Mimo wciąż zmieniających się przepisów i ograniczenia pomocy na zatrudnienie niepełnosprawnych praca tych osób to zysk dla firmy – przekonują zwycięzcy konkursu Lodołamacze.
Publikacja: 13 czerwca 2011, 03:00 Aktualizacja: 13 czerwca 2011, 09:55
Do końca lipca tego roku pracodawcy zatrudniający osoby niepełnosprawne mogą zgłaszać swój udział w konkursie Lodołamacze 2011, który ma wyłonić firmy, instytucje i osoby prywatne angażujące się w rozwiązywanie problemów związanych z niepełnosprawnością i tworzących coraz lepsze miejsca pracy dla tych osób. Pod patronatem medialnym „DGP” kolejną już edycję konkursu prowadzi Polska Organizacja Pracodawców Osób Niepełnosprawnych (POPON).
– Próbujemy przekonać otoczenie, że pracownik niepełnosprawny jest niejednokrotnie bardziej sumienny i oddany firmie, w której pracuje, niż osoba która nie ma problemów zdrowotnych – mówi Małgorzata Pawłowska-Soboń z firmy ANDEX-Pawłowscy, która w ubiegłorocznej edycji konkursu zdobyła pierwsze miejsce w kategorii zakład pracy chronionej w regionie łódzkim.
Wbrew obiegowym opiniom osoby niepełnosprawne potrafią dostosować się do wymogów pracy.
– Pracodawcy nie muszą się obawiać, że osoby te nie poradzą sobie z wykonywaniem swoich obowiązków i przysporzą problemów innym pracownikom – mówi dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Siemianowicach Śląskich, laureata Lodołamaczy w kategorii pracodawca, niebędący przedsiębiorcą.
Zatrudnianie niepełnosprawnych i udział w konkursie Lodołamacze zmieniają także wizerunek firmy i jej postrzeganie przez kontrahentów.
– Firma jest traktowana bardziej przyjaźnie, co jest odczuwalne w lokalnej społeczności czy też w kontaktach z władzami lokalnymi – mówi prezes firmy Gastropol, zwycięzca konkursu Lodołamacze w kategorii otwarty rynek pracy.
Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest przekazanie wypełnionego formularza, dostępnego w internecie na stronie www.lodolamacze.info.pl oraz w siedzibie POPON-u. Zgłoszenia można nadsyłać e-mailem, faksem, pocztą lub poprzez wypełnienie formularza online na stronie internetowej konkursu.
14,2 tys. pracodawców korzysta z dofinansowania do pensji osób niepełnosprawnych
1: niepełnosprawny z IP: 77.89.126.* (2011-06-13 07:08)
a może teraz z innej perspektywy... jakie są te oferty pracy dla niepełnosprawnych?
- pracownik ochrony
- portier
- sprzątaczka
- pakowacz
żadnych CIEKAWYCH OFERT
2: moher z IP: 78.8.115.* (2011-06-13 07:59)
jeszcze:
- sortowacz śmieci
- pokojowa w hotelu
- sprzedawca w markecie budowlanym/dżwiganie worków z cementem/
- do mycia okien /prace na wysokości/
- pomoc w kuchni/do dżwigania i mycia garów/
Śmiech na sali.Tylko w Polsce tak się tak traktuje ludzi niepełnosprawnych.
3: chory z IP: 77.89.126.* (2011-06-13 12:56)
większość zpchr tylko korzysta = żeruje na zatrudnianiu niepełnosprawnych...
ciekawe czy tak "chętnie" by zatrudniali, gdyby zniesiono limity na dorabianie do rent socjalnych...
teraz to z każdego niepełnosprawnego robi się frajera, niestety...
4: Joaśka z IP: 83.26.93.* (2011-06-13 13:20)
Jestem po studiach, a w trakcie 2 podyplomówki, na koncie 12 kursów i szkoleń. O pracy mogę zapomnieć, pomimo, że mam I grupę i super warunki. Jestem na wózku. Dlatego jak mówią pracodawcy, nie mamy dla Pani możliwości zatrudnienia. Nawet telepraca odpada, bo w Polsce nie dotarło jeszcze do świadomości. Więc po co te promocyjne wywody GP, skoro nie zna się realiów zatrudnienia ON w Polsce. Innej koleżance po podjęciu studiów ZUS zawiesił rentę, a jak dostała krótkotrwałe zatrudnienie na pół etatu, ZUS jej zmniejszył grupę. Czyżby pozostawała szara strefa?!
5: ola z IP: 81.190.163.* (2011-06-13 15:23)
jakie dopłaty dla pracodawców ludzie co wy robicie!
6: młody z IP: 77.89.126.* (2011-06-13 16:21)
Joaśka rozumiem Cię i przyznaje Ci rację, mało jest ambitnych ofert dla niepełnosprawnych... niestety... ale nie poddawaj sie ;)
7: ON I grupa z IP: 78.8.13.* (2011-07-12 13:13)
naiwność Gazety Prawnej mnie zadziwia.
Firmy zatrudniają niepełnosprawnych??? a niby jakich? do ochrony, sprzątaczki z końskim zdrowiem, i cała masę sprawnych fizycznie.
Ale ile z tych firm zatrudnia niepełnosprawnych co mają sparaliżowane ręce i nogi. Odpowiedź. ZERO.
Po co Gazeta bierze udział w podtrzymywaniu tej fikcji?
8: W. N. z IP: 83.20.113.* (2012-04-26 19:55)
Tylko ci na stołkach się prężą i swój sukces chwalą a tak naprawdę to są kpiny, kpiny i jeszcze raz kpiny. Czytając to mam wrażenie ze żyją oni w innym świecie, w innej rzeczywistości. Dawno, dawno temu po skończeniu dla osób niepełnosprawnych szkoły zawodowej, później technikum już ogólnie dostępnej studiowałem na uczelni humanistycznej, (uniwersytecie) wydziale nauk społecznych, kierunek- psychologię, specjalizację psychologia Kliniczna. W międzyczasie pogłębiałem też i wiedzę pedagogiczna. Po latach pracy w zawodach technicznych dodatkowo (już za swoje pieniądze) studiowałem a raczej potwierdziłem swą wiedzę na politechnice. Tylko dwie specjalizacje. Mam tez pełne uprawnienia budowlane, które to zdobyłem w czasie pracy w biurach projektowych (ponad 21 lat) oraz podczas pracy ma budowach mimo niepełnosprawności, ale w pogoni za mieszkanie, którego i tak w tamtych latach nie dostałem. Mam więc chyba nie małe doświadczenie i nie tylko ma tez nie mało dokumentów. I co z tego. Od roku 2000 siedzę w domu i dziś już tylko sporadycznie wysyłam swe CV, choć wiem ze i tak nic z tego Dzid mam 54 lata, więc? Jeszcze w 2000 roku, kiedy zdrowie pogorszyło się, a niepełnosprawny jestem od zawsze, wysłałem ponad 100 CV miesięcznie. Pozostawały bez echa, kiedy tylko zjawiałem się u potencjalnego pracodawcy a ten zobaczył, iż jestem niepełnosprawny fizycznie…. Kiedyś posiadałem tez swój pojazd dziś już go nie mam wysłużył się. Na nowy nie stać mnie a co za tym idzie i dojazd do pracy byłby nie możliwy. Kiedy zwróciłem się o pomoc w kupnie skutera Urząd Wojewódzki, wydział do spraw osób niepełnosprawnych w Poznaniu odprawił mnie z kwitkiem. A chciałem tylko pomocy jednocześnie pomagając innym mi podobnym chciałem wydać książkę uzyskać dochód na kupno skutera resztę przeznaczyć dla innych. Ale i ta droga to walenie głową w szklany wielki mur, za którym siedzą ci cieszący się z swego „sukcesu” urzędasy…
9: W. z IP: 83.20.113.* (2012-04-26 20:27)
Dodam też, że z podobna prośbą zwróciłem się do PFRON w Poznaniu oraz urzędu gminy i wielu, wielu innych państwowych instytucji (podejrzewam, że i w innych miejscowościach jest podobnie), z prośba pomocy w kupnie skutera a jeszcze lepiej w wydaniu tomiku wierszy, za które mógłby uzyskać dochód z przeznaczeniem na środek lokomocji a pozostałość oddać innym. No, ale oni tylko mają do zaoferowania komputery i to dla swoich. Nie mieszkam w mieście a po za jego granicami wiec nie jestem swój, miastowy (nie w mieście Poznań a troszkę po za granicą jego obszaru ;)). Komputery przyznawali tylko tym, co w miesicie mieszkają. Ponoć mieli tyle ze prosili się by brać, ale, mimo iż kryteria wszystkie (prócz nie mieszkania w mieście) spełniałem nie przyznali. Pieniądze przeznaczone na zakup komputera nie przyznali…. Później dowiedziałem się, że może i dostałbym. Ale jak rozpoznawać te ich zagrywki wobec braku możliwości kontaktu, dotarcie do celu… Może myślą, że komputer to wielkie szczęście? To szczęście dla nich i dla niepełnosprawnego. Zamknięty w domy, czterech ścianach będzie „klikał” po stronach szczęśliwy.
Swego czasu, (Dziś już tego nie czynie. Brak nadziei nawet) zmuszony sytuacją materialną, brakiem dochodów rodziny, ale i chęcią dzielenia się posiadaną wiedzą i doświadczeniem, zdobywania nowego, zaglądałem do urzędu pracy. Byłem mocno zdziwiony sytuacją. Nie traciłem, nadszarpniętej jednak, nadziei. W urzędzie zatrudniona, wysoko kwalifikowana fachowiec, urzędniczka widząc moja osobę zapoznała się z przyniesionym CV. Zapoznała się z wykształceniem, wiedzą, listami motywacyjnymi. Zapoznała się również i ze zdrowiem fizycznym, którego brak był i jest widoczny. Urzędniczka zaproponowała mi wysoki awans nie tylko zawodowy, ale i społeczny, zaproponowała mi pracę pomocnika parkingowego. Niestety, to nie żart… Nieco zdziwiony tym, co słyszałem zdałem pytanie; Czy po, ma się rozumieć, pewnym czasie, kiedy będę chciał, mógł zostać parkingowym, będę musiał zdobyć kolejny, jakiś dyplom? Jak wysokie kwalifikacje musi mieć ów wyższy stopniem parkingowy? Tu Pani fachowiec urzędu odpowiedzieć nie umiała. Szybko podała mi jednak inną ofertę: Była to oferta pracownika magazynowego. Ściślej, pomocnika magazynu tusz zwierzęcych. Będąc na tym stanowisku miałbym nosić tusze zwierzęce. Nosić prawdopodobnie z samochodu do chłodni. Wiem, wiem. Żadna praca nie hańbi. Ta – pomocnika magazynowego i wcześniejsza pomocnika parkingowego również Tylko kłopot w tym, iż sam mam kłopoty z poruszaniem się, wiec tym bardziej i z noszeniem ciężaru tusz zwierzęcych. Może i podźwignąłbym raz lub kilka razy ową tuszę na siedząco, lecz kto nosiłby mnie wraz z tymi tuszami? Tu, owa bardzo wysokiej klasy, wykwalifikowania Pani od zatrudnienia odpowiedzieć też nie umiała...
O innych propozycjach rozpisywał się nie będę gdyż, powiedzmy, miejsca, czasu brak a i zapomnieć warto.
10: W. N. z IP: 83.20.113.* (2012-04-26 20:28)
Dodam też, że z podobna prośbą zwróciłem się do PFRON w Poznaniu oraz urzędu gminy i wielu, wielu innych państwowych instytucji (podejrzewam, że i w innych miejscowościach jest podobnie), z prośba pomocy w kupnie skutera a jeszcze lepiej w wydaniu tomiku wierszy, za które mógłby uzyskać dochód z przeznaczeniem na środek lokomocji a pozostałość oddać innym. No, ale oni tylko mają do zaoferowania komputery i to dla swoich. Nie mieszkam w mieście a po za jego granicami wiec nie jestem swój, miastowy (nie w mieście Poznań a troszkę po za granicą jego obszaru ;)). Komputery przyznawali tylko tym, co w miesicie mieszkają. Ponoć mieli tyle ze prosili się by brać, ale, mimo iż kryteria wszystkie (prócz nie mieszkania w mieście) spełniałem nie przyznali. Pieniądze przeznaczone na zakup komputera nie przyznali…. Później dowiedziałem się, że może i dostałbym. Ale jak rozpoznawać te ich zagrywki wobec braku możliwości kontaktu, dotarcie do celu… Może myślą, że komputer to wielkie szczęście? To szczęście dla nich i dla niepełnosprawnego. Zamknięty w domy, czterech ścianach będzie „klikał” po stronach szczęśliwy.
Swego czasu, (Dziś już tego nie czynie. Brak nadziei nawet) zmuszony sytuacją materialną, brakiem dochodów rodziny, ale i chęcią dzielenia się posiadaną wiedzą i doświadczeniem, zdobywania nowego, zaglądałem do urzędu pracy. Byłem mocno zdziwiony sytuacją. Nie traciłem, nadszarpniętej jednak, nadziei. W urzędzie zatrudniona, wysoko kwalifikowana fachowiec, urzędniczka widząc moja osobę zapoznała się z przyniesionym CV. Zapoznała się z wykształceniem, wiedzą, listami motywacyjnymi. Zapoznała się również i ze zdrowiem fizycznym, którego brak był i jest widoczny. Urzędniczka zaproponowała mi wysoki awans nie tylko zawodowy, ale i społeczny, zaproponowała mi pracę pomocnika parkingowego. Niestety, to nie żart… Nieco zdziwiony tym, co słyszałem zdałem pytanie; Czy po, ma się rozumieć, pewnym czasie, kiedy będę chciał, mógł zostać parkingowym, będę musiał zdobyć kolejny, jakiś dyplom? Jak wysokie kwalifikacje musi mieć ów wyższy stopniem parkingowy? Tu Pani fachowiec urzędu odpowiedzieć nie umiała. Szybko podała mi jednak inną ofertę: Była to oferta pracownika magazynowego. Ściślej, pomocnika magazynu tusz zwierzęcych. Będąc na tym stanowisku miałbym nosić tusze zwierzęce. Nosić prawdopodobnie z samochodu do chłodni. Wiem, wiem. Żadna praca nie hańbi. Ta – pomocnika magazynowego i wcześniejsza pomocnika parkingowego również Tylko kłopot w tym, iż sam mam kłopoty z poruszaniem się, wiec tym bardziej i z noszeniem ciężaru tusz zwierzęcych. Może i podźwignąłbym raz lub kilka razy ową tuszę na siedząco, lecz kto nosiłby mnie wraz z tymi tuszami? Tu, owa bardzo wysokiej klasy, wykwalifikowania Pani od zatrudnienia odpowiedzieć też nie umiała...
O innych propozycjach rozpisywał się nie będę gdyż, powiedzmy, miejsca, czasu brak a i zapomnieć warto.
Pisać dalej?
Szkoda słów i nerwów
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Zakład Ubezpieczeń Społecznych daruje właścicielom firm niektóre zaległości. Wnioski o umorzenie powinni móc składać także wspólnicy spółki.