"Moim zdaniem to, czy vacatio legis ustawy o OFE będzie wynosiło 30 dni czy też 28, nie ma znaczenia dla konstytucyjności tej ustawy. Warto zauważyć, że Trybunał Konstytucyjny z najwyższą rezerwą odnosi się do wniosków o uznanie niekonstytucyjności ustawy tylko z powodu zbyt krótkiego vacatio legis, zwłaszcza gdy państwo - jak w tym przypadku - zamierza zrealizować poprzez ustawę ważne cele.

Vacatio legis nie jest wartością samą w sobie, ma ono służyć ochronie pewnych materialnych wartości konstytucyjnych; w tym przypadku może być rozpatrywane głównie w związku z zasadą poszanowania interesów w toku. Chodzi tu o to, żeby ktoś, kto w oparciu o obowiązujące prawo czyni jakieś inwestycje, przygotowuje się do podjęcia działalności, podejmuje ryzyko gospodarcze, nie był nagle zaskakiwany nową regulacją prawną, która w krótkiej perspektywie wprowadza niekorzystne dla niego zmiany.

"OFE nie podjęły żadnego ryzyka gospodarczego"

Nie wydaje mi się, żeby taka sytuacja zachodziła w przypadku OFE działających jak automat przyjmujący pieniądze i rozdzielający je według prostego kryterium. Fundusze nie podjęły żadnego ryzyka gospodarczego, nie dokonały żadnych inwestycji, które mogłyby stracić w wyniku omawianej zmiany, nie odbiera im też ona materialnej podstawy istnienia. Trudno więc uznać, aby OFE musiały się do tej sytuacji jakoś specjalnie przygotowywać i żeby te przygotowania miały trwać dłużej niż cztery tygodnie.

Nie widzę również problemu niezgodności z konstytucją w przypadku pojawiającego się w niektórych ekspertyzach zarzutu dotyczącego ochrony praw słusznie nabytych. Z punktu widzenia obywatela nie ma podstaw, by uznać, że jakieś jego prawa ulegają ograniczeniu. Składka nadal jest wpłacana z przeznaczeniem na przyszłe emerytury. Na pytanie, czy przyszły emeryt lepiej wyjdzie na tym, gdy będą nią gospodarowały OFE czy ZUS, nikt nie jest w stanie udzielić wiarygodnej odpowiedzi. Lepszą gwarancję wypłat emerytur daje jednak państwo, które nie może zbankrutować i zniknąć - w przeciwieństwie do prywatnych instytucji finansowych. Pewne jest tylko jedno: niezależnie od wyborów dokonanych w 1999 r. emerytów nie będzie stać na życie pod palmami; ówczesna tzw. umowa społeczna oparta była na wprowadzeniu w błąd milionów przyszłych emerytów - co dopiero teraz się przyznaje."