Ustawa o języku migowym powinna być stosowana nie tylko przez organy administracji publicznej, ale też innych jednostkach świadczących usługi na rzecz ludności.

Wystąpienie w tej sprawie do ministra pracy i polityki społecznej (MPiPS) skierowała Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich. Jej zdaniem przygotowany przez MPiPS projekt założeń do projektu ustawy o języku migowym i innych środkach wspierania komunikowania się nie spełnia podstawowych oczekiwań środowiska osób niepełnosprawnych oraz nie wypełnia międzynarodowych zobowiązań Polski w tym zakresie. Zobowiązuje on instytucje publiczne m.in. do bezpłatnego zapewnienia usług tłumacza języka migowego petentom. Z tego obowiązku będą jednak zwolnione np. szkoły.

– Trudno uzasadnić, dlaczego ustawa nie będzie dotyczyć edukacji osób niesłyszących – uważa RPO.

Podkreśla, że wykształcenie wyższe posiada obecnie jedynie 5,9 proc. osób z niepełnosprawnością (dla porównania studia wyższe skończyło 18 proc. osób sprawnych). Mimo że konstytucja gwarantuje równy dostęp do edukacji wszystkim obywatelom, oferta studiów dla osób mających problemy ze słuchem jest bardzo uboga.

RPO podkreśla też, że projekt założeń ustawy o języku migowym wyłącza jej stosowanie np. w postępowaniu cywilnym, karnym, administracyjnym podatkowym. Zgodnie z obecnymi przepisami tłumacza języka migowego wzywa się, jeżeli zachodzi potrzeba przesłuchania niesłyszącego lub niemego, a porozumiewanie się z nim za pomocą pisma jest niewystarczające. Nie regulują one jednak prawa osoby niesłyszącej do korzystania z pomocy tłumacza języka migowego w sytuacji innej niż przesłuchanie.

– Żadne przepisy nie przewidują też możliwości bezpłatnego korzystania z tłumacza języka migowego podczas komunikacji osoby niesłyszącej z sądem poza rozprawą, czyli np. w sekretariacie sądu. Niestety nowa ustawa tego nie zmieni – mówi Agnieszka Krzysztofik z fundacji Recto działającej na rzecz osób niepełnosprawnych.