Emerytury państwowe z funduszu Social Security należą się obywatelom, którzy przepracowali co najmniej 10 lat i odprowadzali w tym czasie podatki na ten fundusz, obecnie 16 procent. Zatrudnieni na etatach płacą z tego połowę (7,5 proc.), a drugą połowę odprowadza do fiskusa pracodawca. Pracujący na własny rachunek płacą cały podatek z własnej kieszeni.

Prawo do pełnej emerytury - skalkulowanej przez administrację S.S. na podstawie wysokości zarobków - uzyskuje się z ukończeniem 66. lat. Można przejść na emeryturę wcześniejszą, ale jest wtedy ona znacznie niższa. Można również wybrać późniejszą emeryturę, np. dopiero po ukończeniu 70. lat, aby była ona wyższa.

Plany emerytalne oferują także zakłady pracy. Do prowadzonych przez nie fnduszy emerytalnych zwykle dokłada się pracownik i pracodawca. Fundusze, zarządzane zazwyczaj przez wespecjalizowane agencje, inwestują zgromadzone tam pieniądze na giełdzie. Wkłady do funduszu są zwolnione od podatków.

Amerykanie, którzy nie mają zakładowych planów emerytalnych, jak osoby pracujące na własny rachunek, mogą otworzyć indywidualne rachunki emerytalne (I.R.A.) w bankach, które także mogą inwestować zdeponowane tam kwoty na giełdzie. Coroczne wkłady na I.R.A. można sobie odpisać od podatków. Podatki płaci się dopiero wtedy, gdy z rachunków podejmuje się pieniądze.

Z powodu wysokiego deficytu budżetowego i rosnącego długu publicznego USA przyszłość federalnego funduszu emerytalnego (Social Security) jest niepewna. Ponieważ amerykańskie społeczeństwo się starzeje - coraz mniej osób w wieku produkcyjnym musi utrzymywać osoby starsze - przewiduje się, że za kilkadziesiąt lat świadczenia z S.S. będą zmniejszone, chyba że podwyższy się wiek emerytalny. Emerytury z S.S. nie są zresztą wysokie - np. osoba o dochodach ok. 50 tys. dolarów brutto rocznie może liczyć na ok. 1000 dolarów miesięcznie.

Państwo zachęca w związku z tym do otwierania indywidualnych rachunków emerytalnych i korzystania z planów zakładowych - stąd bodźce podatkowe. Niestabilność rynku finansowego w ostatnich latach, zwłaszcza po kryzysie 2008 r., wstrzymuje jednak wielu od prób pomnażania zgromadzonych tam oszczędności przez inwestowanie ich na giełdzie.