Z założeń do budżetu na 2012 rok, które tydzień temu przyjęła Rada Ministrów, wynika, że od 1 stycznia minimalna płaca musi wzrosnąć co najmniej o 5,4 proc., czyli do kwoty co najmniej 1461 zł. Taki wzrost jest zagwarantowany na podstawie ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę.

– Nie spodziewam się, aby rząd zaproponował wyższą kwotę od tej, którą gwarantują przepisy – mówi Adam Ambrozik, ekspert Pracodawców RP.

Oznaczałoby to wzrost wydatków z budżetu, bo z wysokością najniższej płacy powiązane są inne świadczenia i zobowiązania (np. wysokość składek na ubezpieczenie społeczne osób korzystających z urlopu wychowawczego).

W tym roku rządowi zależy na szybkim wynegocjowaniu minimalnego wynagrodzenia z partnerami społecznymi. Ustawa przewiduje, że takie rozmowy mogą trwać nawet do 15 lipca każdego roku. Rada Ministrów chce jednak ustalić wysokość tej kwoty jeszcze przed rozpoczęciem polskiej prezydencji w Unii Europejskiej oraz przed rozpoczęciem kampanii wyborczej przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.

Dlatego Jacek Rostowski, minister finansów, wystąpił już do organizacji pracodawców i centrali związkowych o zakończenie negocjacji nad wysokością minimalnego wynagrodzenia do 27 kwietnia. Partnerzy społeczni mają rozmawiać na ten temat z rządem na najbliższym posiedzeniu Komisji Trójstronnej, które odbędzie się 20 kwietnia.

– Przekazaliśmy odpowiedź do resortu finansów. Uważamy, że ten termin jest nierealny i wyłącza możliwość zaopiniowania przez stronę społeczną przepisów związanych z budżetem państwa – mówi Wojciech Gumułka, rzecznik prasowy przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Sprzeciw partnerów społecznych budzi fakt, że w ubiegłym roku to rząd przedłużał negocjacje nad płacą minimalną, a ostatecznie przyjął kwotę niższą od tej, którą uzgodnili pracodawcy i związkowcy.