jednym głosem przez kandydata nisko utytułowanego, którego hasłem wyborczym było zniesienie egalitaryzmu płacowego, wynik został oprotestowany i wybory zostały powtórzone.
W wyniku czarnego PR i nacisków (np. elektorom – przedstawicielom studentów wskazywano na brak doświadczenia kandydata na Rektora w zarządzaniu Uczelnią, gdyż do tej pory był głównie zaangażowany w wyjazdy zagraniczne i prowadzone tam badania) - uprzedni wygrany przegrał wybory o ok. 1/3 głosów.
Standardem jest też, że przy wyborze kierownika Katedry Dziekan przychodzi z kartkami do głosowania z wydrukowanym nazwiskiem swojego kandydata i zapowiada kłopoty katedry w razie innego wyniku. Samo stawianie „krzyżyka” odbywa się na oczach dziekana i jego kandydata, po czym Dziekan stwierdza, że głosowanie jest i tak bez znaczenia bo wg statutu ostateczna decyzja o wyborze kierownika i tak należy do niego.
Dodam jeszcze, że "feudałowie nauki" wymawiając pracę w sposób nieuzasadniony niszczą też dorobek naukowca w postaci patentów – nie opłacają opłat (na co naukowiec nie może sobie pozwolić ze swoich poborów - o ile je ma). W wyniku prowadzonej polityki patentowej przez rząd drobni przedsiębiorcy także nie są w stanie utrzymywać patentów. W efekcie wdrożenia też upadają razem z wymówieniem pracy naukowcowi z Uczelni. Wielcy przedsiębiorcy, szczególnie zagraniczni, nie są zainteresowani współpracą – co najwyżej nieodpłatnym przekazaniem im pełnych praw własności do patentu z zachowaniem jedynie praw autorskich przy opłaceniu przez nich kosztów zgłoszenia patentu.
Nawet jeśli naukowiec zostanie przywrócony do pracy na Uczelni po nieuzasadnionym wymówieniu, to "feudałowie nauki" odmawiają mu funduszy na publikowanie czy udział w krajowych konferencjach. Ponadto recenzenci (z reguły utytułowani) odrzucają artykuły uzasadniając tym, np. że artykuł „jest podobny” do innych danego autora, pomimo że artykuł był z nie opracowywanej jeszcze dziedziny przez autora.
Prowadzone przez ministerstwo PO: „wieloetapowe konsultacje społeczne, w tym także spotkania przedstawicieli kierownictwa Ministerstwa ze środowiskiem akademickim i studenckim poszczególnych uczelni, z przedstawicielami nauki, z członkami organizacji przedstawicielskich środowiska akademickiego i studenckiego … (wpłynęły na zwiększenie poziomu akceptacji środowiska akademickiego dla wprowadzanych rozwiązań.)” - można przyrównać do sytuacji, w której lekarz pyta pacjenta jak go ma leczyć, a co jeśli pacjent jest psychicznie chory ? i ma skłonności do zabaw z brzytwą.
Uprzywilejowani zatrudnieni w nauce, tj. ci z habilitacją („feudałowie nauki”) tną po zatrudnieniu i zwalniają, ale nie tych najmniej wydajnych i najmniej efektywnych – czyli siebie i swoich kolegów, ale tych którzy im zagrażają, czyli z dorobkiem, patentami a nawet wdrożeniem – oczywiście ze stratą dla społeczeństwa, ale z zyskiem dla zagrożonego kolegi.
Ministerstwo nawet nie zagwarantowało jawności dorobku naukowego wszystkich zatrudnionych w nauce ! Brak bezpośredniej zależności między dorobkiem a poborami naukowca, a tylko od stopnia lub tytułu. Więcej, na życzenie uprzywilejowanych uczelnie wprowadzają w ocenie nauczyciela możliwość zwolnienia za brak „aktywności organizacyjnej”, czyli za to że naukowiec nie jest wybierany do Rady Zakładu, Rady Katedry, Rady Wydziału, Senatu, CK czy innej „naukowej” instytucji o sowieckim charakterze … i w ten sposób od razu chcą eliminować „niebolszewików” z grona zatrudnionych w nauce. Również nie zagwarantowali możliwości swobodnego (niezależnego od zgody „uprzywilejowanych” i/lub bez utraty praw autorskich) wydawania artykułów naukowych.
Niezrozumiałe jest dlaczego Rząd oczekujecie postępu naukowego w kraju, uświęconego do tego „noblem”, skoro utrzymuje i chroni absolutnie niedemokratyczny układ uprzywilejowania dla jednej, z reguły starszej grupy zatrudnionych w nauce, która blokuje i wycina grupę młodszych lub/i niezsowietyzowanych naukowców ? Przecież postęp naukowy polega na tym, że osiągnięcia jednych naukowców „wyprzedzają” osiągnięcia innych, z reguły tych z poprzedniego pokolenia !
Zwracam uwagę, że demokratyczne państwo prawa, jak np. USA, które wprowadziły i utrzymują demokratyczny system w nauce mają dominujący udział w nauce światowej – o ile się nie mylę to ok. 60 % noblistów robiło swoje badania w USA. Natomiast z Europy tylko ok. 10 %, jakkolwiek wielu noblistów amerykańskich urodziło się w Europie.
Utrzymując niedemokratyczny system zarządzania nauką Rząd degraduje naukę !
Jak to zmienić ? Niestety, ale trzeba reformować.
Opis przykładowego demokratycznego systemu (kontraktowo-rankingowego) zarządzania nauką różny od obecnie obowiązującego (kolejkowo-tytularnego):
-Rektor i Dziekani są powoływani w ramach konkursu ministerstwa i samorządu i pod kontrolą ministerstwa i samorządu powinien przeprowadzać nabór kadry naukowców co 4 lata. Senat byłby powoływany w wyborach bezpośrednich i spełniać swą rolę zgodnie ze statutem Uczelni.
-warunkiem podstawowym jest, aby w Uczelniach Publicznych zostały zniesione zakłady, katedry i instytuty jako stałe zespoły badawcze. Takie zespoły powinny być powoływane przez Dziekana do obsługi otrzymanego grantu lub innego typu zamówienia badań, na wniosek beneficjenta grantu-zamówienia, a po zakończeniu badań powinny być likwidowane.
-wszyscy naukowcy są zwalniani co 4 lata,
- ponownie zatrudnianie naukowców odbywa się według jawnych kryteriów wartościujących, tj.:
- dorobek naukowy (oczywiście z zastrzeżeniem że tytuł naukowy nie jest dorobkiem naukowym ! a jedynie wyrażeniem uznania przez lokalne środowisko naukowe analogiczne do tytułu honoris causa w innych krajach): liczba wydanych monografii i artykułów w stosunku (podzielona przez liczbę współautorów odpowiednio dla pozycji) do stażu naukowego, liczba monografii i artykułów w języku konferencyjnym (podzielona przez liczbę współautorów odpowiednio dla pozycji) w stosunku do stażu naukowego, liczba cytowań (podzielona przez liczbę współautorów odpowiednio dla pozycji) w stosunku do stażu naukowego, indeks H. (Uwaga: impact factor jest tylko informacją dla autora o poczytności periodyku i nie ma wpływu na wartość artykułu!)
- liczba opublikowanych zgłoszeń patentowych, uzyskanych patentów i wdrożeń (podzielona przez liczbę współautorów odpowiednio dla pozycji) w stosunku do stażu naukowego,
- wypracowanych funduszy we współpracy z przemysłem i/lub pozarządowymi strukturami, np. samorządowymi lub prywatnymi(podzielona przez liczbę współautorów odpowiednio dla pozycji) w stosunku do stażu naukowego,
- wypracowanych funduszy ze współpracy międzynarodowej (podzielona przez liczbę współautorów odpowiednio dla pozycji) w stosunku do stażu naukowego,
- dotychczasowe doświadczenie w pracy dydaktycznej: liczba przepracowanych lat, liczba studento-godzin, charakter prowadzonych zajęć (ćwiczenia, laboratoria, wykłady ),
- efektywność dydaktyczna (oceny otrzymywane przez studentów, odsetek zatrudnionych absolwentów z danych dla Wydziału)
- średnia ocena z ocen wystawianych przez studentów w anonimowych ankietach,
- dotychczasowe doświadczenie w pracy naukowej w przemyśle i/lub w pozarządowych strukturach.
Jednym z warunków powodzenia jest całkowita niezależność Wydawnictw Naukowych od Uczelni. Pracownicy Uczelni mogliby co najwyżej odgrywać w nich rolę Recenzentów. Wydawnictwa musiałyby na siebie zarobić.
Biblioteka Narodowa, w której posiadaniu znajdują się egzemplarze obowiązkowe, powinna prowadzić spis cytowań oraz wyliczać i ogłaszać impact factor polskim periodykom.
Biblioteki powinny być samodzielne i zarabiać na swoje utrzymanie – zamawiając i płacąc za książki zamawiane wg zainteresowania studentów i naukowców, dawałyby zarobek autorom kupując książki i periodyki w wydawnictwach.
Ministerstwo powinno ogłaszać w Internecie spis cytowań i prac doktorskich (PDF) min. 6 miesięcy przed nadaniem stopnia z możliwością publicznej dyskusji nad rozprawą doktorską. Wejście na stronę może być nisko-odpłatne np. sms (max do 10 zł), z czego powinny być płacone honoraria autorskie.
Podobnie Uczelnie powinny ogłaszać w Internecie prace magisterskie i licencjackie też z możliwością dyskusji min. 3 miesiące wcześniej.
Należy się spodziewać, że w takim systemie już w średnim okresie czasu
3: mochowik2 z IP: 95.41.3.* (2011-09-11 18:10)
Jak to zmienić ? Niestety, ale trzeba reformować.
Opis przykładowego demokratycznego systemu (kontraktowo-rankingowego) zarządzania nauką różny od obecnie obowiązującego (kolejkowo-tytularnego):
-Rektor i Dziekani są powoływani w ramach konkursu ministerstwa i samorządu i pod kontrolą ministerstwa i samorządu powinien przeprowadzać nabór kadry naukowców co 4 lata. Senat byłby powoływany w wyborach bezpośrednich i spełniać swą rolę zgodnie ze statutem Uczelni.
-warunkiem podstawowym jest, aby w Uczelniach Publicznych zostały zniesione zakłady, katedry i instytuty jako stałe zespoły badawcze. Takie zespoły powinny być powoływane przez Dziekana do obsługi otrzymanego grantu lub innego typu zamówienia badań, na wniosek beneficjenta grantu-zamówienia, a po zakończeniu badań powinny być likwidowane.
-wszyscy naukowcy są zwalniani co 4 lata,
- ponownie zatrudnianie naukowców odbywa się według jawnych kryteriów wartościujących, tj.:
- dorobek naukowy (oczywiście z zastrzeżeniem że tytuł naukowy nie jest dorobkiem naukowym ! a jedynie wyrażeniem uznania przez lokalne środowisko naukowe analogiczne do tytułu honoris causa w innych krajach): liczba wydanych monografii i artykułów w stosunku (podzielona przez liczbę współautorów odpowiednio dla pozycji) do stażu naukowego, liczba monografii i artykułów w języku konferencyjnym (podzielona przez liczbę współautorów odpowiednio dla pozycji) w stosunku do stażu naukowego, liczba cytowań (podzielona przez liczbę współautorów odpowiednio dla pozycji) w stosunku do stażu naukowego, indeks H. (Uwaga: impact factor jest tylko informacją dla autora o poczytności periodyku i nie ma wpływu na wartość artykułu!)
- liczba opublikowanych zgłoszeń patentowych, uzyskanych patentów i wdrożeń (podzielona przez liczbę współautorów odpowiednio dla pozycji) w stosunku do stażu naukowego,
- wypracowanych funduszy we współpracy z przemysłem i/lub pozarządowymi strukturami, np. samorządowymi lub prywatnymi(podzielona przez liczbę współautorów odpowiednio dla pozycji) w stosunku do stażu naukowego,
- wypracowanych funduszy ze współpracy międzynarodowej (podzielona przez liczbę współautorów odpowiednio dla pozycji) w stosunku do stażu naukowego,
- dotychczasowe doświadczenie w pracy dydaktycznej: liczba przepracowanych lat, liczba studento-godzin, charakter prowadzonych zajęć (ćwiczenia, laboratoria, wykłady ),
- efektywność dydaktyczna (oceny otrzymywane przez studentów, odsetek zatrudnionych absolwentów z danych dla Wydziału)
- średnia ocena z ocen wystawianych przez studentów w anonimowych ankietach,
- dotychczasowe doświadczenie w pracy naukowej w przemyśle i/lub w pozarządowych strukturach.
Jednym z warunków powodzenia jest całkowita niezależność Wydawnictw Naukowych od Uczelni. Pracownicy Uczelni mogliby co najwyżej odgrywać w nich rolę Recenzentów. Wydawnictwa musiałyby na siebie zarobić.
Biblioteka Narodowa, w której posiadaniu znajdują się egzemplarze obowiązkowe, powinna prowadzić spis cytowań oraz wyliczać i ogłaszać impact factor polskim periodykom.
Biblioteki powinny być samodzielne i zarabiać na swoje utrzymanie – zamawiając i płacąc za książki zamawiane wg zainteresowania studentów i naukowców, dawałyby zarobek autorom kupując książki i periodyki w wydawnictwach.
Ministerstwo powinno ogłaszać w Internecie spis cytowań i prac doktorskich (PDF) min. 6 miesięcy przed nadaniem stopnia z możliwością publicznej dyskusji nad rozprawą doktorską. Wejście na stronę może być nisko-odpłatne np. sms (max do 10 zł), z czego powinny być płacone honoraria autorskie.
Podobnie Uczelnie powinny ogłaszać w Internecie prace magisterskie i licencjackie też z możliwością dyskusji min. 3 miesiące wcześniej.
Należy się spodziewać, że w takim systemie już w średnim okresie czasu (4 - 12 lat) nastąpi przegrupowanie i wyłoni się naturalny ranking Uczelni i Naukowców i co bardzo ważne: zmienny w czasie.
To pozwoli na koncentrowanie funduszy we właściwej wysokości na właściwe ośrodki - najlepiej aby się to odbywało w sposób systemowy, czyli:
- naukowcy powinni uzyskiwać honoraria za wydane prace naukowe wprost od wydawcy do rąk własnych,
- w propozycjach grantów rządowych powinna być podana wprost nieprzekraczalna część środków przeznaczona na honoraria,
- granty mogłyby być tylko celowe, tzn. musiałby być osiągany wymierny cel. W razie nie osiągnięcia celu, honoraria i fundusze musiałyby być zwracane przez wnioskodawcę i Uczelnię. Kryteria konkursu muszą być jawne przy ogłoszeniu konkursu. Tj. jawny tryb przeprowadzenia konkursu i rozliczenia grantu, jawne protokoły powinny być publikowane w Internecie.
- płaca nauczyciela akademickiego za pracę dydaktyczną powinna być wprost uzależniona od studento-godziny, powinna być różna w zależności od rodzaju zajęć (ćwiczenia, laboratoria, wykłady ), ale nie powinna zależeć od
tytułu naukowego. Tytuł może mieć wpływ na przydział przedmiotu i jego charakteru przez Dziekana.
- część przedmiotów powinna być narzucona studentom przez Dziekana zgodnie z ustawą o minimach nauczania a część wybieralna przez nich spośród oferty przedstawianej przez nauczycieli akademickich również z poza Uczelni – z zakresu przewidzianym ustawą o minimach nauczania. Dziekan miałby obowiązek to umożliwiać.
- Uczelnie powinny przedstawiać ofertę wraz z kosztami studiów. Studenci powinni płacić za studia z kredytu udzielanego przez Rząd. Rząd powinien przedstawiać ofertę kredytową w zależności od rodzaju studiów i jakości Uczelni wynikającej z rankingu oraz kosztów studiów. Brakującą część student musiałby płacić z własnej kieszeni lub z fundacji a po skończeniu studiów kredyt spłacić w ratach. To znacząco wpłynęłoby na trafność decyzji podejmowanych przez maturzystów przy podejmowaniu życiowych decyzji.
Czy w zaświadczeniu dla ZUS o przychodzie pracownika trzeba wykazać nagrody

Policjanci nadal będą mogli być zwalniani po 30 latach wysługi. Wyższe uposażenia mają zrekompensować funkcjonariuszom i żołnierzom wydłużenie aktywności zawodowej.