W czwartek w Warszawie odbywa się nadzwyczajne Walne Zebranie Delegatów Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność".

"Resort edukacji wprowadził i zamierza jeszcze wprowadzić wiele szkodliwych zmian w prawie oświatowym i systemie edukacji. Skutkiem tych działań będzie zapaść systemu i jakości polskiej szkoły" - takimi słowami zaczyna się list w obronie polskiej oświaty, pod którym oświatowa Solidarność zbierała podpisy.

"Minister edukacji realizując swoje kolejne pomysły nie uwzględnia oczekiwań rodziców i środowiska oświatowego. Edukacja jest dobrem ogólnonarodowym. Obrona wspólnego dobra wymaga wspólnych działań" - podkreślili związkowcy.

Wśród zarzutów, jakie stawiają Hall, w liście wymienia się m.in.: niszczenie systemu edukacji w imię oszczędności, dalsze zwiększanie zadań oświatowych dla samorządów bez dodatkowych środków, wprowadzenie sześciolatków do źle przygotowanych szkół oraz plan likwidacji kuratoriów oświaty, Centralnej Komisji Egzaminacyjnej i okręgowych komisji egzaminacyjnych i powołanie w ich miejsce nowych instytucji. W liście związkowcy napisali także, że nie godzą się na likwidację kolejnych szkół przez samorządy.

Podpisy zbierano między 4 a 25 marca br. Składać je mogli nie tylko związkowcy i nauczyciele, ale - jak zaznaczali związkowcy - wszystkie osoby, które podzielają stanowisko oświatowej Solidarności. Jak poinformował przed rozpoczęciem akcji przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarności Ryszard Proksa, zebrane podpisy wraz listem związkowcy chcą przekazać premierowi Donaldowi Tuskowi.

Rzecznik Ministerstwa Edukacji Narodowej Grzegorz Żurawski, pytany w czwartek przez PAP o apel związkowców i akcję zbierania podpisów, powiedział, że resort oczekuje od przedstawicieli środowisk nauczycieli, iż będą przestrzegać zasad dialogu społecznego opartego na konstruktywnych propozycjach.

"Nie można z jednej strony narzekać na obecny stan edukacji, a z drugiej zajmować się tylko i wyłącznie krytykowaniem wszystkich propozycji zmian. Solidarność nie wykorzystuje możliwości składania konkretnych propozycji zmian w prawie, koncentruje się tylko na bardzo ogólnej, populistycznej krytyce każdego projektu" - ocenił.